poniedziałek, 20 lutego 2017

Graham Masterton- Studnie piekieł

Autor : Graham Masterton
Tytuł: Studnie piekieł
Tytuł oryginału : The wells of hell
Stron : 256
Gatunek : Horror 




Lubicie czytać dziwne książki? No to sięgajcie po Grahama Mastertona. Mogę Wam to zagwarantować, że o dziwniejszych rzeczach jeszcze nie czytaliście. Jakoś nigdy nie przepadałam za tym autorem. Często pani w bibliotece polecała mi książki Mastertona, ale dochodzę do wniosku, że chyba nigdy ich sama nie czytała zważywszy na treści zawarte w środku. No ale dlaczego " Studnie piekieł" są aż tak dziwne ?

Każdemu chyba zdarzyła się w domu awaria, gdzie woda lecąca z kranów zmieniła zabarwienie. Zazwyczaj nie jest to nic niepokojącego, wystarczy w najgorszym wypadku wymienić rury. Jednak tutaj okazuje się, że problem jest znacznie poważniejszy. W wodzie znajdują się tajemnicze organizmy, które zabarwiają wodę na żółty kolor. Na początku ta nie dalej żadnych objawów chorobowych jednak niespodziewanie, każdy kto wypił wodę zaczyna przeobrażać się w stworzenia z nie z tego świata, a w okolicy zaczyna dochodzić do niewytłumaczalnych zbrodni.

Sam wątek mi się spodobał, nawet bardzo. Na początku zagłębiamy się w dziwne zjawiska, jakie zachodzą w zakażonej wodzie i następujące tuż po tym dziwne zdarzenia. Pierwszą połowę książki niemal pochłonęłam. Czytało mi się ją bardzo przyjemnie i z ciekawością zabierałam się za kolejne rozdziały. Autorowi udało się stworzyć atmosferę grozy i wpleść w wątek ciekawą zagadkę, jednak spodziewałam się, że trochę sprawniej pociągnie fabułę do końca. No cóż niestety się trochę zawiodłam, bo w drugiej połowie lektury zaczynają się dziać rzeczy zupełnie niespotykane i wręcz absurdalne.  Masterton zaczyna opierać się na dawnych wierzeniach, których autentyczności niestety nie potwierdzę, z powodu jak wyżej napisałam absurdalnych treści, które mnie nieco zniechęciły do poszukiwań. Czytając o ludziach krabach poczułam się nieco dziwacznie, dodatkowo, że walczył z nimi zwykły hydraulik. Głównym powodem dlaczego przeczytała ją do końca jest ciałkiem fajny dowcip, który nieco pomagał mi przebrnąć przez fabułę. Jednak stwierdzam, że ludzie-kraby to nie moja bajka.
Zdecydowanie nie jest to wybitne dzieło, a jedynie przeciętna książka, którą z nudy można przeczytać, jednak tylko i wyłącznie wtedy, kiedy mieniałabym żadnej innej książki. Czyta się lekko i sprawnie, jednak poleciłabym ją osobą które fascynuje mitologia i tego typu niestworzone rzeczy. Mimo szczypty grozy, nie jest to również horror, godny polecenia, bo niestety można się prędzej uśmiać w dalszych fragmentach opowieści niżeli się wystraszyć.

Moja ocena: 5/10

piątek, 17 lutego 2017

Gerald Brittle - Ed i Lorraine Warren Demonolodzy

Autor: Gerald Brittle
Tytuł : Ed i Lorraine Warren Demonolodzy
Stron : 352
Gatunek : Literatura faktu


O istnieniu tej książki wiedziałam już od dawna, kiedy to jeszcze nie była wydana przez żadne polskie wydawnictwo i od samego początku wiedziałam że chce ją przeczytać, jak tylko będzie gdzieś dostępna. Moje małe marzenie się spełniło, kiedy zobaczyłam nowiusieńkie wydanie " Demonologów" w księgarni. Eda i Lorraine Warren zna chyba, każdy fan horrorów. Nie uwierzę, że nigdy nie słyszeliście o Amitiville czy o "Obecności", która w ostatnim czasie podbijała rankingi najlepszych ekranizacji filmów grozy. Oczywiście każdy z nich oglądałam z zapartym tchem i jak najbardziej zgadzam się z ocenami. Jednak w książce otrzymujemy spisany wywiad bezpośrednio z Warrenami, który bez ogródek opowiadają nam o swojej pracy.

Nie każdy wierzy w istnienie duchów czy innych paranormalnych istot, ja jednak nie nalezę do grupy sceptyków, a czytanie tego typu literatury tylko pobudza moje zainteresowanie tematem, oczywiście na tle czysto teoretycznym, a nie o grozo praktycznym. Planszą Ouija nie umilam sobie wieczorów, zdecydowanie wolę inne gry planszowe :P Państwo Warrenowie fascynowali mnie od samego początku, od kiedy dowiedziałam się o istnieniu tych ludzi i niesamowicie przerażało mnie to czym się zajmują na co dzień, jednak zawsze pojawiał się mały posmak niedowierzania, bo przecież jak uwierzyć w tak przerażające rzeczy których się nigdy nie widziało. Mimo setek dokumentów, nagrań i zdjęć zawsze przecież mogły znaleźć się sfabrykowane dowody, a przecież ludzie i tak to łykom. Owszem w tych czasach zdjęcie w rękach dobrego grafika może zmienić się diametralnie, gdzie dla przeciętnego człowieka zmiana pozostanie niezauważona, jednak w latach 70 ludzie musieliby się znacznie mocniej nagimnastykować, żeby osiągnąć jaki wynik. Małżeństwo przez całe swoje życie przeprowadziło setki wykładów na tematy duchów i demonów, opierając to na niezwykle obszernej wiedzy, więc jeśli to wszystko o czym dotychczas opowiadali okazałoby się jednym wielkim kłamstwem już dawno byśmy się o tym dowiedzieli. Tak więc mimo tylu dowodów nadal nie jesteście w stanie uwierzyć, chociaż w niewielką część to nazywa się to po prostu czystym wyparciem.

Część historii opisanych w książce znamy z adaptacji filmowych, jednak nie wszystkie. Niektóre z opisywanych tutaj zdarzeń są tak przerażające, że jeśli wydarzyły się one naprawdę i została w nich pominięta fikcja literacka, to nie potrafię sobie wyobrazić z czym musieli walczyć ludzie, których dom został opętany. Walenie po ścianach w dzień czy w nowy, padając kamienie na nas dom, lewitujące przedmioty i zdewastowane wnętrza. Mało tego, w książce zamieszczone są również zdjęcia co poniektórych wypisanych wyżej zjawisk.  Każde z tych wymienionych zdarzeń pojedynczo jest w stanie wywołać co najmniej gęsią skórkę, a co dopiero kiedy to wszystko dzieje się w tym samym momencie. Podejrzewam, że jeśli byłabym świadkiem przyjmijmy lewitującego kubka porannej kawy uciekłabym gdzie pieprz rośnie. Niesamowicie podziwiam za odwagę Eda i Lorraine za ogrom pracy jaki musieli włożyć w pomoc obcym ludziom.

Czytałam już wiele horrorów, jednak żaden nie wydawał u mnie narastającego niepokoju a nawet strachu. Może potęgowała to myśl, że czytam czyjeś wspomnienia a nie wymysł autora. Jeżeli oczekujesz przyjemnej lektury, do poczytania pod kocykiem z kakaem w ręku dla relaksu, nie jest to książka dla ciebie. Tekst jest ciężki, a ponad to nakłania do późniejszych rozmyślań. Zatwardziałym sceptykom na pewno nie pomoże zmienić swoich poglądów, jednak wszystkim innych skrajnie pobudzi wyobraźnie. Polecam tę książkę każdemu, kogo fascynuje świat paranormalny, jednakże zdecydowanie odradzam osoba strachliwym oraz jako przestrogę przed zadzieraniem ze światem duchów.

Moja ocena : 9/10

środa, 1 lutego 2017

Czerwień obłędu - Dawid Waszak

Autor : Dawid Waszak
Tytuł :  Czerwień obłędu 
Stron : 175
Gatunek : Thriller, kryminał




Dosyć długo zbierałam się do tej recenzji, mimo tego, że same gabaryty książki nie wskazują na mnogość wydarzeń. " Czerwień obłędu" jest tak jakbym to nazwała " książką na jedno posiedzenie", bo na jeden raz już nie brzmi dość pozytywnie, ale ilość stron powoduje, że wystarczy przysiąść jeden wieczór i przeczytać ją od deski do deski. Ale czy 175 stron wpływają na jakoś odbieranego tekstu? Bo przecież wiadomo, że nie można za bardzo rozwinąć skrzydeł pisząc tak krótką historię, wydawałoby się że będzie za bardzo ogólnikowa. Jednak dochodzę do wniosku, że ilość stron nie jest wyznacznikiem jakości, ale to co na nich jest.

Bohaterem książki jest przeciętny Kowalski, których w Polsce są miliony. Dobra praca, dom, rodzina i szczęśliwe życie, w którym nie potrzeba zmian. Tak mniej więcej można scharakteryzować Doriana. Jak się okazuje nawet najmniejsze rzeczy potrafią zakłócić spokojne życie i popsuć codzienne rytuały. Zamknięte okno, które zawsze jest otwarte? Toż to nie problem, jednak nawarstwiające się błahostki zaczynają zastanawiać. Do tego wizje, które sprowadzają się do kobiety w czerwonej sukience. Niestety wszystkie te omamy prowadzą jedynie do tragedii. Tylko czy Dorian będzie potrafił zmienić bieg wydarzeń?

Zazwyczaj nie czytam książek naszych rodzimych autorów, nie pytajcie mnie proszę dlaczego, bo nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Nie to że mi się nie podoba styl pisarski polskich pisarzy, czy uraza do konkretnego autora. Nic z tych rzeczy, po prostu jeśli mam wybór to i tak z reguły sięgnę po zagraniczny tytuł. Jednak tutaj zachęcił mnie opis książki zapowiadający dobry, mroczny kryminał. Pojawia się tutaj dość niespotykany wątek, który można podlepić nawet pod science fiction. W żadnej książce, a  przeczytałam ich już sporo w ciągu swojego życia, jeszcze nie spotkałam się z możliwością cofania się w przeszłości i możliwości zmiany podjętych już decyzji. Taki trochę efekt motyla bez efektu motyla, bo zmiana przebiegu wydarzeń nie powoduje serii niepowodzeń. Jedyne skojarzenie jakie pojawiło się w mojej głowie to podobieństwo do gry " Life is strange", ale to nic, bo gra wpasowała się w moje klimaty. Ale nie o tym post. Pomyślmy chwilkę, kto z nas nie chciałby posiąść takiej umiejętności ? Naprawić to co zdążyło się popsuć, czy wybrać inną drogę podążania przez życie i anulować wszystkie złe decyzje. Kto by nie chciał! Jednak dla bohatera nie jest to takie kolorowe jakby się wydawało. Podróż w czasie zaczyna objawiać się niczym zły sen, gdzie nie wiadomo już co jest prawdą a co fikcją. Jak postąpić i czemu mają służyć pojawiające się wizje. Książka jest dość specyficznym kryminałem, który uważam, że warto przeczytać. Z niecierpliwością czekam na dalszy rozwój wydarzeń.
Moja ocena : 7/10

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Jak czytać po angielsku ?

W jakim języku czytacie książki? Tylko i wyłącznie po polsku, czy może sięgacie po tytuły obcojęzyczne? Ja czytam głównie tytuły wydane w naszym rodzimym języku, ponieważ uważam, że czytanie ma być dla mnie przyjemnością, a nie ma polegać na ciągłym wertowaniu słownika w poszukiwaniu sensu przeczytanego przed chwilą zdania. Nie to, że mój angielski jest na tyle słaby, że nie daje rady przeczytać tekstu, jednak często zdarza się słownictwo i zwroty, których szkole nas nie nauczą. Nie ukrywając czytanie w języku, którego się uczymy bardzo rozwija nasze umiejętności, więc jakby nie patrzeć jest to jedna z dróg, aby udoskonalać samego siebie. Tylko jak to zrobić i od czego zacząć?

Na naszym rynku pojawiało się niedawno wydawnictwo " Ze słownikiem", które wyciąga pomocną dłoń dla osób uczących się języka, umieszczając tuż obok angielskiego tekstu, słownik trudnych wyrazów. Ciekawe rozwiązanie prawda? Miałam już kilka podejść do książek pisanych po angielsku, jednak żadnej nie doczytałam do końca, bo ostatecznie bardziej się przy tym męczyłam, niż wyciągałam z tego jakieś korzyści. Okropnie drażniło mnie, że nie rozumiem sensu zdania i znowu muszę szukać tego co autor miał na myśli. Po zapoznaniu się z tytułami wydanymi przez " Ze słownikiem" problem nagle znikł, bo to co prawdopodobnie mogłoby sprawić mi trudność było umieszczone w słowniku na marginesie lub w obszerniejszym znajdującym się na kilku stronach na początku i na końcu każdego wydania. Czyli dokładniej w książce znajdziemy aż 3 słowniki, w których zamieszczone są najczęściej występujące słowa, kolejny jest jak już wspomniałam wcześniej, na marginesie i zawiera to co nie zostało ujęte w słowniku najczęściej występujących słów, oraz trzeci w którym znajdziemy kompletny słownik wszystkich słów, które są zamieszczone w danej książce.
źródło : http://zeslownikiem.pl/


Ok, tylko jak to się ma w praktyce? Po zapoznaniu się z jedną z książek uważam, że pomysł jest strzałem w dziewiątkę. Wszystko czego potrzebujemy jest umieszczone w jednej publikacji i nie trzeba mieć dodatkowo pod ręką słownika czy rozpraszającego uwagę laptopa, co też wpływa na szybkość czytania. Dodatkowo każdy znajdzie coś dla siebie, bo " Ze słownikiem" oferuje książki o różnym poziomie zaawansowania. Do wyboru mamy tytuły skierowane dla dzieci, pisane łatwiejszym językiem, z którym również powinien poradzić sobie dorosły zaczynający swoją naukę, ale i znacznie poważniejsze publikacje o wyższym poziomie trudności. Jedynym minusem jest dla mnie fakt, że na ten moment nie ma zbyt wielkiego wyboru i są to w zasadzie klasyki, które większość ludzi zna, jednak wydawnictwo dopiero raczkuję i mam nadzieje, że przyjdzie czas na coś nowoczesnego, jak na przykład Harry Potter, którego z radością bym przygarnęła do swojej małej kolekcji. Podsumowując, jest to genialny pomysł pomagający w nauce języka angielskiego.

Z książkami miałam okazję zapoznać się dzięki wydawnictwu "Ze słownikiem".

poniedziałek, 7 listopada 2016

Zanim się pojawiłeś - Jojo Moyes

Autor : Jojo Moyes
Tytuł : Zanim się pojawiłeś
Tytuł oryginału : Me before you
Tłumaczenie : Dominika Cieśla - Szymańska
Stron : 382
Gatunek : Literatura obyczajowa, romans



Miałam spory przestój w czytaniu. Głównym powodem była zmiana pracy a później wakacje, które miałam rozplanowane co do dnia. Każdemu chyba zdarza się taka mała niechęć czytelnicza. Jednak kiedy wieczory zaczęły stawać się dłuższe i chłodniejsze, postanowiłam poszukać sobie jakiejś książki, która mnie zainteresuje i zaczęci do powrotu. Dość głośno w ostatnim czasie było o tytule "  Zanim się pojawiłeś", na stronach z filmami również figurował on na wysokim miejscu. Miałam chęć na film, jednak nie chcąc przełamać mojej tradycji, najpierw przeczytałam książkę.

Młoda dziewczyna musi stanąć w obliczu okrutnej rzeczywistości jaką funduje utrata pracy, szczególnie w momencie, kiedy rynek pracy nie jest przygotowany na przyjście nowych pracowników. Wtedy trzeba łapać się każdej pracy jaką uda się znaleźć. Lou Clark, dwudziestosześciolatka nie powinna mieć z tym problemu. Szybko znajduję ciekawą ofertę i takim sposobem trafia do domu państwa Traynorów. Jej obowiązkiem ma być dotrzymywanie towarzystwa młodemu chłopakowi, który stracił całe swoje dotychczasowe życie przez wypadek, który przygwoździł go do wózka. Praca okazuje się wcale nie być taka łatwa, ponieważ Lou musi znaleźć sposób jak na nowo wzniecić u Willa chęć do życia.


Byłam dość sceptycznie nastawiona, średnio przepadam za literaturą typowo kobiecą. Na początku tekst mnie trochę nużył, wydawał mi się taki nijaki, podobny do motywów z setek innych książek. Jednak czytałam dalej i im bardziej zagłębiałam się w tekst, to ten bardziej mnie przyciągał. Doszło do tego, że bez wytchnienia siedziałam i czytałam oczekując jak rozwinie się sytuacja. Bohaterka prowadzi wyścig z czasem, oczekując za wszelką cenę wygranej, bo w końcu nie ma nic bardziej wartościowego niż czyjeś życie. Po zakończeniu książki pojawiły się w mojej głowie refleksje dotyczące życia, jak i tego co sama bym zrobiła będąc na miejscu Willa. Jestem w stanie zrozumieć ból i rozpacz osoby przygwożdżonej do wózka, w szczególności tak młodej, gdzie wcześniejsze życie było zapełnione po brzegi przyjemnościami, których niestety przy paraliżu wszystkich kończyn trzeba sobie odmówić. Zderzenie się z tak okrutna rzeczywistością musi być wyjątkowo bolesne. Jednak do tej pory nie potrafię zrozumieć tutaj roli Lou. Miała być jego pocieszycielką, ostatnią nadzieją jednak ( SPOILER) po jakiego diabła Will pozwolił jej się zbliżyć do siebie skoro i tak bez względu na to czy stanęłaby nawet na rzęsach w próbie powstrzymania go, to plan zakończenia swojego życia będzie wciąż aktualny. Mało tego, powie jej o tym zaledwie kilkanaście dni przed wyjazdem do szpitala gdzie farmakologicznie zakończy swoje życie. Jak można być takim człowiekiem ?! ( KONIEC SPOILERA)
Połączenie trudnej tematyki i całkiem dobrej fabuły daję nam całkiem niezły wynik. Czyta się bardzo dobrze i szybko, jest to idealna książka na długie jesienne wieczory. Przede wszystkim nie jest to typowy romans, co u mnie jest dużym plusem.
Zdecydowanie " Zanim się pojawiłeś" zmusza do refleksji, nad własnym życiem. Może nawet uczy nas tego jak ludzkie ciało potrafi być kruche i jednej chwili można stracić wszystko, dlatego każdego dnia powinniśmy żyć pełnią życia i spełniać nasze marzenia, bo nikt nie wie co czai się za rogiem.

Moja ocena : 8,5/10

wtorek, 31 maja 2016

Carla Montero - Szmaragdowa tablica

Autor : Carla Montero
Tytuł :  Szmaragdowa tablica
Tłumaczenie : Wojciech Charchalis
Stron : 672
Gatunek: Kryminał
Kiedyś krążyłam w jednej z księgarni wokół " Szmaragdowej tablicy ", pięknie wydana książka przyciągała oko. Okładka wydaje mi się fenomenalna i wprost kojarzy się z czasami wojny. Ta jednak dalej mnie intrygowała. Postanowiłam ją przeczytać, mimo tego, że odkładałam ją dość długo na później, a spowodowane to było rozmiarem powieści, który jest dość imponujący. Znając już autora sięgam po bardziej opasłe tomiska, kierując się na zasadzie wyzwania, jednak kiedy nie jestem zaznajomiona z stylem pisarskim, odczuwam pewne obawy czy, aby na pewno tekst mnie zaciekawi i czy aby nie utknę na dłuższy czas przy tej lekturze, bo z zasady nie lubię odkładać rozpoczętej lektury, która mnie faktycznie nie odrzuca.

 Jedną z czołowych bohaterek jest Anna, która wraz ze swoim partnerem Konradem prowadzą spokojne życie oddając się swoim pasją. Ona pracując w muzeum, on kolekcjonując wyszukane dzieła sztuki. Ich spokojne życie zaburza list którego data wskazuje na czasu II Wojny Światowej, którego treść naprowadza ślad poszukiwanego od lat obrazu zatytułowanego Astrolog. Konrad znając się na ogromnej wartości dzieła namawia Annę do próby znalezienia go. Obraz ma jednak długą i niezbyt wesołą historię, którą podczas poszukiwań poznaje kobieta.  Major SS Georg von Bergheim dostaje rozkaz znalezienia Astrologa, ponieważ jest przekonany, że kryje on sekret. Poszukiwania prowadzą do Żydówki Sary Bauer. Obydwie historie mają wiele wspólnego.


Akcja książki toczy się dwutorowo. Poznajemy historię młodej Żydówki i Majora SS podczas wojny, oraz historię Any która już w czasach teraźniejszych odczytuje tajemniczy list, który sugeruje istnienie Astrologa, obrazu którego pragnął sam Hitler, ponieważ posiadł on odpowiedź na rzekomą zagadkę którą kryje Szmaragdowa Tablica i postanawia go odnaleźć. Każdy z tych wątków opowiada osobną historię, która po wielu latach łączy się w całość. Każdy z nich posiada swoją akcje, która czasami przyspiesza, a później karmi nas tematami jakże istotnymi, a jednak nie do końca ciekawymi. Na początku lektury jest sporo tekstu w którym czytamy o obradach i planach Majora Georga, przy których przyznam się bez bicia przebiegałam jedynie po tekście i przewracałam stronę z nadzieją, że właśnie tam skończy się rozdział i znajdę coś ciekawszego. W miarę jak toczy się akcja historia Sarah Bauer i Geogra von Berheima zaczyna się bezpośrednio przeplatać, przez co tekst dla mnie stał się znacznie bardziej znośny, bo znacznie rzadziej pojawiają się utarczki polityczne.
Jestem trochę zawiedziona książką, chociażby z tego powodu, że tak naprawdę Szmaragdowej Tablicy w Szmaragdowej Tablicy jest niewiele. Coś tam czytamy o Astrologu, który musi być strzeżony jak oczko w głowie przez Sarah, ale czytelnik który nie jest obeznany w temacie nie do końca jest pewien o czym czyta. W sumie może to przez moją nieuwagę, do tej pory nie wiem co miał Astrolog do Szmaragdowej Tablicy. Liczyłam na uszczypnięcie trochę historycznych faktów, a dostałam bardziej coś w stylu zakazanej miłości. Wow, ale nie tego oczekiwałam. Wątek Any również jakoś nie zapadł mi w pamięci, przez co w sumie nawet nie do końca wiem jak ubrać w słowa tę historię. Dopiero pod koniec książki faktycznie się wkręciłam i te czytanie szło mi znacznie szybciej niż wcześniej. Spodziewałam się czegoś znacznie lepszego, a dostałam przeciętny tekst, których możemy znaleźć na półkach bibliotek całe mnóstwo. Tekst jest łatwy w odbiorze, więc jeśli ktoś szuka lekkiej książki na nudne popołudnie, może sięgnąć po to wielkie tomisko, jednak ja na pewno już do niej nie wrócę.

Moja ocena: 5,5/10

wtorek, 15 marca 2016

Simon Beckett - Zapisane w kościach

Autor : Simon Beckett
Tytuł : Zapisane w kościach
Tytuł oryginału : Written in bone
Stron : 331
Gatunek : Kryminał 
Tłumaczenie : Jan Kraśko
Cykl : Dr David Hunter Tom 2





Chyba powinnam zmienić nazwę bloga sugerującą, jaki gatunek najczęściej znajdziecie u mnie na stronie. Oczywiście o jakim gatunku dzisiaj będziemy rozmawiać? A jakże o kryminale i to jakim! Simon Beckett, całkiem już chyba znany autor, wydaje mi się również, że i szanowany właśnie przez serię z doktorem Davidem Hunterem. Jest to już drugi tom, który wpadł w moje ręce i jestem pewna, że nie ostatni, ponieważ autor zaczyna się chyba dopiero rozkręcać w swojej twórczości, produkując fenomenalną atmosferę od której nie można się oderwać.


Kolejne zwłoki, kolejna zagadka. Tym razem doktor Hunter musi odgadnąć historię tajemniczych zwłok a raczej spopielonych resztek kości znalezionych w ruinach chatki znajdującej się na małej wyspie. Pozornie zagadka powinna być łatwa, ponieważ wyspa jest na tyle mała, że każdy wie wszystko o swoim sąsiedzie, a turystów którzy mieliby chęć odwiedzić wioskę w tym okresie jest niewielu. Jednak następujące po sobie dziwne wydarzenia, które uniemożliwiają identyfikacje i utrudniają dojście do prawdy.


Powiem szczerze, że dawno nie czytałam tak wciągających kryminałów.. Od początku do końca czułam napięcie i nieodpartą chęć czytania. Mimo tego, że moje oczy już polegały sile grawitacji nadal parłam do przodu przewijając kolejne strony. Uwielbiam kiedy akcja toczy się szybko, nie pozostawiając czytelnikowi chwili na wytchnienie. Jestem przeciwniczką czytania serii książek losowo, dlatego i tutaj staram się to robić po kolei. Sądzę jednak, że nie zrobiłoby to wielkiej różnicy w jakiej kolejności się za nie weźmiemy. Można znaleźć powiązania z poprzednią częścią, jednak wszystko idzie tak naprawdę wyczytać w reszty tekstu, bo nie jest to aż tak istotne dla fabuły. Uważam, że książka posiada wszystkie elementy jakich możemy oczekiwać po dobrym kryminale. Dobra zagadka, którą rozwiązujemy wraz z bohaterem i całe mnóstwo grozy, którą spotykamy na każdym rogu tego małego miasteczka odciętego od reszty świata podczas wichury i sztormu, a na dokładkę dostajemy szalone tempo wydarzeń. Czego jeszcze możemy wymagać? Co prawda nie jestem wymagającą osobą, jednak myślę, że Beckett funduje mam naprawdę dużo dobrej rozrywki. A dodatkowo te zakończenie, którego jestem pewna, że żaden z czytelników się nie spodziewał.
Jestem w stanie pokusić się o stwierdzenie, że drugi tom powieści podobał mi się znacznie bardziej niż pierwszy, chociaż przecież i " Chemia śmierci" jest genialną lekturą. Zazwyczaj znajduje jakieś małe haczyki w tekście które nie koniecznie podchodzą pod mój gust, ale książka jest zupełnie czysta od jakichkolwiek błędów do których mogłabym się przyczepić. Książka jest godna polecenia, przez co gorąco zachęcam do czytania.


Moja ocena : 9,5/10