niedziela, 31 sierpnia 2014

Camilla Lackberg - Księżniczka z lodu

Autor : Camilla Lackberg
Tytuł : Księżniczka z lodu
Tytuł oryginału : Isprinsessan
Stron : 424
Gatunek : Thriller, sensacja, kryminał
Cykl : Erica Flack / Patrick Hedstrom




Lubię zaczynać serię książkową od samego początku, co prawda nie zawsze mi to wychodzi jak i też nie zawsze ma to większe znaczenie w rozwoju fabuły. Niejednokrotnie seria o miasteczku  Fjabaka pojawiała się gdzieś w polu mojego widzenia. Masa ciekawych opinii popchnęła do wypożyczenia pierwszej części. Jako że już kilkakrotnie spotykałam się z szwedzkimi autorami postawiłam poprzeczkę dość wysoko. Jak prezentuje się treść? Czytajcie dalej.

W małym szwedzkim miasteczku Fjabaka zostaje odnalezione ciało młodej dziewczyny. Po wstępnych oględzinach policja nie odnajduje śladów zabójstwa, przez co sprawa zostaje oznaczona jako samobójstwo. Jednak po bliższym przyjrzeniu się sprawie, wychodzą na jaw fakty które niezbicie  dowodzą, że śmierć Alex nie była aktem desperacji a zaplanowanym zabójstwem. Swoje prywatne śledztwo rozpoczyna Erika Falck, pisarka, prywatnie dawna przyjaciółka Alex. W rozwiązaniu zagadki bierze udział również policjant Patrick Hedstrom, bliski znajomy Eriki. Dzięki osobistym domysłom Eriki oraz potwierdzonym faktom dostarczonym przez Patricka udaje się odnaleźć zabójce.

Czasem zastanawiamy się skąd autor wziął taki a nie inny tytuł, bo wcale nie pasuje on do treści. W tym przypadku tytuł jest idealnie dopasowany do tematu poruszanego w książce. Niemalże przy pierwszych opisać miejsca zbrodni, moja wyobraźnia zaczyna działać, oczywiście co działa na plus. Bohaterowie wykreowani całkiem umiejętnie, co w połączeniu z fabułą daje " czasochłonną bombę" - czyli siedzimy, czytamy z zapartym tchem czekając a no co będzie dalej.  O bohaterach dowiadujemy się całkiem sporo, autorka poświęca sporo czasu każdemu z nich, dzięki czemu pomaga nam zrozumieć zachowania każdego z poszczególna. Nie pomaga nam to jednak w rozpoznaniu sprawcy. Zakończenie może nie charakteryzuje się super wartką akcją, ale dla mnie było poniekąd odkrywcze, nie zapominając oczywiście o tym, że było ciekawe. Bardzo lubię zagadki, a autorka zapewniła mi swoją pomysłowością sporo rozrywki. Ja na razie nie mogę powiedzieć, że Camille Lackberg umieszczę na jakimś honorowym miejscu wśród ulubionych pisarzy, ale jestem pewna, że na jednej książce się nie skończy.



Moja ocena : 8/10

Książka bierze udział w wyzwaniu : 

czwartek, 21 sierpnia 2014

Virginia C. Andrews - Ogród cieni

Autor : Virginia C. Andrews
Tytuł : Ogród cieni
Tytuł oryginału : Garden Of Shadows
Stron : 320
Gatunek : Literatura współczesna
Cykl : Rodzina Dollangangerów Tom 5




Ogród cieni jest ostatnią częścią cyklu Rodziny Dollangangerów, jak dla mnie na całe szczęście to już koniec. Początkowe części czytałam już dość dawno, ale pamiętam jak mnie zauroczyły i po pierwszej z książek już wielką radością chwytałam się kolejnej. Niestety jak już pisałam w recenzji poprzedniego 4 tomu, każdą kolejną uważam za mnie udaną. Niestety, bo seria miała duży potencjał.

W piątym tomie poznajemy losy rodziny Foxworthów od samego początku. Główną bohaterką jest Olivia Winfield, która poznaje przystojnego Malcolma Foxwortha, po czym po krótkiej znajomości wychodzi za niego za mąż. Wizja idealnego i kochającego małżonka szybko się rozmywa, a zastąpia ją związek pełen arogancji i bezwzględności. Głównym wymaganiem Malcolma staje się duża rodzina, do czego twardo dąży. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej kiedy do domu wraca ojciec Malcolma wraz ze swoją narzeczoną.

Powiem wprost -  według mnie jest to najgorsza z części. W połowie zastanawiałam się czy aby nie zakończyć czytania, ale stwierdziłam, że skoro zaszłam już tak daleko doczytam i resztę. Nie wiem jak się to dzieje, ale książkę czyta się dość szybko mimo słabego tekstu. Postacie są wykreowane tragicznie. Niemal nie ma kogo tutaj obdarzyć sympatią! Na początku książki poznajemy młodą Olivię, która sprawia wrażenie dziewczyny miłej, ułożonej i całkiem sympatyczniej, niestety im dalej czytałam tym bardziej odczuwałam wstręt do tej kobiety. Mimo wszystko ta część nie jest aż tak odrażająca jak poprzednie, ponieważ temat kazirodztwa nie jest aż tak poruszany, co nie oznacza, że go nie ma. Mnie denerwowała ilość tragedii i to niemal absurdalnych tragedii, które w moich oczach były niesamowicie płytkie a dodatkowo ta przytłaczająca ilość! Zdecydowanie i niezaprzeczalnie tą część uważam za najgorszą, a co za tym idzie punktacja również nie prezentuje się okazale.

Moja ocena : 4/10

wtorek, 19 sierpnia 2014

Tess Gerritsen - Ostatni, który umrze

Autor : Tess Gerritsen
Tytuł : Ostatni, który umrze 
Tytuł oryginału : Last to die
Stron : 432
Gatunek : Thriller, Kryminał, Sensacja
Cykl : tom 10 Rizzoli&Isles



Tak! To znowu Gerritsen i kolejna świetna książka. Trochę się zdziwiłam tym faktem, że udało mi się ją dostać w bibliotece już teraz, bo książka jest dość nowa. Tak więc tym razem zmierzyłam się z ostatnią jak na razie częścią z serii o Rizzoli & Isles. Więc jak tym razem prezentują się moje odczucia?

Tym razem musimy zmierzyć się z dość makabrycznym zabójstwem rodziny, nie wyłączając trójki dzieci zabitych strzałem w tył głowy. Świadkiem zostaje 14-letni chłopiec, któremu cudem udało się uniknąć egzekucji, chowając się w swoim pokoju pod łóżkiem. Nie jest to jednak pierwsze morderstwo w którym uczestniczył i cudem przeżył. Jak się okazuje dwa lata wcześniej ktoś zabił jego biologicznych rodziców wraz z dwoma siostrami. Pod opieką detektyw Rizzoli trafia do oddalonego i chronionego przez nie tylko przez grube mury i hektary lasów a także przez uzbrojonych ochroniarzy ośrodka w którym miał odpocząć psychicznie po wydarzeniach z jakimi musiał się zmierzyć. Na miejscu okazuje się, że nie tylko on padł ofiarą zbiorowego morderstwa. Poznaje Claire i Willa których historia niemal pokrywa się z historią Teddy'go. Czy jest to tylko ponury zbieg okoliczności, czy może są brakującym ogniwem w tajemniczej zagadce?

Ja zwykle nie zmieniłam zdania dotyczącego twórczości tej autorki. Niezmiennie i niezaprzeczalnie książka mega wciągającą i co za tym idzie pochłaniająca czas do takiego stopnia, że ze zdziwieniem spoglądamy na zegarek i zastanawiamy się jakim cudem minęło już tyle czasu. Co lepsze! Już nie pierwszy raz spotkałam się z takim zjawiskiem, ale zauważyłam je tylko i wyłącznie w książkach tej autorki, a co czego zmierzam, otóż nie każdy autor potrafi aż tak wciągnąć w fabułę swojego czytelnika aby ten czuł zmienne emocje, w szczególności strach czy niepokój. Gerritsen tak sprawnie modeluje akcje i napięcie, ze siedząc wygodnie na fotelu odczuwałam narastające napięcie w miarę jak toczyła się akcja. Czy polecam? Oczywiście!
Moja ocena : 9,5/10


Książka bierze udział w wyzwaniu:

niedziela, 10 sierpnia 2014

Cecelia Ahern - P.S. Kocham Cię

Autor : Cecelia Ahern
Tytuł : P.S. Kocham Cię
Tytuł oryginału : P.S. I love You
Stron : 456
Gatunek : Literatura piękna


Czyżbym miała serce z kamienia?! Każdy w kim rozmawiałam  ( zdecydowanie były to kobiety, nie wiem czy któryś z mężczyzn odważyłby się na sięgnięcie po tą książkę ) utwardzały mnie w przekonaniu, że podczas czytania bez chusteczek higienicznych się nie obejdzie. A jednak się obeszło. Jednak niewylewanie morza łez nie oznacza wcale nie książka nie była godna przeczytania, bo zdecydowanie była.

Książka opowiada o młodej kobiecie, której mąż przegrał walkę z guzem mózgu. Zagłębiamy się w dramacie jaki przeżywa po stracie nie tylko męża ale i również najbliższego przyjaciela. Nadchodzi czas, aby małymi kroczkami wyjść na prostą i starać się żyć normalnie. Nie jest wcale to takie proste. Pojawia się niby mała a jakże korzystna pomoc ze strony Gerry'ego, który przed śmiercią spisał kilka listów zaadresowanych do Holly. Każdy z nich podpisał poszczególnym miesiącem. Dzięki krótkim podpowiedzą i wyznaczonym zadaniom na dany miesiąc Holly zaczyna znów czuć się szczęśliwa mając chociażby tak małą cząstkę ukochanego.

Książka została napisana przez bardzo młodziutką dziewczynę, przez co należą jej się ukłony, bo zrobiła to rewelacyjnie. Pisana z humorem, lekkie dialogi. nic wyszukanego przez co czytelnik może odnieść wrażenie, że siedzi gdzieś z boku i przysłuchuje się rozmowie. Oczywiście nie brakuje tutaj wątków przepełnionych żalem i smutkiem, ale bez tego ta książka nie miałaby zupełnego sensu, gdyby Holly po śmierci męża nie robiła nic innego tylko pracowała, bawiła się i nie znajdywała ani jednej chwili na rozmyślanie nad przeszłością. Akcja toczy się dynamicznie, przez co również dynamicznie się czyta. Książkę bardzo polecam, naprawdę warta przeczytania i spojrzenia na świat z trochę innej perspektywy.

Moja ocena : 9,5/10

Książka bierze udział w wyzwaniu :

piątek, 8 sierpnia 2014

Alex Kava - Płomienie śmierci

Autor : Alex Kava
Tytuł : Płomienie śmierci
Tytuł oryginału : Fireproof
Stron : 408
Gatunek: Thriller, Sensacja, Kryminał


Moja biblioteka jest bogata w kryminały równego kalibru, także zdecydowanie nie jest to dla mnie pierwsze spotkanie z tą autorką. Tak jest to autorka, z czego ja byłam cały czas przekonana, że książkę napisał facet. Niestety tak to jest z amerykańskimi imionami, które nie zawsze określają płeć, tak więc jakie było moje zdziwienie kiedy pani w bibliotece spojrzała na mnie z wyrzutem uświadamiając mi moja pomyłkę. "Płomienie śmierci" jest 10 z serii o agentce Maggie O'Dell, aktualnie przedostatnią.

Tytuł sprawnie przybliża nam tematykę z którą zmierzymy się w trakcie czytania. Tak więc w Waszyngtonie ktoś zaczyna podkładać ognień w przypadkowych budynkach. Tym razem w zgliszczach policja znajduje ciało młodej kobiety. Agentka O'Dell próbuje stanąć na wysokości zadania i rozwiązać zagadkę, mimo bombardujących ją wspomnień związanych z ojcem który zginął w pożarze i strachu o młodszego brata który jest strażakiem. Pojawiają się kolejne zwłoki oraz kolejne podpalenia. Zagadka wydaje się być nie do rozwikłania. Dodatkowo O'Dell zaczyna mieć przeczucia, że jest bezustannie obserwowana. Czyżby zabójca upatrzył sobie w niej kolejną ofiarę?

Książka posiada bardzo krótkie rozdziały, przez co ostatecznie jest ich bardzo dużo, ale ja oceniam to nawet na plus, ponieważ czasami zdarza się taka sytuacja, że czas nas trochę goni i musimy odłożyć książkę na bok i nie mamy czasu dotrzeć do końca rozdziału, a jestem jedną z tych osób które nie lubią przerywać w połowie :). W tym przypadku problem praktycznie nie istniał, bo nie które rozdziały miały po 3 - 4 strony. Ma to niestety pewne minusy, otóż autorka nie skupia się na jednym wątku tylko szybko przeskakuje do innego, przez co kiedy już akcja się jakoś rozwinie napotykamy kolejny rozdział, w którym czytamy już o czymś innym, ale na pewno napędza to czytanie. Kolejną sprawą do której dorzucę swoje 3 grosze to spore podobieństwo do książek Tess Gerritsen. Czułam się niemal jakbym czytała tekst napisany przez inną autorkę, tylko z jedną różnicą - imiona postaci się różniły. Reasumując książkę czyta się bardzo dobrze i szybko, dodatkowo duże litery i spore odstępy między linijkami tekstu przyspieszały przewijanie stron, przez co przez chwilę przerzuca się dużo więcej stron niż normalnie.
Moja ocena : 8,5/10

Książka bierze udział w wyzwaniu : 

środa, 6 sierpnia 2014

Dorota Terakowska - Córka Czarownic

Autor : Dorota Terakowska
Tytuł : Córka Czarownic
Stron : 359
Gatunek : Literatura młodzieżowa



Twórczość Doroty Terakowskiej nie była mi do tej pory znana. Kiedy sięgałam  po nią w bibliotece usłyszałam, że na pewno się nie zawiodę. No to się skusiłam. Co prawda nie jestem wielką fanką fantastyki, ale nie stronie od tego gatunku, przez co już nie jedna książka się przewinęła przez moje ręce.

Bohaterką jest dziewczynka izolowana od świata, żyje bez możliwości zapoznania się, czy nawet zabawy z rówieśnikami. Co więcej zagadką zostaje również jej imię. Mimo usilnych prób dopytywania się, cały czas jest zbywana, co zmusza ją do czekania a zarazem uczy cierpliwości. W miarę dorastania najpierw jest nazywana Dzieckiem, później Dziewczynką, a na końcu Dziewczyną która dowiaduje się co jest jej prawdziwym powołaniem. Dowiaduje się, że urodziła się w rodzinie królewskiej i jej zadaniem jest uwolnienie kraju z rąk Najeźdźców, jednak przed nią długo droga, aby nauczyć się tej trudnej sztuki jaką jest mądre władanie swoimi podwładnymi. W tym zadaniu pomagają jej czarownice.

Książka nie powiem, godna uwagi, pisana w baśniowym stylu, skierowana głównie do młodzieży, jednak bez większych problemów dorosły się również zadowoli. Treść ma wiele ukrytych znaczeń, dzięki temu dziecko jest wstanie odebrać tekst w inny sposób, jak również dorosły będzie potrafił odkryć zupełnie inne znaczenia.Jeśli chodzi o bohaterów książka jest dość anonimowa, bo dopiero pod koniec zaczynają pojawiać się jakiekolwiek imiona. Jeżeli chodzi o moje wrażenia, książka podobała mi się mimo tego, że czasami miałam wrażenie że akcja się trochę ciągnie, to czytało się całkiem szybko i sprawnie. Pisana językiem prostym, bo w końcu jest to lektura głównie skierowana do młodszej publiki, także nikt nie powinien mieć problemów ze przyswojeniem tekstu. Czy polecam? Lektura moim zdaniem należy do lekkich, także jest idealna do zrelaksowania się w szczególności  w wakacyjnej porze na leżaku ;) Oczywiście tematyka fantastyczna, co należy brać pod uwagę, bo niestety nie każdy jest jej wielkim fanem.

Moja ocena : 7/10


Książka bierze udział w wyzwaniu: