sobota, 28 lutego 2015

Bill Bass, Jon Jefferson - Trupia farma

Autor : Bill Bass, Jon Jefferson
Tytuł : Trupia farma
Tytuł oryginału : Death's Acre
Stron : 344
Gatunek : Literatura faktu



W ostatnim czasie zrobiłam sobie małą przerwę w blogowaniu. Jakoś brakło mi czasu a przede wszystkim chęci i weny do pisania. Tak więc odcięłam się od blogowego świata prawie na miesiąc, odwiedzając nawet w tym czasie Polskę, dając w ten sposób odetchnąć sobie od codzienności. Oczywiście fakt, że nie odzywałam się przez tak długi czas nie oznacza, że zaprzestałam również czytania. Tak więc zapraszam do czytania recenzji jednej z ostatnich przeczytanych przeze mnie pozycji.

Uwielbiam medyczne wątki, nie ważne czy pojawiają się w filmach, serialach ( Chirurdzy ! :)) czy książkach, nawet jeśli nie czytałabym ich dla przyjemności a w celach edukacyjnych. "Trupia farma" może nie koniecznie porusza wątki wspomagające zdrowie człowieka, a raczej anatomię i to dogłębną. Otóż tak mówi tytuł, autor książki nie zajmuje się leczeniem ludzi, a odkrywaniem zagadek jakie ciała z raczej zwłoki, czasami porzucone na bezdrożach skrywają. Temat jest dość intrygujący i nie jestem pewna jak na niego zareagują osoby o słabych żołądkach. Według mnie temat jest niesamowicie ciekawy i wyczerpująco opisany, dzięki czemu  czyta się z przyjemnością a i przy okazji dowiadujemy się kilka ciekawych faktów o naszej anatomii. Jednak jeżeli ktoś liczy na to że książka zawiera wyłącznie opisy zwłok ludzkich, będzie musiał się trochę zdziwić a i może podjąć próbę utrzymania zawartości żołądkowej na miejscu, ponieważ nieodłącznym obiektem, który zamieszkuje rozkładające się zwłoki jest larwa muchy plujki, czyli czerw. Otóż według mnie czerwie są jednymi z najobrzydliwszych owadów jakie można spotkać, ale czytanie o nich nie wywołuje u mnie, aż taki gwałtownych reakcji jak patrzenie na nie. Okazuje się, że maleńkie i jakże obrzydliwe robaczki są przyjaciółmi antropologów, którzy dzięki nim często są wstanie określić czas zgonu ofiary. Procesy jakim poddane są zwłoki w celu określenia wielkiej czwórki, czyli rasy, wieku, wzrostu i płci są bardzo dokładne, począwszy od wygotowywania resztek tkanki z kości, po wyszukiwanie najmniejszych różnic w strukturze kości (nawiązując do tematu, nawet nie spodziewałam się ile informacji może przekazać nasza czaszka). Autor czasami używa słów niezrozumiałych dla przeciętnego czytelnika, ale albo wytłumaczenie znajdujemy od razu w tekście albo w słowniczku, który znajduje się na samym końcu książki, na nawet znalazło się miejsce dla kilku obrazków, przedstawiających ludziki szkielet wraz z opisem poszczególnych kości.


Na mnie osobiście książka wywarła spore wrażenie, wcześniej nigdy nie interesowałam się pracą antropologów, czy nawet lekarzy sądowych, którzy zajmują się bardzo podobną brudną robotą. Nie spodziewałam się ile zamiłowania i fascynacji można wkładać w taką pracę, zawsze ta kojarzyła mi się z czymś obrzydliwym, no bo jak można lubić grzebać w ludzkich zwłokach, które są pełne robali i wydzielają zapach daleki od nawet najtańszych perfum. Jak się okazuje istnieją tacy ludzie, zupełnie normalni, nie będący cichymi zwyrodnialcami, chociaż kto wie co może człowiekowi odbić po latach pracy z trupami :) A jeśli chodzi o okładkę, to jeżeli można by było ocenić książkę po niej to musiałaby być świetna :)

Moja ocena : 8,5/10

poniedziałek, 2 lutego 2015

Ralph Sarchie, Lisa Collier Cool - Zbaw nas ode złego

Autor : Ralph Sarchie, Lisa Collier Cool
Tytuł : Zbaw nas ode złego
Tytuł oryginału : Deliver Us from Devil
Stron : 448
Gatunek : Horror



Wiecie po czym poznaje dobry horror? Po gęsiej skórce i po podskakiwaniu do góry przy najmniejszym i najcichszym niezidentyfikowanym dźwięku. Podobnie było i w tym przypadku, kiedy  ktoś brutalnie przerwał mi czytanie w momencie, kiedy byłam pochłonięta niczym innym, niż trawieniem egzorcyzmów. ;P Uwielbiam horrory w postaci filmu, kiedy wszytko mogę zobaczyć, a i wyobraźnia sama dodaje swoje szczegóły, jednak książka jest dla mnie zawsze wartościowsza, niezależnie od gatunku.  Nie trafiłam na książkę, która była by na tyle upiorna, żeby mnie przestraszyć, do tej pory.

Na samej okładce wielkimi literami widzimy napis - historia prawdziwa. Pytanie, czy jest to tylko chwyt marketingowy czy faktycznie opisane wydarzenia miały miejsce na prawdę. Autorem książki jest Ralph Sarchie, weteran nowojorskiej policji, który na co dzień walczy z przestępczością, a poza posterunkiem policji zajmuje się poskramianiem sił nieczystych, o których mówi " zło pierwotne". Wprowadza nas w świat egzorcyzmów i mrocznych rytuałów, o których przeciętny człowiek nie ma zielonego pojęcia, a zło może czyhać tuż za rogiem.

Kiedyś czytałam, że kiedy w nocy obudzimy się bez żadnego powodu, to bardzo prawdopodobne jest że ktoś aktualnie nas obserwuje. A najczęstszą godziną takich pobudek jest 3 nad ranem, gdzie dziwnym trafem jest to godzina duchów. Demony uwielbiają liczbę 3, zamęczając ludzi trzema niewinnymi stuknięciami, trzema sygnałami telefonu czy krokami tuż nad głową. Jak się okazuje może to spotkać każdego z nas. Niejednokrotnie w tekście znajdujemy ostrzeżenie autora, o tym żeby jak najmniej interesować się siłami nieczystymi, a najlepiej w ogóle o niech nie czytać, nie myśleć, ani nie oglądać. Skoro sam autor nas ostrzega, to po co piszę książkę, teoretycznie zmuszając nas do czytania i mimo woli myślenie o tym, czyli idąc tokiem myślenia autora, w takich momentach jesteśmy o wiele bardziej narażeni na atak demonów. Więc albo książka jest stekiem bzdur, albo jest pisana dla pieniędzy. Sama nie wiem co o tym myśleć. Tekst napisany bardzo realistycznie według mnie, a nawet na ostatnich stronach możemy znaleźć modlitwy, którymi autor posługuje się, aby odpędzać złe duchy. Nie ważne z jakich powodów była napisana ta książka, mnie się ona bardzo podobała, nawet na tyle, że  nie mogłam się od niej oderwać, a w momentach gdzie byłam już zmuszona ją odłożyć, cały czas wracałam do niej myślami. Właśnie takich cech szukam w dobrej książce, a niestety nie często trafiam na takowe. Uczucia autora przelewają się na czytelnika, przez co czyta się jeszcze lepiej. Moim zdaniem książka nie ma minusów. Autor poukładał historie od najstraszniejszych, od których na prawdę wieje grozą, do tych lżejszych, chyba że już podczas czytania na tyle uodparniamy się na strach, że nie robią już na nas takiego wrażenia. Gdybym to ja redagowała tekst, ustawiłabym odwrotną kolejność, od lżejszych do straszniejszych, chociażby z tego powodu, aby lepiej przygotować czytelnika na kolejne zdarzenia, ale mi osobiście w odbiorze tekstu taka kolejność kompletnie nie przeszkadzała. Książkę polecam fanom horrorów, w innym przypadku koszmary senne gwarantowane :)

Moja ocena : 9,5/10