Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Horror. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Horror. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 lutego 2017

Graham Masterton- Studnie piekieł

0
Autor : Graham Masterton
Tytuł: Studnie piekieł
Tytuł oryginału : The wells of hell
Stron : 256
Gatunek : Horror 




Lubicie czytać dziwne książki? No to sięgajcie po Grahama Mastertona. Mogę Wam to zagwarantować, że o dziwniejszych rzeczach jeszcze nie czytaliście. Jakoś nigdy nie przepadałam za tym autorem. Często pani w bibliotece polecała mi książki Mastertona, ale dochodzę do wniosku, że chyba nigdy ich sama nie czytała zważywszy na treści zawarte w środku. No ale dlaczego " Studnie piekieł" są aż tak dziwne ?

Każdemu chyba zdarzyła się w domu awaria, gdzie woda lecąca z kranów zmieniła zabarwienie. Zazwyczaj nie jest to nic niepokojącego, wystarczy w najgorszym wypadku wymienić rury. Jednak tutaj okazuje się, że problem jest znacznie poważniejszy. W wodzie znajdują się tajemnicze organizmy, które zabarwiają wodę na żółty kolor. Na początku ta nie dalej żadnych objawów chorobowych jednak niespodziewanie, każdy kto wypił wodę zaczyna przeobrażać się w stworzenia z nie z tego świata, a w okolicy zaczyna dochodzić do niewytłumaczalnych zbrodni.

Sam wątek mi się spodobał, nawet bardzo. Na początku zagłębiamy się w dziwne zjawiska, jakie zachodzą w zakażonej wodzie i następujące tuż po tym dziwne zdarzenia. Pierwszą połowę książki niemal pochłonęłam. Czytało mi się ją bardzo przyjemnie i z ciekawością zabierałam się za kolejne rozdziały. Autorowi udało się stworzyć atmosferę grozy i wpleść w wątek ciekawą zagadkę, jednak spodziewałam się, że trochę sprawniej pociągnie fabułę do końca. No cóż niestety się trochę zawiodłam, bo w drugiej połowie lektury zaczynają się dziać rzeczy zupełnie niespotykane i wręcz absurdalne.  Masterton zaczyna opierać się na dawnych wierzeniach, których autentyczności niestety nie potwierdzę, z powodu jak wyżej napisałam absurdalnych treści, które mnie nieco zniechęciły do poszukiwań. Czytając o ludziach krabach poczułam się nieco dziwacznie, dodatkowo, że walczył z nimi zwykły hydraulik. Głównym powodem dlaczego przeczytała ją do końca jest ciałkiem fajny dowcip, który nieco pomagał mi przebrnąć przez fabułę. Jednak stwierdzam, że ludzie-kraby to nie moja bajka.
Zdecydowanie nie jest to wybitne dzieło, a jedynie przeciętna książka, którą z nudy można przeczytać, jednak tylko i wyłącznie wtedy, kiedy mieniałabym żadnej innej książki. Czyta się lekko i sprawnie, jednak poleciłabym ją osobą które fascynuje mitologia i tego typu niestworzone rzeczy. Mimo szczypty grozy, nie jest to również horror, godny polecenia, bo niestety można się prędzej uśmiać w dalszych fragmentach opowieści niżeli się wystraszyć.

Moja ocena: 5/10
Czytaj dalej »

poniedziałek, 7 marca 2016

Joe Hill - Rogi

1
Autor : Joe Hill
Tytuł : Rogi
Tytuł oryginału : Horns
Stron : 376
Gatunek : Horror
Tłumaczenie : Maciejka Mazan






Znacie może Joego Hilla? Myślę że, nawet jeśli nie kojarzycie jego nazwiska to na pewno znacie Stephena Kinga. Otóż Hill jest synem Króla grozy. Całe szczęście nie przestawia się takim samym nazwiskiem co ojciec, ponieważ wydaje mi się, że od samego początku byłby spalony na rynku. Wiele ludzi z góry zakłada sobie, że dzieci popularnych aktorów, pisarzy czy innych ludzi, którzy osiągnęli sukces dzięki rodzicom. Podejrzewam że, wiele z nich właśnie w taki sposób się wybiło, no bo zdecydowanie łatwiej jest budować renomę już pod zaistniałym nazwiskiem, aniżeli tworzyć swój wizerunek od zera. Jestem pewna, że większość fanów Kinga, kiedy dowiedziała się o istnieniu Hilla zapragnęła sięgnąć po jego twórczość, chociażby żeby sprawdzić jak radzi sobie w gatunku, w którym nie ukrywając pisze również ojciec. Pojawia się pytanie, czy ojciec zasiał ziarenko talentu w potomku, czy też może u Hilla przebiła chęć dorobienia się dzięki rodzinie. Więc jak wygląda tekst, czy jest dobry, czy może wywołuje jedno uczucie u czytelnika - a mianowicie chęć rzucenia książki w kąt?


Kac. Znacie to uczucie prawda? Budząc się rano, usilnie starając się przypomnieć jak zakończył się wczorajszy dzień. Urwany film nie tak łatwo posklejać, nawet jeśli rozum podpowiada, że ilość głupstw jakie popełniliśmy zdecydowanie wykracza ponad normę.A  przed lustrem zauważasz nic innego jak najprawdziwsze rogi. Tak rozpoczął dzień Ig Perrish. Pojawiające się znikąd rogi nie wróżą niczego dobrego, więc ten udaje się do lekarza, żeby rozwikłać zagadkę pochodzenia tej dziwnej i bolesnej rzeczy. Jednak każdy kto go zobaczy zaczyna mówić mu co myśli, zupełnie bezwstydnie wylewając z siebie potoki słów, których każdy z nas by się wstydził. Mało tego, Ig dotykając innych jest wstanie zobaczyć ich przeszłość. Rok wcześniej została zamordowana jego dziewczyna Merlin, przy czym jedynym oskarżonym okazał się on sam, a wszystkie dowody jakie mogły go oczyścić z winy zostały spalone. Czy uda mi się dowiedzieć, kto stoi za śmiercią ukochanej i jak skończy się historia Rogów?


Czytałam już kilka książek Hill i zauważyłam to jak bardzo rzuca się w oczy charakterystyczny styl pisarski, który możemy również znaleźć u Kinga. W sumie jest to plus dla osób, które uwielbiają taki klimat, ale czy styl pisania nie jest odzwierciedleniem autora? Wydaje mi się że tak, więc po co mam sięgać po książki dwóch innych autorów, które dublują swój klimat. Jednak mimo wszytko coś ciągnie mnie do jego książek. są niesamowicie mroczne, przez co czasami mocno zastanawiam się co autor musiał mieć w głowie, żeby utworzyć taką historię. Nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy, aby wcielić diabła w postronnego człowieka. A tutaj mamy najprawdziwsze rogi wyrastające prosto z czaszki i to nie byle jakie rogi a posiadające nadzwyczajną moc. Okazuje się, że każdy z nas ma swoją ciemną stronę, o której nigdy nie mówi, a pewnie nawet i nie myśli, ale czasem najczarniejsze myśli kłębią się gdzieś na dnie naszego rozumu, odpychane przez sumienie. Widok rogów odkrywał przed światem nagą prawdę, gdzie własnie te najgorsze myśli wychodziły z ludzi bez zająknięcia się, czy tym bardziej odrobiny wstydu. Pojawia się również wątek kryminalny, otóż Ig próbuje dowiedzieć się co tak naprawdę zdarzyło się w noc, kiedy Merlin została zamordowana. Dzięki retrospekcją odkrywamy nowe fakty i odpowiedzi na pytania zadane wcześniej. Każde zachowanie zostaje wyjaśnione, co prawda nie zawsze w tym samym czasie, więc trzeba czujnie czytać, aby wyłapać i połączyć ze sobą fakty. Cofamy się coraz to dalej w przeszłość Merlin, Iga i Lee, przyjaciela z dzieciństwa, dowiadując się co każdy z nich myślał i dlaczego postąpił tak a nie inaczej. Na pewno nie mamy co liczyć na dreszczyk grozy, jednak całość trzyma bardzo wysoki poziom od samego początku, do ostatniego zdania. Całość uważam za dobrze przemyślaną i dopracowaną, dzięki czemu czyta się bardzo dobrze wraz z chęcią na jeszcze. Mimo tego, że podobny styl pisarki rzuca się w oczy, przeczytam każdą wydają przez tego autora książkę i to z wielką chęcią, ponieważ nie jest to jedynie wybicie się w mediach przez Kinga a wielki talent.

Moja ocena : 8,5 /10
Czytaj dalej »

środa, 24 lutego 2016

Zygmunt Miłoszewski - Domofon

3
Autor : Zygmunt Miłoszewski
Tytuł : Domofon 
Stron: 360
Gatunek : Horror


Ostatnią książką, którą miałam okazję przeczytać w Polsce był " Domofon " . Szukałam czegoś nie za grubego, co będzie się również przyjemnie i szybko czytać. Pani w bibliotece poleciła mi właśnie tą książkę. Nie spodziewałam się po niej zbyt wiele, bo Polskie horrory z reguły nie mają za dużo do zaoferowania. Ale czy koniecznie trzeba się bać, żeby uznać lekturę za dobrą? Wydaje mi się, że jednak strach jest podstawą dobrego horroru, jednak tekst również nie może pozostać nijaki i nudny.

Bródno, mała miejscowość do której przeprowadza się młode małżeństwo Agnieszka i Robert. Z myślą o lepszym życiu wybierają blok, mówiąc wprost brzydki moloch, gdzie sąsiedzi się nawet nie znają. Już pierwszy dzień nie zapowiadał niczego dobrego, na zalanej krwią klatce schodowej leży głowa. Ludzka głowa, a reszta ciała znajduje się za drzwiami windy. To wydarzenie było zwiastunem dalszych kłopotów, blok dosłownie zamyka się, nie dając możliwości, ani wejścia, ani tym bardziej wyjścia z budynku. Mieszkańcy muszą zmierzyć się z klątwą, aby wydostać się z pułapki, która może okazać się śmiertelną.

Pierwszy raz miałam styczność z tym autorem, ogólnie nawet dość rzadko sięgam po naszych autorów, zupełnie nie wiem dlaczego. Może ktoś jest w stanie polecić mi jakąś dobrą książkę Polskiego autora ? Ogólnie do książki podeszłam dość sceptycznie ponieważ sprawdzając na stronie znanego portalu czytelniczego doczytałam, że książka należy do gatunku kryminałów, jednak na okładce jak byk jest napisane horror. Więc o czym jest tekst? Nie dojrzałam tam choćby szczypty kryminału. Może i na moje szczęście, ponieważ niemal wszystkie książki, które czytałam w ostatnim czasie były właśnie kryminałami. Zrobiłam sobie chociaż mały odpoczynek od morderstw. Chociaż w przypadku " Domofonu" trochę krwi się polało, jednak próżno było szukać mordercy wśród ludzi. Sam klimat jaki zaprezentował nam Miłoszewski spodobał mi się, ogólna "dziwność" sytuacji zainteresowała mnie i zachęciła do dalszego czytania. Jednak autor mógł się trochę postarać i nie spolszczać " Makdonalda", bo zdecydowana większość czytelników doskonale wie co kryje się pod tą nazwą. Bohaterzy są ciekawie wykreowani, możemy poznać ich przyzwyczajenia i codzienne obyczaje, jak chociażby ulubiony serial, w tym przypadku " M jak Miłość" czy " Na dobre i na złe", przez co również możemy wywnioskować, że akcja toczy się w czasach teraźniejszych. Ale czy dziwne sytuacje i przypominające schizofrenie zachowania niektórych bohaterów wywołały u mnie chociażby gęsią skórkę? Niestety nie. Nie było ani jednego, nawet najmniejszego momentu strachu i tutaj się trochę zawiodłam, ponieważ doskonale wiem jak działa na czytelnika dobrze napisany horror i własnie czegoś takiego oczekiwałam. Jednak książkę oceniam całkiem pozytywnie, nawet mimo tego ,że nie wystraszyła mnie nic a nic, Tekst był napisany ciekawie, wszystkie wydarzenia były opisane w sposób takie nie realny, że aż ciekawy. Po przeczytaniu nawet do głowy przyszła mi myśl " a co by się stało jeśli taka sytuacja naprawdę miałaby miejsce?" Tą myślą żegnam na dzisiaj i zachęcam do czytania.

Moja ocena : 7,5 /10
Czytaj dalej »

czwartek, 10 grudnia 2015

Stephen King - Cmętarz zwieżąt

4
Sporo czasu minęło od momentu kiedy ostatni raz się tutaj pojawiłam. Niestety nie dałam żadnych oznak życia z powodu najzwyklejszego wypalenia. Nie miałam ochoty ani pisać, ani czytać. Od pewnego czasu trafiałam na książki które nie potrafiły mnie zainteresować, przez co nie potrafiłam nawet wypowiedzieć kilku słów na ich temat, przez co nawet nie pojawiały się ich recenzje na blogosferze. Myślę, że taki okres wolności dobrze wpłynął na bloga, ponieważ notki pisane na siłę nie są niczym dobrym. Zdecydowanie lepiej czyta się coś pisanego z sercem niż na siłę. Tak więc powoli wracam. Przyczyniła się do tego po prostu dobra książka, której od dłuższego czasu poszukiwałam. Trafiło na " Cmętarz zwieżąt", który interesował mnie już od dłuższego czasu, jednak w ostatnich dniach natrafiłam na krótką informacje na temat filmu, nakręconego na podstawie książki, który przypomniał mi o istnieniu tego tytułu. Tak więc z radością i nadzieją, że właśnie King rozbudzi na nowo we mnie chęć czytania sięgnąłem po lekturę. Oczywiście się nie zawiodłam.

Przeprowadzka do nowego domu, z odległego miasta wiąże się z rozpoczęciem nowego życia, z czystą kartą, wśród nowo poznanych ludzi. Przeprowadzając się do nowego miejsca, rzadko kto zastanawia się nad historią domu w którym planuje się osiedlić. W przypadku rodziny Creed'ów sam dom nie był owiany tajemnicą, ale zdarzenia następujące po przeprowadzce nie mają jednoznacznego wyjaśnienia. Na tyłach podwórka, do którego prowadzi ścieżka przez las od lat istnieje cmentarz zwierząt, który jest miejscem pochówku dziecięcych pupili, jednak ścieżka prowadzi jeszcze dalej, gdzie gęsty las i mroczny las nie zaprasza do zapuszczania się na dłuższe spacery.


Przeczytałam już nie jedną książki Króla grozy i odnoszę wrażenie że jego starsze "dzieci" mają w sobie więcej grozy, niż te napisane w ostatnich latach. Może się mylę? Jeśli tak, proszę podsuńcie mi jakiś tytuł, który może mnie tak samo mocno, albo i podobnie przestraszy. Mogę oznajmić że " Cmętaż zwieżąt" jest na prawdę dobrą lekturą grozy! Kilka krotne poczułam jak mój puls przyspiesza, szczególnie przy końcówce kiedy zabrałam się za czytanie prawie w środku nocy, mając za kompana jedynie książkę i lampkę. Nawet szelesty dochodzące z kuchni, których prowodyrem była zapewne lodówka, czy inny sprzęt agd, wydawały się dziwne. Książka posiada głęboki morał, z którym każdy z nas kiedyś będzie musiał się zmierzyć. Otóż strata bliskiej osoby czy zwierzęcia jest traumatycznym przeżyciem, musimy się zmierzyć z bólem i smutkiem oraz ze świadomością, że ta osoba już nigdy nie zagości w naszym życiu fizycznie. Nie możemy już tego zmienić, jednak Louise znalazł sposób na to, ryzykowny, mimo ostrzeżeń. Książka pokazuje sposób w jaki człowiek próbuje ingerować w sferę życia i jak bardzo jest to niebezpiecznie. Autor boleśnie uświadamia nas, że życia które już zgasło, nie można na nowo odrodzić w żaden sposób. Rozpacz, która ogarnia człowieka po stracie może prowadzić po przekraczania wszelkich granic.
Widząc ten tytuł na półkach bibliotek, czy księgarni zawsze zastanawiałam się nad ideą nazwy lektury, a okazała się ona banalnie prosta. Otóż tak właśnie nazywał się cmentarz prowadzony przez dzieci, stąd błędy ortograficzne.
Jest to książka która na pewno długo zostanie w mojej pamięci, Gorąco polecam.

Moja ocena : 9/10
Czytaj dalej »

poniedziałek, 30 marca 2015

Joe Hill - NOS4A2

9
Autor : Joe Hill
Tytuł : NOS4A2
Tytuł oryginału : NOS4A2
Stron : 752
Gatunek : Horror




Zawsze chętnie zabieram się do czytanie thrillerów czy horrorów, a nawet czasami fantasy, szczególnie takich, które wywołują dreszczyk emocji. Dlatego własnie lubię czytać Kinga, który chyba jeszcze ani razu mnie nie zawiódł. Od pewnego czasu zaczęły pojawiać się na półkach księgarń książki Joe Hilla, który obraca się w podobnej tematyce i charakterystycznym stylu dla King. Jak się okazało ukryty za nazwiskiem Hill to nikt inny niż syn " Króla" horroru. Tematyka podobna, prosty i bezpośredni tekst różnie, ale czy to wpłynęło w jakikolwiek sposób na odbiór książki ? Mimo tylu podobieństw tekst jest nadal godny zapoznania.

Chyba każdy by chciał mieć moc przenoszenia się w przestrzeni, szczególnie dzieci. Kiedy poznajemy Vic ma ona zaledwie kilka lat i to właśnie ona dostaje tą tajemniczą moc. Dzięki swojemu rowerkowi odkrywa most " Krótsza droga", dzięki któremu może przemieszczać się setki a nawet tysiące kilometrów dalej, w zaledwie kilka sekund, przez co zaczyna dawać upust swoim problemom.  Jednak beztroskie korzystanie z " Krótszej drogi" nie pozostaje bez konsekwencji. Po jakimś czasie kiedy Vic dorasta szufladkuje swoje wspomnienia jako wymyślone i nierealne, jednak kiedy postanawia sobie udowodnić że most nigdy nie istniał, nie musi go długo szukać, bo ten pojawia się przed nią. Trafia ona wtedy w sidła Charliego Manxa, którego celem życiowym jest ratowanie dzieci dręczonych przez swoich rodziców. Brzmi bardzo bohatersko, jednak w praktyce dzieci nigdy nie wracają do swoich domów rodzinnych, tylko trafiają do " Gwiazdkowej krainy", w której zostają dziećmi na wieczność, zamieniając się w żądne śmierci zombie. Pierwsze spotkanie Vic z Upiorem kończy się wygraną, jednak na pewno nie będzie to ostanie spotkanie.Tylko jak skończy się kolejne?


Joe Hill nie dorobił się jeszcze tylu książek co ojciec, bo zaledwie 3 powieści i kilkanaście opowiadań, jednak jest to już druga lektura po którą sięgnęłam i nie żałuje. Podczas czytania pierwszej z nich - " Pudełko w kształcie serca" - wiedziałam już, że jest to pisarz godny mojej uwagi. Jedna z nich dorobiła się już ekranizacji, ale " Rogi" bo to o nich mowa, są jeszcze przede mną, ekranizacja jak i książka czekają cierpliwie w kolejce. Ale co do NOS4A2. Książka podzielona na rozdziały i podrozdziały, które nie są ani za krótkie ani za długie, przez co nie zdążymy się znudzić przeciągającym wątkiem, zważywszy na to że książka ma dość spore rozmiary. Zdarza mi się czasami czytać jakąś książkę, ale kiedy ktoś zada mi pytanie o tytuł w głowie mam czarną dziurę, mimo tego, że tekst potrafię bezproblemowo streścić.  W tym przypadku było podobnie, za żadne skarby nie potrafiłam zapamiętać tytułu, wiedziałam że są to tablice samochodowe jednak nie potrafiły mi one utkwić w pamięci, do momentu kiedy samo znaczenie nie zostaje wytłumaczone w książce. Otóż Nosferatu, ma swoje drugie dno, możemy tłumaczyć te słowo jako wampir, który jest odniesieniem do Upiora, czyli starego Rolls Royca, jak i tego co dzieje się z dziećmi, które wsiadają do samochodu. Czyta się bardzo dobrze i całkiem szybko. Jedynym elementem który trochę mnie drażnił była niezniszczalność Vic, która pobita, sponiewierana na wszelkie sposoby, nadal potrafiła podnieść się na nogi i walczyć. Ok, spoko rozumiem, że kiedy ludzie mają cel do wykonania, na śmierć i życie potrafią wykrzesać z siebie na prawdę dużo energii, jednak tutaj Hill moim zadaniem za bardzo fantazjował. Powieść jest połączeniem fantasy i horroru, nie brakuje tutaj cukrowego śniegu i cudownej krainy, ale i dzieci z zestawem haczykowatych zębów, które śpiewają kolędy do słuchawki telefonu nie są niczym dziwnym. Wszystkie te elementy są połączone w wyśmienitą całość, którą można delektować się godzinami. Mam nadzieje że i ta książkę będę miała okazje obejrzeć na dużym ekranie, bo naprawdę jest tego warta.

Moja ocena : 9/10
Czytaj dalej »

poniedziałek, 2 lutego 2015

Ralph Sarchie, Lisa Collier Cool - Zbaw nas ode złego

6
Autor : Ralph Sarchie, Lisa Collier Cool
Tytuł : Zbaw nas ode złego
Tytuł oryginału : Deliver Us from Devil
Stron : 448
Gatunek : Horror



Wiecie po czym poznaje dobry horror? Po gęsiej skórce i po podskakiwaniu do góry przy najmniejszym i najcichszym niezidentyfikowanym dźwięku. Podobnie było i w tym przypadku, kiedy  ktoś brutalnie przerwał mi czytanie w momencie, kiedy byłam pochłonięta niczym innym, niż trawieniem egzorcyzmów. ;P Uwielbiam horrory w postaci filmu, kiedy wszytko mogę zobaczyć, a i wyobraźnia sama dodaje swoje szczegóły, jednak książka jest dla mnie zawsze wartościowsza, niezależnie od gatunku.  Nie trafiłam na książkę, która była by na tyle upiorna, żeby mnie przestraszyć, do tej pory.

Na samej okładce wielkimi literami widzimy napis - historia prawdziwa. Pytanie, czy jest to tylko chwyt marketingowy czy faktycznie opisane wydarzenia miały miejsce na prawdę. Autorem książki jest Ralph Sarchie, weteran nowojorskiej policji, który na co dzień walczy z przestępczością, a poza posterunkiem policji zajmuje się poskramianiem sił nieczystych, o których mówi " zło pierwotne". Wprowadza nas w świat egzorcyzmów i mrocznych rytuałów, o których przeciętny człowiek nie ma zielonego pojęcia, a zło może czyhać tuż za rogiem.

Kiedyś czytałam, że kiedy w nocy obudzimy się bez żadnego powodu, to bardzo prawdopodobne jest że ktoś aktualnie nas obserwuje. A najczęstszą godziną takich pobudek jest 3 nad ranem, gdzie dziwnym trafem jest to godzina duchów. Demony uwielbiają liczbę 3, zamęczając ludzi trzema niewinnymi stuknięciami, trzema sygnałami telefonu czy krokami tuż nad głową. Jak się okazuje może to spotkać każdego z nas. Niejednokrotnie w tekście znajdujemy ostrzeżenie autora, o tym żeby jak najmniej interesować się siłami nieczystymi, a najlepiej w ogóle o niech nie czytać, nie myśleć, ani nie oglądać. Skoro sam autor nas ostrzega, to po co piszę książkę, teoretycznie zmuszając nas do czytania i mimo woli myślenie o tym, czyli idąc tokiem myślenia autora, w takich momentach jesteśmy o wiele bardziej narażeni na atak demonów. Więc albo książka jest stekiem bzdur, albo jest pisana dla pieniędzy. Sama nie wiem co o tym myśleć. Tekst napisany bardzo realistycznie według mnie, a nawet na ostatnich stronach możemy znaleźć modlitwy, którymi autor posługuje się, aby odpędzać złe duchy. Nie ważne z jakich powodów była napisana ta książka, mnie się ona bardzo podobała, nawet na tyle, że  nie mogłam się od niej oderwać, a w momentach gdzie byłam już zmuszona ją odłożyć, cały czas wracałam do niej myślami. Właśnie takich cech szukam w dobrej książce, a niestety nie często trafiam na takowe. Uczucia autora przelewają się na czytelnika, przez co czyta się jeszcze lepiej. Moim zdaniem książka nie ma minusów. Autor poukładał historie od najstraszniejszych, od których na prawdę wieje grozą, do tych lżejszych, chyba że już podczas czytania na tyle uodparniamy się na strach, że nie robią już na nas takiego wrażenia. Gdybym to ja redagowała tekst, ustawiłabym odwrotną kolejność, od lżejszych do straszniejszych, chociażby z tego powodu, aby lepiej przygotować czytelnika na kolejne zdarzenia, ale mi osobiście w odbiorze tekstu taka kolejność kompletnie nie przeszkadzała. Książkę polecam fanom horrorów, w innym przypadku koszmary senne gwarantowane :)

Moja ocena : 9,5/10
Czytaj dalej »

piątek, 2 stycznia 2015

Stephen King - Misery

2
Autor : Stephen King
Tytuł: Misery 
Tytuł oryginału : Misery
Stron : 334
Gatunek : Horror



Znalazłam jedną z nielicznych książek Kinga w mojej bibliotece, której jeszcze udało mi się nie przeczytać. Prawdopodobnie dlatego, że jest cieniutka i jej nie dojrzałam na półce wcześniej :P. Tak więc oprócz nazwiska na okładce do przeczytania zachęciło mnie zdanie które w moim wydaniu ( a jest one starsze nawet ode mnie ! :) znajdowało się na dole wypisane wielkimi literami - " Najbardziej przerażająca powieść Kinga "- no to jak mogłam przejść obok niej obojętnie?

Głównym bohaterem jest Paul Sheldon, popularny powieściopisarz, który zaliczył na swoim koncie sukces serią książkową o Misery. Jednak po kilku wydanych tomach ma dość bohaterki, a najlepszych sposobem do uwolnienia się jest uśmiercenie Misery. Pewnego razu podczas śnieżycy samochód Paula wpada w poślizg i ulega wypadkowi. Nieprzytomny zostaje przetransportowany do domu Annie, byłej pielęgniarki, która wbrew pozorom zaciekle dba o zdrowie Sheldona, usztywniając połamane nogi i karmiąc go lekami przeciwbólowymi. Annie okazuje się być niespełna rozumu psychofanką Misery oraz Paula, przez co jedynym ratunkiem dla mężczyzny jest ożywienie zmarłej bohaterki przez napisanie kolejnej części.

Książkę czytałam w częściach, bo rozpadała się w rękach, dzięki czemu okładka leżała sobie spokojnie obok, a kartki fruwały. Nie miałam serca zostawić takiej jej okaleczonej, więc trochę ją posklejałam, ale ostatecznie uznałam, że operacje dokończę po przeczytaniu, bo 2 bloczki, jeden po 200 kilka, a drugi liczący  100 parę stron czyta się wygodniej.  Tak więc czy mogę uznać, że ta powieść jest jedną z najstraszniejszych ? Miałam nadzieję, że faktycznie odczuje strach i gęsią skórkę, niestety nie, ale co nie oznacza, że historia była zła. Bardziej niż straszna, określiłabym ją mianem obrzydliwej, pełnej bólu i krwi. Na całe szczęście nie ruszają mnie sceny amputacji, także bez problemu mogłam czytać bez przerywania lektury, nawet przy talerzu pełnym jedzenia :) Autor jak zawsze odwalił kawał dobrej roboty, nie brakuje atrakcji, napięcie wzrasta wraz z przewijaniem kolejnych stron. Nieprzewidywalność to jedna z cech charakterystycznych Kinga. Bohaterowie, mimo tego że jest ich mało, bo praktycznie tylko dwóch, są bardzo ciekawie wykreowani, poznajemy ich sposób myślenia, wkraczamy w progi domu osoby psychicznie chorej, pozbawionej hamulców moralnych. Jedynym minusem jaki znalazłam są fragmenty książki którą pisał Paul - niczym brazylijski serial, zawiewający tandetnym romansidłem. Jedynie w tych momentach odczuwałam lekkie znużenie, cała reszta jest pisarskim majstersztykiem.


Moja ocena : 8/10
Czytaj dalej »

sobota, 13 września 2014

Stephen King - Łowca snów

9
Autor : Stephen King
Tytuł : Łowca snów
Tytuł oryginału : Dreamcatcher
Stron : 860
Gatunek : Horror



Uwielbiam Kinga! Przez co sama zadaje sobie pytanie czemu tak rzadko sięgam po jego książki. Może czasem ostrzarza mnie ich objętość, bo praktycznie każda z nich jest w granicach 500 stronicowych tomisk. Kiedy wiem, że nie mam w danym terminie za dużo wolnego czasu wolę jednak sięgnąć po coś cieńszego i przeczytać to szybciej, niż wielką księgę, przez którą będę się przebijać przez 2 tygodnie, nie pamiętając już co było na początku. Do omijania Kinga przyczyniła się również trochę jedna z moich bibliotek, w której przeczytałam  już wszystkie dostępne w niej egzemplarze. Na całe szczęście z odsieczą przyszła druga biblioteka, która mieści się zdecydowanie dalej od tej pierwszej, co jest pewnie głównym powodem tak rzadkiego odwiedzania jej ;) Kiedy zobaczyłam całą półeczkę zawaloną tym autorem wiedziałam, że nie odejdę stamtąd bez chociażby jednego tytułu.

Bohaterami są mężczyźni, którzy jako dzieci razem zrobili coś wyjątkowego, co pozostawiło na nich ślad przez wiele lat. Połączeni telepatycznymi zdolnościami, mimo tego, że już jako dorośli ludzie kroczyli własnymi ścieżkami, które i tak doprowadziły ich do tego samego miejsca.  Domek w środku lasu był ich corocznym miejscem spotkań, który w tym roku miał stać się miejscem dla niektórych śmierci, a dla innych nawet czymś gorszym. Na ich drodze pojawia się przeciwnik, nieludzka istota, która upodobała sobie właśnie gatunek ludzki. Pomóc im może tylko i wyłącznie jedna osoba, która pomogła im nieświadomie zmienić ich życie i połączyć ich drogi telepatią - Łowca snów.

"Łowca snów" jest dość specyficzną książka. Akcja toczy się przez jakiś czas podzielona jest na dwie grupy bohaterów. Można się nawet pokusić o stwierdzenie o grupie złej i tej dobrej. Na początku książki poznajemy pierwszą grupę mężczyzn, których ja określiłam mianem dobrych. Przy corocznym wyjeździe trafia im się dziwna sytuacja, gdzie znajdują tajemniczego człowieka który twierdzi, że zagubił się w lesie. Całkiem normalne, że go przyjmują pod swoje skrzydła w  celu schronienia przez mrozem i śnieżycą. Tutaj zaczyna się coś nie zgadzać. Fakty które przedstawia znaleziony mężczyzna nie pokrywają się ze sobą. Tutaj zaczyna się zabawa. Znajda wygląda na poważnie chorego, w szczególności kiedy choroba zaczyna się objawiać siarczystymi bąkami i głośnymi beknięciami, które zasmradzając całą powierzchnię mieszkania. Jak zwykle King nie poskąpił ciekawych opisów, przy których nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. Podejrzewam że sam autor podczas pisania miał niezły ubaw :) Ten motyw bardzo mi się podobał, bo nie tylko był śmieszny ale i dobrze napisany przez co czytało się genialnie, niestety pojawia się druga grupa która są żołnierze, dzięki którym myślałam, że umrę z nudy po kilku stronach, w szczególności że książka jest podzielona na części, gdzie pierwsza dotyczyła tylko i wyłącznie chłopaków w lesie, przez co myślałam, że druga będzie dotyczyć tylko grupy żołnierzy. na całe szczęście się tak nie stało, bo części wcale nie były takie krótkie. Sposób pisania Kinga chyba nigdy mi się nie znudzi, tekst bezpośredni, bez owijania w bawełnę, czyli dokładnie to co lubię i cenie. Na mnie książka zrobiła wrażenie chociaż nie powiem, czytałam lepsze powieści tego autora. Tak poza tym, okładka tego wydania jest przepiękna!

Moja ocena : 8,5/10
Czytaj dalej »

niedziela, 7 września 2014

Joe Hill - Pudełko w kształcie serca

8
Autor : Joe Hill
Tytuł: Pudełko w kształcie serca
Tytuł oryginału : Heart - Shaped Box
Stron : 322
Gatunek : Horror




Uwielbiam oglądać horrory, a co dopiero czytać! Zdecydowanie czytanie bardziej wpływa na wyobraźnie, co w dobrym horrorze jest podstawą. Ta pozycja może nie wzbudzała we mnie grozy, ale była wystarczająco dobra, żeby polecić ją dalej. Myślę sporo ludzi zaczyna powoli kojarzyć Joe Hilla głównie poprzez książkę, która niedawno ukazała się w księgarniach, a mowa tutaj oczywiście o NOS4A2, na którą od pewnego aktywnie czasu poluje. Przyglądając się bliżej autorowi odrywamy że Joe Hill jest nikim innym niż synem Stephena Kinga, którego wpływ idzie wyczuć w tekście.

Jude Coyne poznajemy jako już trochę podstarzałego rockmena, gustującego w kobietach, dobrej muzyce oraz w oryginalnych trofeach. Jako zbieracz wszystkiego tym razem do jego kolekcji trafia garnitur, oczywiście nie byle jaki garnitur. Otóż do garnituru dołączony jest właściciel ubioru w postaci ducha. Jude nie może oprzeć się okazji i kupuje elegancki garnitur nieboszczyka, nie zważając na cenę. Otrzymuje pięknie zapakowaną przesyłkę w pudełku w kształcie serca. Szybko okazje się, że garnitur nie jest tylko zwykłą częścią ubioru, a duch jest prawdziwy. 

Znając autora tylko z opowiadań innych dojrzałam "Pudełko w kształcie serca" na półce biblioteki i bez zastanowienia przytargałam ją do domu. Targać nie było ciężko, bo książka gabarytowo nie powala, bo 322 strony to wcale nie dużo. Zazwyczaj nie czytam książek bardzo szybko, zależnie od chęci przeczytam 50 może 100 stron i książkę odkładam na później. W tym przypadku było inaczej, książkę obaliłam w niecałe 2 dni i za pierwszym razem jak się przyssałam oderwałam się dopiero po ponad 200 stronach. Według mnie nie przypomina może do końca horroru a momentami dramat. Strach nie jest tutaj niestety dominującym uczuciem podczas czytania,  a szkoda, bo spodziewałam się dreszczy i gęsiej skórki a nawet podczas czytania w środku nocy taka sytuacja się nie zdarzyła. Przez to niestety moja ocena będzie trochę niższa, ale tylko nieznacznie.  Zakończenia nie określiłabym jako zaskakujące, ale wystarczająco ciekawe, żeby można było je nazwać dobrym podsumowaniem całej historii. Gdyby nie nazwisko na okładce byłabym pewna, że czytam książkę Kinga a nie innego autora, ale jako że jest to pierwsza powieść Hilla mogę mu wybaczyć.A co do okładki - jest genialna, mroczna i przykuwająca wzrok. Może nie należy do najlepszych w swoim gatunku, ale jest na tyle godna uwagi żeby przysiedzieć przy niej trochę czasu.


Moja ocena : 8/10
Czytaj dalej »

poniedziałek, 17 marca 2014

William Blatty - Egzorcysta

0
Autor : William Blatty
Tytuł : Egzorcysta
Tytuł oryginału : Exorcist 
Stron : 328
Gatunek : Horror

Horrory albo się lubi i ogląda się każdy, który wydaje się ciekawszy, albo się ich nie lubi, co zazwyczaj łączy się z " jestem przerażona/ny", bo rzadko zdarzają się ludzie na których ten gatunek działa totalnie obojętnie.. Ja należę do grupy masochistów, które uwielbiają dreszczyk emocji i trochę strachu, ale co nie oznacza się nich nie boje. Wręcz przeciwnie, mam na tyle bujną wyobraźnie, że niemal po każdym dobrym horrorze wieczorem zerkam z nieufnością w zaciemnione kąty, a każdy niezidentyfikowany szelest powoduje chwilowy wzrost ciśnienia :) Mówi się, że King jest mistrzem horroru, jednak ja nigdy jakoś za specjalnie nie wzdrygałam się czytając jego książki, może nie natrafiłam jeszcze na taką, jeżeli znacie jakieś to będę wdzięczna za podanie tytułu, dlatego " Egzorcystę" mogę określić jaką moją pierwszą w tym gatunku.

Tytuł jest bardzo wymowny, także od razu wiemy czego się spodziewać. Tematy opętań, demonów i różnych podobnych zjawisk nie są mi obce, także fakt ducha który opętał małą Regan nie spowodował u mnie gęsiej skórki. Kapitan Howdy, tak kazał nazywać się demon, który ujawnił się podczas zabawy talerzykiem spirytystycznym. I tu pojawiło się moje pierwsze "ale", no bo kto daje dziecku do zabawy taką rzecz? Krótko po tym w domu zaczęły dziać różne dziwne rzeczy jak stukanie i pukanie, które zazwyczaj koncentrowały się na pokoju 12-letniej Regan, rzeczy jakimś cudem znajdowały sobie nowe miejsce, nie pomijając oczywiście zmiany zachowania dziewczynki. W raz z pogarszającym się zdrowiem wkraczając lekarze, którzy próbują interweniować, jednak bezskutecznie. Jedyną nadzieją są egzorcyzmy.
"Chris podniosła wzrok i zdrętwiała. Regan sunęła za Sharon pajęczym krokiem; jej ciało było przegięte do tyłu tak, że głowa dotykała stup. Wydawała przejmujący syk, a jej język błyskawicznie ślizgał się pomiędzy wargami, jak u węża."

" Egzorcysta" należy do tych książek od których nie można się oderwać, bo pochłania czas niesamowicie. Moim zdaniem jednak jest parę niedociągnięć, które po poprawie mogły spowodować, że książka zdecydowanie otrzymałaby najwyższą notę. Główną rzeczą która najbardziej raziła mnie w oczy była rozmowa z demonem. W moim wyobrażeniu byłaby to jedna z bardziej przeraźliwych rzeczy jaką można usłyszeć, w książce niestety przypominała chwilami rozmowę z typowym nastoletnim kryminalistą, który potrafi o dziwo całkiem składnie się wypowiadać, nie pomijając bardzo współczesnego języka którego używa, oczywiście jeśli wyłączy się wyobraźnie i próbę przypomnienia sobie wyglądu dziecka w momentach rozmowy. Mimo tych drobnych błędów autor wprowadza czytelnika w niesamowity nastrój, przez co robi spore wrażenie. Wiem że nie jest to ostatnia książka o takiej tematyce, a może znacie jakieś tytuły godne polecenia?
Moja ocena : 9/10

Czytaj dalej »

wtorek, 15 października 2013

Stephen King - Christine

4
Autor: Stephen King
Tytuł: Christine
Stron : 588
Forma : e-book

Zabijający samochód brzmi bardzo banalnie, no chyba że w słowa ujmie to King. Christine, plymouth rocznik 1958 w kolorze " jesiennej czerwieni" ( no cóż lubię samochody :)) jest głównym prowodyrem wszystkich nieszczęść. Akcja toczy się w czasach o których ja nie mogę się jeszcze wypowiedzieć, bo w roku 1978. Arni Cunningham zaledwie siedemnastoletni chłopak przejeżdżając przez przedmieścia miasta wraz z swoim przyjacielem spostrzega niemal wrak samochodu, sypiące się próchno z którego jedynie można przepchać na złomowisko w którym zakochuje się od pierwszego wejrzenia bo inaczej wręcz tego nazwać nie można. Po krótkim czasie były właściciel samochodu Ronald LeBay umiera, co jak później się okazuje ma kluczowe znaczenie. Arni przejmuje przyzwyczajenie po Lebayu nazywając samochód imieniem Christine, wyrażając się o niej nie jak o pojeździe tylko jak o osobie. Cunningham od momentu zakupu zaczyna wydawać swoje oszczędności na odremontowanie auta, przez co kontakty ze swoim przyjacielem Dennisem z czasem ograniczając się praktycznie do zera. Po krótkim czasie samochód faktycznie nadaję się do jazdy, jednak chora fascynacja gablotą nie mija tylko pogłębia się jeszcze bardziej. W każdej szkole musi się znaleźć ktoś kogo będzie można gnębić, tą osobą był Arni i mimo tego udało mi się zakochać z wzajemnością w Leigh, ale niestety samochód staje na pierwszym miejscu przez co ich związek się rozpada. Christine przejmuje wrogie uczucia Arniego do pewnych osób, przez co zaczyna dochodzić do tajemniczych morderstw z udziałem samochodu, jednak Cunningham za każdym razem na niepodważalne alibi a auto nie posiada żadnych uszkodzeń. Tak więc kto zabija i co wspólnego z tym wszystkim na LeBay? Będę tajemnicza i na to pytanie nie udzielę odpowiedzi tylko odeśle do czytania :)

Czyta się z narastającym napięciem, a w szczególności pod koniec mimo tego że zakończenie nieco można przewidzieć.King ma genialny styl pisania, mega bezpośredni, bez owijania w bawełnę, dzięki niemu mogłam niemal odczuć ból jaki przeżywa mężczyzna po uderzeniu w krocze ;p Nie obyło się od ciętych ripost których pewnie nie jedna osoba wykorzystała prywatnie popisując się własną błyskotliwością ;p Pisana w formie opowiadania całej historii przez  Dennisa, przez co w tekście jest cała masa wstawek poprzedzających nieszczęsne wydarzenia, co powoduję dalszą ciekawość tego co będzie dalej, a co ja oceniam na duży plus. Jeszcze nie trafiłam na niewypał Kinga, " Christine" trafia oczywiście na zapełniającą się już półkę godnych polecenia.
Jeszcze tylko muszę film obejrzeć! :) A i oczywiście ekranizacja "Carrie" która wejdzie do kin już na dniach też stoi w kolejce :)

Moja ocena : 9/10
Czytaj dalej »