poniedziałek, 19 grudnia 2016

Jak czytać po angielsku ?

W jakim języku czytacie książki? Tylko i wyłącznie po polsku, czy może sięgacie po tytuły obcojęzyczne? Ja czytam głównie tytuły wydane w naszym rodzimym języku, ponieważ uważam, że czytanie ma być dla mnie przyjemnością, a nie ma polegać na ciągłym wertowaniu słownika w poszukiwaniu sensu przeczytanego przed chwilą zdania. Nie to, że mój angielski jest na tyle słaby, że nie daje rady przeczytać tekstu, jednak często zdarza się słownictwo i zwroty, których szkole nas nie nauczą. Nie ukrywając czytanie w języku, którego się uczymy bardzo rozwija nasze umiejętności, więc jakby nie patrzeć jest to jedna z dróg, aby udoskonalać samego siebie. Tylko jak to zrobić i od czego zacząć?

Na naszym rynku pojawiało się niedawno wydawnictwo " Ze słownikiem", które wyciąga pomocną dłoń dla osób uczących się języka, umieszczając tuż obok angielskiego tekstu, słownik trudnych wyrazów. Ciekawe rozwiązanie prawda? Miałam już kilka podejść do książek pisanych po angielsku, jednak żadnej nie doczytałam do końca, bo ostatecznie bardziej się przy tym męczyłam, niż wyciągałam z tego jakieś korzyści. Okropnie drażniło mnie, że nie rozumiem sensu zdania i znowu muszę szukać tego co autor miał na myśli. Po zapoznaniu się z tytułami wydanymi przez " Ze słownikiem" problem nagle znikł, bo to co prawdopodobnie mogłoby sprawić mi trudność było umieszczone w słowniku na marginesie lub w obszerniejszym znajdującym się na kilku stronach na początku i na końcu każdego wydania. Czyli dokładniej w książce znajdziemy aż 3 słowniki, w których zamieszczone są najczęściej występujące słowa, kolejny jest jak już wspomniałam wcześniej, na marginesie i zawiera to co nie zostało ujęte w słowniku najczęściej występujących słów, oraz trzeci w którym znajdziemy kompletny słownik wszystkich słów, które są zamieszczone w danej książce.
źródło : http://zeslownikiem.pl/


Ok, tylko jak to się ma w praktyce? Po zapoznaniu się z jedną z książek uważam, że pomysł jest strzałem w dziewiątkę. Wszystko czego potrzebujemy jest umieszczone w jednej publikacji i nie trzeba mieć dodatkowo pod ręką słownika czy rozpraszającego uwagę laptopa, co też wpływa na szybkość czytania. Dodatkowo każdy znajdzie coś dla siebie, bo " Ze słownikiem" oferuje książki o różnym poziomie zaawansowania. Do wyboru mamy tytuły skierowane dla dzieci, pisane łatwiejszym językiem, z którym również powinien poradzić sobie dorosły zaczynający swoją naukę, ale i znacznie poważniejsze publikacje o wyższym poziomie trudności. Jedynym minusem jest dla mnie fakt, że na ten moment nie ma zbyt wielkiego wyboru i są to w zasadzie klasyki, które większość ludzi zna, jednak wydawnictwo dopiero raczkuję i mam nadzieje, że przyjdzie czas na coś nowoczesnego, jak na przykład Harry Potter, którego z radością bym przygarnęła do swojej małej kolekcji. Podsumowując, jest to genialny pomysł pomagający w nauce języka angielskiego.

Z książkami miałam okazję zapoznać się dzięki wydawnictwu "Ze słownikiem".

poniedziałek, 7 listopada 2016

Zanim się pojawiłeś - Jojo Moyes

Autor : Jojo Moyes
Tytuł : Zanim się pojawiłeś
Tytuł oryginału : Me before you
Tłumaczenie : Dominika Cieśla - Szymańska
Stron : 382
Gatunek : Literatura obyczajowa, romans



Miałam spory przestój w czytaniu. Głównym powodem była zmiana pracy a później wakacje, które miałam rozplanowane co do dnia. Każdemu chyba zdarza się taka mała niechęć czytelnicza. Jednak kiedy wieczory zaczęły stawać się dłuższe i chłodniejsze, postanowiłam poszukać sobie jakiejś książki, która mnie zainteresuje i zaczęci do powrotu. Dość głośno w ostatnim czasie było o tytule "  Zanim się pojawiłeś", na stronach z filmami również figurował on na wysokim miejscu. Miałam chęć na film, jednak nie chcąc przełamać mojej tradycji, najpierw przeczytałam książkę.

Młoda dziewczyna musi stanąć w obliczu okrutnej rzeczywistości jaką funduje utrata pracy, szczególnie w momencie, kiedy rynek pracy nie jest przygotowany na przyjście nowych pracowników. Wtedy trzeba łapać się każdej pracy jaką uda się znaleźć. Lou Clark, dwudziestosześciolatka nie powinna mieć z tym problemu. Szybko znajduję ciekawą ofertę i takim sposobem trafia do domu państwa Traynorów. Jej obowiązkiem ma być dotrzymywanie towarzystwa młodemu chłopakowi, który stracił całe swoje dotychczasowe życie przez wypadek, który przygwoździł go do wózka. Praca okazuje się wcale nie być taka łatwa, ponieważ Lou musi znaleźć sposób jak na nowo wzniecić u Willa chęć do życia.


Byłam dość sceptycznie nastawiona, średnio przepadam za literaturą typowo kobiecą. Na początku tekst mnie trochę nużył, wydawał mi się taki nijaki, podobny do motywów z setek innych książek. Jednak czytałam dalej i im bardziej zagłębiałam się w tekst, to ten bardziej mnie przyciągał. Doszło do tego, że bez wytchnienia siedziałam i czytałam oczekując jak rozwinie się sytuacja. Bohaterka prowadzi wyścig z czasem, oczekując za wszelką cenę wygranej, bo w końcu nie ma nic bardziej wartościowego niż czyjeś życie. Po zakończeniu książki pojawiły się w mojej głowie refleksje dotyczące życia, jak i tego co sama bym zrobiła będąc na miejscu Willa. Jestem w stanie zrozumieć ból i rozpacz osoby przygwożdżonej do wózka, w szczególności tak młodej, gdzie wcześniejsze życie było zapełnione po brzegi przyjemnościami, których niestety przy paraliżu wszystkich kończyn trzeba sobie odmówić. Zderzenie się z tak okrutna rzeczywistością musi być wyjątkowo bolesne. Jednak do tej pory nie potrafię zrozumieć tutaj roli Lou. Miała być jego pocieszycielką, ostatnią nadzieją jednak ( SPOILER) po jakiego diabła Will pozwolił jej się zbliżyć do siebie skoro i tak bez względu na to czy stanęłaby nawet na rzęsach w próbie powstrzymania go, to plan zakończenia swojego życia będzie wciąż aktualny. Mało tego, powie jej o tym zaledwie kilkanaście dni przed wyjazdem do szpitala gdzie farmakologicznie zakończy swoje życie. Jak można być takim człowiekiem ?! ( KONIEC SPOILERA)
Połączenie trudnej tematyki i całkiem dobrej fabuły daję nam całkiem niezły wynik. Czyta się bardzo dobrze i szybko, jest to idealna książka na długie jesienne wieczory. Przede wszystkim nie jest to typowy romans, co u mnie jest dużym plusem.
Zdecydowanie " Zanim się pojawiłeś" zmusza do refleksji, nad własnym życiem. Może nawet uczy nas tego jak ludzkie ciało potrafi być kruche i jednej chwili można stracić wszystko, dlatego każdego dnia powinniśmy żyć pełnią życia i spełniać nasze marzenia, bo nikt nie wie co czai się za rogiem.

Moja ocena : 8,5/10

wtorek, 31 maja 2016

Carla Montero - Szmaragdowa tablica

Autor : Carla Montero
Tytuł :  Szmaragdowa tablica
Tłumaczenie : Wojciech Charchalis
Stron : 672
Gatunek: Kryminał
Kiedyś krążyłam w jednej z księgarni wokół " Szmaragdowej tablicy ", pięknie wydana książka przyciągała oko. Okładka wydaje mi się fenomenalna i wprost kojarzy się z czasami wojny. Ta jednak dalej mnie intrygowała. Postanowiłam ją przeczytać, mimo tego, że odkładałam ją dość długo na później, a spowodowane to było rozmiarem powieści, który jest dość imponujący. Znając już autora sięgam po bardziej opasłe tomiska, kierując się na zasadzie wyzwania, jednak kiedy nie jestem zaznajomiona z stylem pisarskim, odczuwam pewne obawy czy, aby na pewno tekst mnie zaciekawi i czy aby nie utknę na dłuższy czas przy tej lekturze, bo z zasady nie lubię odkładać rozpoczętej lektury, która mnie faktycznie nie odrzuca.

 Jedną z czołowych bohaterek jest Anna, która wraz ze swoim partnerem Konradem prowadzą spokojne życie oddając się swoim pasją. Ona pracując w muzeum, on kolekcjonując wyszukane dzieła sztuki. Ich spokojne życie zaburza list którego data wskazuje na czasu II Wojny Światowej, którego treść naprowadza ślad poszukiwanego od lat obrazu zatytułowanego Astrolog. Konrad znając się na ogromnej wartości dzieła namawia Annę do próby znalezienia go. Obraz ma jednak długą i niezbyt wesołą historię, którą podczas poszukiwań poznaje kobieta.  Major SS Georg von Bergheim dostaje rozkaz znalezienia Astrologa, ponieważ jest przekonany, że kryje on sekret. Poszukiwania prowadzą do Żydówki Sary Bauer. Obydwie historie mają wiele wspólnego.


Akcja książki toczy się dwutorowo. Poznajemy historię młodej Żydówki i Majora SS podczas wojny, oraz historię Any która już w czasach teraźniejszych odczytuje tajemniczy list, który sugeruje istnienie Astrologa, obrazu którego pragnął sam Hitler, ponieważ posiadł on odpowiedź na rzekomą zagadkę którą kryje Szmaragdowa Tablica i postanawia go odnaleźć. Każdy z tych wątków opowiada osobną historię, która po wielu latach łączy się w całość. Każdy z nich posiada swoją akcje, która czasami przyspiesza, a później karmi nas tematami jakże istotnymi, a jednak nie do końca ciekawymi. Na początku lektury jest sporo tekstu w którym czytamy o obradach i planach Majora Georga, przy których przyznam się bez bicia przebiegałam jedynie po tekście i przewracałam stronę z nadzieją, że właśnie tam skończy się rozdział i znajdę coś ciekawszego. W miarę jak toczy się akcja historia Sarah Bauer i Geogra von Berheima zaczyna się bezpośrednio przeplatać, przez co tekst dla mnie stał się znacznie bardziej znośny, bo znacznie rzadziej pojawiają się utarczki polityczne.
Jestem trochę zawiedziona książką, chociażby z tego powodu, że tak naprawdę Szmaragdowej Tablicy w Szmaragdowej Tablicy jest niewiele. Coś tam czytamy o Astrologu, który musi być strzeżony jak oczko w głowie przez Sarah, ale czytelnik który nie jest obeznany w temacie nie do końca jest pewien o czym czyta. W sumie może to przez moją nieuwagę, do tej pory nie wiem co miał Astrolog do Szmaragdowej Tablicy. Liczyłam na uszczypnięcie trochę historycznych faktów, a dostałam bardziej coś w stylu zakazanej miłości. Wow, ale nie tego oczekiwałam. Wątek Any również jakoś nie zapadł mi w pamięci, przez co w sumie nawet nie do końca wiem jak ubrać w słowa tę historię. Dopiero pod koniec książki faktycznie się wkręciłam i te czytanie szło mi znacznie szybciej niż wcześniej. Spodziewałam się czegoś znacznie lepszego, a dostałam przeciętny tekst, których możemy znaleźć na półkach bibliotek całe mnóstwo. Tekst jest łatwy w odbiorze, więc jeśli ktoś szuka lekkiej książki na nudne popołudnie, może sięgnąć po to wielkie tomisko, jednak ja na pewno już do niej nie wrócę.

Moja ocena: 5,5/10

wtorek, 15 marca 2016

Simon Beckett - Zapisane w kościach

Autor : Simon Beckett
Tytuł : Zapisane w kościach
Tytuł oryginału : Written in bone
Stron : 331
Gatunek : Kryminał 
Tłumaczenie : Jan Kraśko
Cykl : Dr David Hunter Tom 2





Chyba powinnam zmienić nazwę bloga sugerującą, jaki gatunek najczęściej znajdziecie u mnie na stronie. Oczywiście o jakim gatunku dzisiaj będziemy rozmawiać? A jakże o kryminale i to jakim! Simon Beckett, całkiem już chyba znany autor, wydaje mi się również, że i szanowany właśnie przez serię z doktorem Davidem Hunterem. Jest to już drugi tom, który wpadł w moje ręce i jestem pewna, że nie ostatni, ponieważ autor zaczyna się chyba dopiero rozkręcać w swojej twórczości, produkując fenomenalną atmosferę od której nie można się oderwać.


Kolejne zwłoki, kolejna zagadka. Tym razem doktor Hunter musi odgadnąć historię tajemniczych zwłok a raczej spopielonych resztek kości znalezionych w ruinach chatki znajdującej się na małej wyspie. Pozornie zagadka powinna być łatwa, ponieważ wyspa jest na tyle mała, że każdy wie wszystko o swoim sąsiedzie, a turystów którzy mieliby chęć odwiedzić wioskę w tym okresie jest niewielu. Jednak następujące po sobie dziwne wydarzenia, które uniemożliwiają identyfikacje i utrudniają dojście do prawdy.


Powiem szczerze, że dawno nie czytałam tak wciągających kryminałów.. Od początku do końca czułam napięcie i nieodpartą chęć czytania. Mimo tego, że moje oczy już polegały sile grawitacji nadal parłam do przodu przewijając kolejne strony. Uwielbiam kiedy akcja toczy się szybko, nie pozostawiając czytelnikowi chwili na wytchnienie. Jestem przeciwniczką czytania serii książek losowo, dlatego i tutaj staram się to robić po kolei. Sądzę jednak, że nie zrobiłoby to wielkiej różnicy w jakiej kolejności się za nie weźmiemy. Można znaleźć powiązania z poprzednią częścią, jednak wszystko idzie tak naprawdę wyczytać w reszty tekstu, bo nie jest to aż tak istotne dla fabuły. Uważam, że książka posiada wszystkie elementy jakich możemy oczekiwać po dobrym kryminale. Dobra zagadka, którą rozwiązujemy wraz z bohaterem i całe mnóstwo grozy, którą spotykamy na każdym rogu tego małego miasteczka odciętego od reszty świata podczas wichury i sztormu, a na dokładkę dostajemy szalone tempo wydarzeń. Czego jeszcze możemy wymagać? Co prawda nie jestem wymagającą osobą, jednak myślę, że Beckett funduje mam naprawdę dużo dobrej rozrywki. A dodatkowo te zakończenie, którego jestem pewna, że żaden z czytelników się nie spodziewał.
Jestem w stanie pokusić się o stwierdzenie, że drugi tom powieści podobał mi się znacznie bardziej niż pierwszy, chociaż przecież i " Chemia śmierci" jest genialną lekturą. Zazwyczaj znajduje jakieś małe haczyki w tekście które nie koniecznie podchodzą pod mój gust, ale książka jest zupełnie czysta od jakichkolwiek błędów do których mogłabym się przyczepić. Książka jest godna polecenia, przez co gorąco zachęcam do czytania.


Moja ocena : 9,5/10

poniedziałek, 7 marca 2016

Joe Hill - Rogi

Autor : Joe Hill
Tytuł : Rogi
Tytuł oryginału : Horns
Stron : 376
Gatunek : Horror
Tłumaczenie : Maciejka Mazan






Znacie może Joego Hilla? Myślę że, nawet jeśli nie kojarzycie jego nazwiska to na pewno znacie Stephena Kinga. Otóż Hill jest synem Króla grozy. Całe szczęście nie przestawia się takim samym nazwiskiem co ojciec, ponieważ wydaje mi się, że od samego początku byłby spalony na rynku. Wiele ludzi z góry zakłada sobie, że dzieci popularnych aktorów, pisarzy czy innych ludzi, którzy osiągnęli sukces dzięki rodzicom. Podejrzewam że, wiele z nich właśnie w taki sposób się wybiło, no bo zdecydowanie łatwiej jest budować renomę już pod zaistniałym nazwiskiem, aniżeli tworzyć swój wizerunek od zera. Jestem pewna, że większość fanów Kinga, kiedy dowiedziała się o istnieniu Hilla zapragnęła sięgnąć po jego twórczość, chociażby żeby sprawdzić jak radzi sobie w gatunku, w którym nie ukrywając pisze również ojciec. Pojawia się pytanie, czy ojciec zasiał ziarenko talentu w potomku, czy też może u Hilla przebiła chęć dorobienia się dzięki rodzinie. Więc jak wygląda tekst, czy jest dobry, czy może wywołuje jedno uczucie u czytelnika - a mianowicie chęć rzucenia książki w kąt?


Kac. Znacie to uczucie prawda? Budząc się rano, usilnie starając się przypomnieć jak zakończył się wczorajszy dzień. Urwany film nie tak łatwo posklejać, nawet jeśli rozum podpowiada, że ilość głupstw jakie popełniliśmy zdecydowanie wykracza ponad normę.A  przed lustrem zauważasz nic innego jak najprawdziwsze rogi. Tak rozpoczął dzień Ig Perrish. Pojawiające się znikąd rogi nie wróżą niczego dobrego, więc ten udaje się do lekarza, żeby rozwikłać zagadkę pochodzenia tej dziwnej i bolesnej rzeczy. Jednak każdy kto go zobaczy zaczyna mówić mu co myśli, zupełnie bezwstydnie wylewając z siebie potoki słów, których każdy z nas by się wstydził. Mało tego, Ig dotykając innych jest wstanie zobaczyć ich przeszłość. Rok wcześniej została zamordowana jego dziewczyna Merlin, przy czym jedynym oskarżonym okazał się on sam, a wszystkie dowody jakie mogły go oczyścić z winy zostały spalone. Czy uda mi się dowiedzieć, kto stoi za śmiercią ukochanej i jak skończy się historia Rogów?


Czytałam już kilka książek Hill i zauważyłam to jak bardzo rzuca się w oczy charakterystyczny styl pisarski, który możemy również znaleźć u Kinga. W sumie jest to plus dla osób, które uwielbiają taki klimat, ale czy styl pisania nie jest odzwierciedleniem autora? Wydaje mi się że tak, więc po co mam sięgać po książki dwóch innych autorów, które dublują swój klimat. Jednak mimo wszytko coś ciągnie mnie do jego książek. są niesamowicie mroczne, przez co czasami mocno zastanawiam się co autor musiał mieć w głowie, żeby utworzyć taką historię. Nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy, aby wcielić diabła w postronnego człowieka. A tutaj mamy najprawdziwsze rogi wyrastające prosto z czaszki i to nie byle jakie rogi a posiadające nadzwyczajną moc. Okazuje się, że każdy z nas ma swoją ciemną stronę, o której nigdy nie mówi, a pewnie nawet i nie myśli, ale czasem najczarniejsze myśli kłębią się gdzieś na dnie naszego rozumu, odpychane przez sumienie. Widok rogów odkrywał przed światem nagą prawdę, gdzie własnie te najgorsze myśli wychodziły z ludzi bez zająknięcia się, czy tym bardziej odrobiny wstydu. Pojawia się również wątek kryminalny, otóż Ig próbuje dowiedzieć się co tak naprawdę zdarzyło się w noc, kiedy Merlin została zamordowana. Dzięki retrospekcją odkrywamy nowe fakty i odpowiedzi na pytania zadane wcześniej. Każde zachowanie zostaje wyjaśnione, co prawda nie zawsze w tym samym czasie, więc trzeba czujnie czytać, aby wyłapać i połączyć ze sobą fakty. Cofamy się coraz to dalej w przeszłość Merlin, Iga i Lee, przyjaciela z dzieciństwa, dowiadując się co każdy z nich myślał i dlaczego postąpił tak a nie inaczej. Na pewno nie mamy co liczyć na dreszczyk grozy, jednak całość trzyma bardzo wysoki poziom od samego początku, do ostatniego zdania. Całość uważam za dobrze przemyślaną i dopracowaną, dzięki czemu czyta się bardzo dobrze wraz z chęcią na jeszcze. Mimo tego, że podobny styl pisarki rzuca się w oczy, przeczytam każdą wydają przez tego autora książkę i to z wielką chęcią, ponieważ nie jest to jedynie wybicie się w mediach przez Kinga a wielki talent.

Moja ocena : 8,5 /10

poniedziałek, 29 lutego 2016

Simon Beckett - Chemia śmierci

Autor : Simon Beckett
Tytuł : Chemia śmierci 
Tytuł oryginału : Chemistry of Death 
Stron : 352
Gatunek : Kryminał 
Cykl : Doktor David Hunter Tom 1





Jestem zapisana w kilku grupach na Facebooku, gdzie ludzie często piszą o książkach, które polecają bądź udostępniają swoje  notki na swoich blogach. Właśnie w taki sposób odnalazłam nazwisko Simona Becketta, nazwanego mianem świetnego autora kryminałów, a więc kto jak nie ja miałby się podjąć wyzwania i sprawdzić czy faktycznie książki są takie dobre jak to mówią inni? Z chęcią wzięłam do ręki pierwszy tom zatytułowany " Chemia kości", w przyjemnym dla oka wydaniu, nie za dużym ani nie za grubym, pisanym czcionką pozwalającą szybko przebrnąć przez tekst.


Doktor David Hunter postanawia przeprowadzić się do małego miasteczka Manham, gdzie podejmuje pracę w przychodni lekarskiej. Nikt nie zna jego przeszłości, która wydaje się nie być kolorowa, a on sam postanawia zachować ją dla siebie. Wydaje się, że przyjechał tam, aby oderwać się od nieprzyjemnych wspomnień. Miasteczkiem jednak wstrząsa fala brutalnych morderstw. Wiele podejrzeń, żadnych dowodów. Manham jest na tyle małe, że każdy może stać się ofiarą, ale i każdego można zacząć oskarżać o popełnienie zbrodni. Okazuje się, że Hunter nie jest jedynie zwykłym lekarzem a cenionym antropologiem sądowym. Zaczyna ginąć coraz więcej kobiet, a dzieci w lasach odnajdują kolejne szczątki.



Na tyle kryminałów co przeczytałam już przez swoje życie, nie wiele jest takich które już faktycznie mogą mnie zaskoczyć czymś nowym. Tutaj spotykamy motyw antropologa, gdzie znajdujemy również bezpośrednie nawiązanie do książki " Trupia farma "  którą również czytałam, a do recenzji odsyłam (TU), a ta w dużym skrócie mówiąc bardzo mi się podobała także podejrzewałam, że z tą również będzie podobnie. Na okładce możemy przeczytać :

"Już po trzydziestu sekundach przechodzi cie dreszcz. Po minucie masz serce w gardle. A kiedy kończysz czytać dziękujesz Bogu że to tylko powieść.  "

Te trzy zdania są tak przerażające, że aż chce się sprawdzić ich prawdziwość. Głównym motywem są tutaj kości, z resztą ten fakt możemy wyczytać z tytułu, ale również nie obędzie się bez krwi. Jeśli ktoś nie czytał wcześniej " Trupiej farmy "  może bardziej zszokować się opisami czynności, do których przystępuje Hunter. Oczywiście niektóre z nich mogą nieco przewrócić niektórym, delikatniejszym czytelnikom w żołądku. Ja chyba należę do tych odpornych, ponieważ nawet książka do śniadania jest czymś normalnym, nawet jeśli czytam w tym momencie o larwach much plujki, czy o obgotowywaniu kości w celu pozbycia się resztek tkanki. Autor sprawnie przekazywał nam - czytelnikom dowody, dzięki którym już zaczynało podejrzewać się każdego, kto pojawił się na naszej drodze. Okazuje się, że Beckett nie jest podobno dobrym autorem, a jest kimś naprawdę utalentowanym w swojej dziedzinie. Na pewno nie będzie to ostatnia książka Simona jaką przeczytałam, a nawet nie jestem w stanie zaprzeczyć, że zostanę jego wierną fanką i książki jego autorstwa będzie pojawiać się na blogu o wiele częściej.Szczerze polecam tego autora osobą o mocnych nerwach,

Moja ocena : 8,5/10

środa, 24 lutego 2016

Zygmunt Miłoszewski - Domofon

Autor : Zygmunt Miłoszewski
Tytuł : Domofon 
Stron: 360
Gatunek : Horror


Ostatnią książką, którą miałam okazję przeczytać w Polsce był " Domofon " . Szukałam czegoś nie za grubego, co będzie się również przyjemnie i szybko czytać. Pani w bibliotece poleciła mi właśnie tą książkę. Nie spodziewałam się po niej zbyt wiele, bo Polskie horrory z reguły nie mają za dużo do zaoferowania. Ale czy koniecznie trzeba się bać, żeby uznać lekturę za dobrą? Wydaje mi się, że jednak strach jest podstawą dobrego horroru, jednak tekst również nie może pozostać nijaki i nudny.

Bródno, mała miejscowość do której przeprowadza się młode małżeństwo Agnieszka i Robert. Z myślą o lepszym życiu wybierają blok, mówiąc wprost brzydki moloch, gdzie sąsiedzi się nawet nie znają. Już pierwszy dzień nie zapowiadał niczego dobrego, na zalanej krwią klatce schodowej leży głowa. Ludzka głowa, a reszta ciała znajduje się za drzwiami windy. To wydarzenie było zwiastunem dalszych kłopotów, blok dosłownie zamyka się, nie dając możliwości, ani wejścia, ani tym bardziej wyjścia z budynku. Mieszkańcy muszą zmierzyć się z klątwą, aby wydostać się z pułapki, która może okazać się śmiertelną.

Pierwszy raz miałam styczność z tym autorem, ogólnie nawet dość rzadko sięgam po naszych autorów, zupełnie nie wiem dlaczego. Może ktoś jest w stanie polecić mi jakąś dobrą książkę Polskiego autora ? Ogólnie do książki podeszłam dość sceptycznie ponieważ sprawdzając na stronie znanego portalu czytelniczego doczytałam, że książka należy do gatunku kryminałów, jednak na okładce jak byk jest napisane horror. Więc o czym jest tekst? Nie dojrzałam tam choćby szczypty kryminału. Może i na moje szczęście, ponieważ niemal wszystkie książki, które czytałam w ostatnim czasie były właśnie kryminałami. Zrobiłam sobie chociaż mały odpoczynek od morderstw. Chociaż w przypadku " Domofonu" trochę krwi się polało, jednak próżno było szukać mordercy wśród ludzi. Sam klimat jaki zaprezentował nam Miłoszewski spodobał mi się, ogólna "dziwność" sytuacji zainteresowała mnie i zachęciła do dalszego czytania. Jednak autor mógł się trochę postarać i nie spolszczać " Makdonalda", bo zdecydowana większość czytelników doskonale wie co kryje się pod tą nazwą. Bohaterzy są ciekawie wykreowani, możemy poznać ich przyzwyczajenia i codzienne obyczaje, jak chociażby ulubiony serial, w tym przypadku " M jak Miłość" czy " Na dobre i na złe", przez co również możemy wywnioskować, że akcja toczy się w czasach teraźniejszych. Ale czy dziwne sytuacje i przypominające schizofrenie zachowania niektórych bohaterów wywołały u mnie chociażby gęsią skórkę? Niestety nie. Nie było ani jednego, nawet najmniejszego momentu strachu i tutaj się trochę zawiodłam, ponieważ doskonale wiem jak działa na czytelnika dobrze napisany horror i własnie czegoś takiego oczekiwałam. Jednak książkę oceniam całkiem pozytywnie, nawet mimo tego ,że nie wystraszyła mnie nic a nic, Tekst był napisany ciekawie, wszystkie wydarzenia były opisane w sposób takie nie realny, że aż ciekawy. Po przeczytaniu nawet do głowy przyszła mi myśl " a co by się stało jeśli taka sytuacja naprawdę miałaby miejsce?" Tą myślą żegnam na dzisiaj i zachęcam do czytania.

Moja ocena : 7,5 /10

czwartek, 18 lutego 2016

Andrzej Sapkowski - Krew Elfów Wiedźmin

Autor : Andrzej Sapkowski
Tytuł :  Krew Elfów
Stron: 340
Gatunek : Fantastyka
Cykl : Saga o Wiedźminie tom 1





Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że uwielbiam Wiedźmina! A szczególnie z gier, gdzie tak właściwie go dopiero poznałam. I tak jestem kobietą i gram w gry. Dla wielu może wydawać się to dziwne, ponieważ dla niektórych gry kojarzą się tylko i wyłącznie z dziećmi, albo ewentualnie z facetami. Jednak Wiedźmin nie jest stanowczo ani grą, ani też książka dla dzieci. Zdecydowanie za dużo nagości i powalających, mega bezpośrednich tekstów z których nie jednokrotnie śmieje się na głos. Spodziewałam się jednak, że książka będzie zawierać trochę więcej tekstów podobnych do tych które zawiera gra, jednak były one o wiele łagodniejsze.

Kim w ogóle jest Wiedźmin Geralt ? Otóż Wiedźmini byli pogromcami potworów, które czaiły się w lasach, czy tuż za granicami wiosek. Za pieniądze dbali o bezpieczeństwo ludzi. Wiedźminem zostawali tylko chłopcy, którzy od wczesnych lat poddawani byli różnym próbom i morderczym treningom, przy których ich organizm zmieniał się genetycznie poprzez przyjmowanie różnych eliksirów. Celem Wiedźminów było znalezienie takiego dziecka, które mogłoby zostać jednym z nich bez przemian genetycznych, właśnie taką kandydatką była Ciri, wyjątkowo dziewczynka.  Dzięki przemianą zyskują refleks, siłę, wyostrzone zmysły a to wszystko po to aby uskutecznić walkę z potworami.


Wizerunek Geralta mam już wykreowany, jednak ten książkowy wydawał mi się trochę bardziej płaski niż komputerowy. Ogólnie spodziewałam się, że Wiedźmina w Wiedźminie będzie dużo więcej, jednak czytamy o nim może w 1/3 książki. W tym tomie Sapkowki skupia się przede wszystkim na Ciri i jej wychowaniu, ale cóż mi po Ciri kiedy ja pragnę Geralta i jego historii? Bardzo podobają mi się postacie które wykreował autor, są aż chciałoby się powiedzieć realistycznie. Jak na tak krótką książkę ( mimo stron moje wydanie było malutkie, pisane dość sporą czcionką ) znajdujemy całą masę imion w których można się trochę pogubić. Odnalazłam w internecie informacje, że przed rozpoczęciem pierwszego tomu warto zapoznać się z opowiadaniami Sapokowskiego, które wprowadzają nas w świat Wiedźmina. Niestety nie byłam świadoma ich istnienia do chwili obecnej, jednak uratował mnie fakt kilku godzin rozgrywki, ponieważ książka zaczyna jakby od środka, przez co byłam trochę zdezorientowana, no bo jak pierwszy tom może zaczynać się od środka? Tak więc wertowałam strony w poszukiwaniu jakiejkolwiek informacji, czy aby przez pomyłkę nie wzięłam któregoś z kolejnych tomów powieści. Spodziewałam się, że akcja będzie wartka jednak wszystkie zdarzenia toczyły się dość powoli i mozolnie, jednak nie brakuje tutaj charakterystycznego stylu Sapkowskiego, który w umiejętny sposób dodając szczypty humoru i genialnych dialogów, podsyca atmosferę zachęcając do dalszego czytania. Jestem pewna, że nie skończę mojej przygodny z Geraltem z Rivii na tym  jednym tomie, a jak tylko będę miała okazję przeczytam następne. Ot taka ciekawostka, Wiedźmin został przetłumaczony na kulka języków w tym nawet Chiński! Jestem ciekawa jak tamtejszej społeczności spodobał się Geralt.

Moja ocena : 8,5/10

czwartek, 11 lutego 2016

Robert Galbraith - Wołanie kukułki

Autor : Robert Galbraith
Tytuł : Wołanie kukułki
Stron : 452
Gatunek :  Kryminał
Tłumacz : Anna Gralak



Wiele lat temu, kiedy zaczynałam jeszcze gimnazjum wpadłam w sidła Harrego Pottera. Pochłaniała jeden tom po drugim i biegłam do biblioteki po kolejny. Po zakończeniu serii spodziewałam się, że autorka wypuści pewnie jakąś kolejną serię dla młodzieży. Potem kompletnie o tym zapomniałam, znalazłam sobie inne książki którymi była zauroczona, ale napotkałam się na " Trafny wybór" który wywołał u mnie nie lada zaskoczenie, ponieważ tematyka zdecydowanie różniła się od poprzednich. Przede wszystkim była przeznaczona dla dorosłych. Nie trzeba było długo czekać na kolejny tytuł, również kryminał.

Ginie Lula Landry, super modelka, która wyskakuje z balkonu. Policja stwierdza ewidentne samobójstwo, jednak sąsiedzi zeznają, że w tym czasie w apartamencie modelki było słychać kłótnie. Niestety zeznania nie są byt wiarygodne, dlatego śledztwo zostaje umorzone, jednak brat celebrytki nie wierzy w samobójstwo, dlatego zatrudnia prywatnego detektywa, Cormorana Strika. Dla Cormorana jest to szansa dla odbicia się od dna, po ciężkich życiowych przeżyciach.


Kryminały swoją u mnie równie wysoko co horrory, zawsze chętnie po nie sięgam. Kiedy zobaczyłam w bibliotece " Wołanie kukułki" które od dawna chciałam przeczytać, bez zastanowienia ją wybrałam. Na początku książka mnie trochę nudziła, dodatkowo wydrukowana jest malutkimi literkami, więc na jednej stronie zmieściło się sporo tekstu, przez co czasami czytanie wydaje się przedłużać, w szczególności, kiedy tekst jest trochę nudnawy, a strony wydają się nie przewijać. Ale w miarę czytania zaczęły pojawiać się nowe wątki, które nadawały całej sprawie tajemniczości. Mimo tego, że sprawa śmierci Luli wydaje się nie mieć końca i większość dowodów jasno przemawia przed tym, że nie było żadnego morderstwa, Strike pewnym krokiem idzie ze sprawą do przodu, znajdując kolejne poszlaki. Zwykły czytelnik, sam zaczyna wątpić w słuszność stwierdzenia brata dziewczyny, że ta została zamordowana. Rowling a raczej Glabraith doskonale manipuluje wątkami, kreując przy tym świetnego głównego bohatera, który wydaje nam się typową ofiarą losu,  tracąc nogę na wojnie, którego zostawiła narzeczona, i takiego człowieka, który nie posiada nawet swojego własnego kąta, prócz służbowego gabinetu w którym śpi, je i przyjmuje klientów. Wizualnie również nie zachwyca, spora tusza i bardzo przeciętna twarz na pewno nie dodawaną pewności siebie. Wydaje się być osoba na skraju załamania, ale po otrzymaniu zlecenia odżywa z dnia na dzień, kiedy znajduje nowe fakty które może dołączyć do sprawy.Okazuje się być elokwentnym i szybko łączącym fakty facetem. Od połowy książki akcja zaczyna nabierać rozpędu. Z opisów Londynu możemy poczuć się jakbyśmy przechadzali się tuż obok Cormorana, poznając jego zakamarki. Książkę polecam, na pewno nie odstaje ona od innych w tym gatunku.

Moja ocena : 7/10

poniedziałek, 1 lutego 2016

Guilliame Musso - Central Park

Autor : Guillaume Musso
Tytuł : Central Park 
Stron : 352
Gatunek : Kryminał 
Tłumaczenie : Joanna Prądzyńska




Przez okres mojej nieobecności w rodzinnym mieście moja biblioteka zdążyła nabyć kilka nowych ciekawych tytułów. Uwielbiam własnie takie dostawy i za każdym razem z radością wygrzebię jakąś perełkę, na którą polowałam, jeszcze prawie nową i pachnącą księgarnią ( uwielbiam ten zapach! ). Zazwyczaj te " nówki " są bardzo chodliwe, także trzeba trafić w idealny moment, aby w końcu zdobyć to docelowy tytuł. Ja nigdy nie wychodzę z pustymi rękami i na całe szczęście bibliotekę mam blisko ;)


Chyba każdy z nas kojarzy Central Park znajdujący się w centrum Nowego Jorku, w zasadzie pewnie z filmów, co niektórzy mieli również szczęście zobaczyć go na własne oczy, przy czym mam nadzieje, że i ja będę kiedyś taką szczęściarą i spełnię swoje małe marzenie ;) Tak więc na ławce w najodleglejszej części Parku, w kompletnej głuszy, budzi się para spięta kajdankami. Ona - policjantka z Paryża, z obcą bronią w kieszeni i zakrwawionej koszulce, a on elegancko ubrany muzyk z Dublina, obydwoje bez dokumentów, telefonów czy pieniędzy. Dwoje nieznajomych, niemających pojęcia jak znaleźli się w tej dziwnej sytuacji, przecież obydwoje swój poprzedni wieczór zakończyli na innym kontynencie, więc jakim cudem znaleźli się w NY? Czy to wydarzenie łączy się z mordercą którego od dawna poszukuje Alice, jeśli tak to dlaczego wplątany jest w to również Gabriel?


Kiedy zaczęłam czytać tą książkę, od razu zaczęła mnie odrzucać główna bohaterka. Niesamowicie arogancka, wredna i okropnie krzykliwa, gdzie przy większości jej wypowiedzi na końcu zdania pojawiały się wykrzykniki. W życiu prywatnym nie przepadam za takim ludzi, także z Alice również nie podpadłyśmy sobie do gustu. Jednak brnęłam dalej w lekturę, momentami nawet zatrzymując się i zastanawiając się co ja do diabła czytam, ale po jakiś 100 stronach uznałam się książka nie jest taka zła jak mi się wydawało. Niestety nie polubiłam Alice, ale stała się bardziej znośna i chociaż po części zrozumiałam jej zachowanie. Spotkałam się już z tym autorem i wspominam to bardzo dobrze. W tym przypadku mój pogląd na Musso się nie zmieni. Na początku książki nie czuć napięcia mimo tego, że sytuacja tego wymagała, jednak autor doskonale nam te uczucie dawkuje. W marę czytania dowiadujemy się co róż to nowych faktów, które w żaden sposób się ze sobą nie łączą, jednak cały czas dotyczą tego niecodziennego wydarzenia.  Co mają ze sobą wspólnego? Na to chyba nikt nie wpadnie. Zwrot akcji zadziwił nawet mnie, osobę która twierdzi, że widziała już tyle dziwnych rzeczy w ciągu swojego życia, że mało co jest w stanie ją zaskoczyć. Jednak autorowi w mistrzowski sposób się to udało! Nigdy nie wpadłabym na taki pomysł. Jednak spodziewałam się zupełnie innego zakończenia, które niestety w tym przypadku wydało mi się trochę tandetne.
Książkę będę wspominać pozytywnie, jest to bardzo dobrze napisany kryminał i jestem pewna tego, że jak następnym razem natrafię na Musso na pewno sięgnę po jego powieści po raz kolejny. Dodatkowo czyta się ją w tempie ekspresowym!


Moja ocena : 8/10

piątek, 29 stycznia 2016

Pierwszy stosik w tym roku !

Dawno nie prezentowałam Wam  żadnych stosików. Całe szczęście mam w mieście 2 biblioteki ( mieszkam w małym mieście, nie dziwcie się tą zatrważającą ilością ) i jeśli w jednej mnie nic nie zainteresuje to idę do drugiej, gdzie zawsze coś wybiorę. Uzbierało mi się trochę książek, dlatego chętnie podzielę się z Wami moimi planami na najbliższe dni. Mam nadzieje, że będzie ciekawie ;)


1. Sławomir Sikora - Mój dług - Bardzo zaintrygował mnie tytuł jak i po chwyceniu do ręki okładka, na której nie ma tak faktycznie nic powalającego na kolana, jednak od razu możemy domyślić się czego będzie dotyczył tekst. Po przeczytaniu krótkiego opisu stwierdziłam, że książka może być albo bardzo dobra, poruszająca najważniejsze aspekty życia, albo nudna, opisująca w nijaki sposób życie więzienne. Otóż jest to autobiografia, a tytułowym długiem jest pobyt w więzieniu.
2. Andrzej Sapkowski - Krew elfów - Bardzo długo polowałam na tą książkę, a w szczególności, że jest to pierwszy tom! Uwielbiam Wiedźmina, a przygodę zaczęłam z grami, które są naprawdę dobre, przez co liczyłam na to, że lektura wciągnie mnie jeszcze bardziej.
3. Simon Beckett - Zapisane w kościach - Jest to druga część popularnego kryminału. Pierwsza już za mną, niedługo powinna pojawić się jej recenzja.
4. Guillaume Musso - Central Park - Liczyłam na lekką lekturę na zimowe wieczory, myślę że ta nadaje się idealnie ;)
5. Robert Galbraith - Wołanie kukułki - Od momentu przeczytania " Trafnego wyboru " polowałam na tę książkę. O mały włos nawet nie kupiłam jej w wydaniu anglojęzycznym, ale opanowałam się i znalazłam ją w mojej bibliotece - oczywiście po polsku.
6. Carla Montero - Szmaragdowa tablica - Kiedyś podczas wycieczki po Empiku widziałam tę książkę na półce najlepszej 10, chwyciłam do ręki, pomacałam i odłożyłam z mieszanymi uczuciami. Biorąc książki z biblioteki nie mam obaw, czy aby książka mi się spodoba i czy nie wyrzuciłam pieniędzy w błoto, bo tekst mnie znudzi. Zaryzykowałam z myślą, że jak mi się nie spodoba to wymienię na inną. Jednak nie był to zły wybór.



Ten miesiąc u mnie wypadł bardzo pozytywnie co do czytelnictwa. Wiem, że na blogu pojawiła się jedynie pojedyncza notka, ale kilka już czeka aby je tylko opublikować :) A jak Wam minął styczeń?

sobota, 16 stycznia 2016

Tess Gerritsen - Skalpel

Autor : Tess Gerritsen
Tytuł : Skalpel 
Stron : 392
Gatunek : Kryminał 
Tłumaczenie : Zygmunt Halka






Przeczytała wiele książek tej autorki, ale cały czas liczyłam, że jeszcze czymś mnie zaskoczy, czymś o czym jeszcze nie czytałam. Spędziłam wiele godzin na przeżywaniu wraz z bohaterkami śledztw przepełnionych brutalnością i krwią która przelewała się litrami. Przestały mnie nawet ruszać ludzkie zwłoki, które nieuchronnie pojawiały się na kartach książek Gerritsen, ale w jakim kryminale się one nie pojawiają ? Mimo tego każdy tytuł tej autorki pochłaniałam w momencie. Uwielbiam kryminały i niespodziewane zwroty akcji, dlatego szykowałam się na dobrą zabawę.

Boston paraliżuje kolejna fala bestialskich morderstw. Wszystkie poszlaki wskazują na morderce, który został potocznie nazwany Chirurgiem, który już kiedyś specjalizował się w zabijaniu kobiet w niemal identyczny sposób, jednak ma alibi nie do podważenia - odbywa swoją karę w więzieniu. To właśnie Jane przyczyniła się do dożywotniej kary więzienia, tuż po tym jak udało jej się znaleźć morderce, jednak nie obyło się bez przykrych wspomnień, które dręczą ją do tej pory. Kim więc jest zabójca i skąd zna tajniki Chirurga? Rizzoli podejrzewa, że nie jest to zwykły naśladowca, ale morderców łączy wspólna więź, tylko jakim sposobem udało się ją nawiązać? Kiedy Chirurga podstępem ucieka z więzienia Jane staje się głównym obiektem polowań.


"Skalpel" jest drugą książką Gerritsen w serii " Rizzoli i Isles", gdzie zaczynamy dopiero poznawać obydwie bohaterki. Lektura jest bezpośrednio powiązana z" Chirurgiem", gdzie opisane są wydarzenia poprzedzające morderstwa pojawiające się w " Skalpelu". Dlatego zdecydowanie trzeba przeczytać pierwszą część, alby zrozumieć cały sens śledztwa. Przypominamy sobie okaleczoną Rizzoli, która ledwo uszła z życiem, przez mężczyznę okrzykniętego Chirurgiem, ponieważ doskonale znał się na ludzkim ciele, przez co wiedział jak sprawić największy ból swojej ofierze, a ból i krew to jedne z rzeczy, które podniecały go najbardziej. W drugim tomie spotykamy się z bardzo podobnymi morderstwami, jednak udział Chirurga jest wykluczony, ponieważ w tym czasie odsiaduję swoją karę w wiedzeniu.
Nie czytam serii po kolei i wiem, że tutaj popełniam błąd ponieważ, wszystkie bezpośrednio są ze sobą połączone i nie jednokrotnie wspominane są poprzednie części, podobnie jest i w tym przypadku. Na szczęście mam dość dobrą pamięć i główne szczegóły zapadają mi w pamięć.
Jakimś cudem "Skalpel" nie wywołał we mnie takich doznań jak poprzednie książki. nie zaszokował mnie, ani praktycznie nie poruszył na tyle jak tego oczekiwałam. Nie zaprzeczam jednak temu faktowi, że książka jest dobra, bo jest, ale nie spełniła moich oczekiwań, które przyznam, że były bardzo wysokie. Zakończenie w ogóle mnie powaliło na łopatki i to w złym tego słowa znaczeniu. Jest mega tandetne i przewidywalne. Brak jakichkolwiek emocji, bo kiedy zaczęła się akcja, czytelnik jest przekonany, że dopiero wszystko się rozkręca ( mimo tego że zostaje zaledwie kilkanaście stron do zakończenia książki ) nagle wszystko się kończy i pozostaje jedynie niedosyt, bo mieliśmy chęć na świetny kryminał z dreszczykiem emocji, a nie dostajemy zaledwie namiastkę. Tak więc podsumowując, jest to jedna według mnie z gorszych książek pani Gerritsen. Mam nadzieje, że następna jej książka po którą sięgnę ( a jestem przekonana, że to zrobię, możliwe nawet że i w najbliższym czasie ) spełni moje wymagania i będę nią zachwycona jak większością lektur wychodzących spod pióra tej autorki.

Moja ocena : 7/10