piątek, 31 stycznia 2014

Tess Gerritsen - Dawca

Autor : Tess Gerritsen
Tytuł: Dawca
Tytuł oryginału : Harvest
Stron : 400
Gatunek : Thriller medyczny

Ktoś kto czyta dość regularnie moje wpisy wie, że jestem wielką fanką Tess Gerritsen. Tym razem trafiłam dość nieświadomie nawet na książkę od której się wszystko zaczęło. Doktor Abby DiMateo jest pierwszą bohaterką, pierwszego  thrillera medycznego tej autorki.Przy przeczytaniu krótkiego opisu " Dawcy" wiedziałam, że koniecznie chcę ją przeczytać. Operacje, przeszczepy, medyczne zagadki to jest coś co mnie fascynuje.Sama jestem oczarowana i zdecydowanie również uzależniona od oglądania serialu " Grey's Anatomy - Chirurdzy", przez co nawet trochę porównywałam film do książki, ale szybko okazało się że tematyka zdecydowanie się różni ;)

Książka jest podzielona na dwie historie stosunkowo niezależne, które przeplatają się. Pierwsza z nich opowiada o rosyjskich chłopcach, który zostają wykupieni pod przykrywką wyciągnięcia ich z biedy i znalezienia nowych rodzin, przez co zostają przetransportowani statkiem do Ameryki. Niestety od początku wiemy, że żadna z tych rodzin nie istnieje. Druga dotyczy młodej Abby która odbywa staż w jednym ze szpitali. Jako jedna z lepszych ma uczestniczyć przy transplantacji serca do 17-letniego chłopaka, niestety z niewiadomych przyczyn serce zostaje przeznaczone dla innego biorcy którym jest kobieta zabezpieczona wpływowym mężem. Tutaj zaczynają pojawiać się pytania. Czy narząd można kupić? Również czy można ominąć kolejkę?

Wątek handlu narządami jest opisany w sposób bezpośredni, co moim zdaniem najlepiej przedstawia sytuacje.Autorka znakomicie wprowadza czytelnika w świat medycyny, realistyczne opisy tylko dodają wiarygodności a co najważniejsze książka wciąga od pierwszych stron. Tym którzy szukają mocnych wrażeń oraz dla osób którzy nie boją się lejącej krwi na pewno przypadnie do gustu " Dawca".
Moja ocena : 9/10


czwartek, 30 stycznia 2014

Jo Nesbo następcą Stiega Larssona ? - Człowiek nietoperz

Tytuł : Człowiek nietoperz
Autor : Jo Nesbo
Stron : 344
Gatunek : Kryminał


" Człowiek nietoperz "  jest pierwszą książką z serii o Harrym Hole, jak i tez pierwsze moje spotkanie z tym autorem. Dużo słyszy się na temat szwedzkich autorów kryminałów, na samym czele wysuwa się myślę że doskonale znany nam wszystkim Stieg Larsson, który nadal zbiera pozytywne opinie.
Powiem szczerz,e że nie wiem jak mam ocenić ta książkę. Niebyła ani nudna, ale tez nie zachwycająca, styl pisania dobry, ale nie jakoś specjalnie ujmujący, a historia należy do jednej z tych które za długo w głowie miejsca nie zagrzeje.

Cała akcja toczy się w Australii o której przy okazji dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy, kontynuując trzymam w ręce kryminał więc jakaś śmiertelna zagadka musi być. Tak więc autor zagłębia nas w dość dramatyczne zabójstwo Inger Holter, która jak nasz główny bohater pochodzi z Norwegii. Hole wraz przydzielonym mu do tej sprawy Aborygenem Andrew Kensingtonem próbują rozwikłać zagadkę, a przy okazji zapoznać się z miejscowymi barami i domami publicznymi.

Recenzja krótka, bo kompletnie nie wiem co mam sądzić na temat tej książki, jestem chyba pierwszy raz w takiej sytuacji gdzie nie wiem jak nazwać swoje uczucia po przeczytaniu. Ogólnie do połowy za specjalnie nic się nie dzieje, w drugiej połowie dopiero sprawa zaczyna trochę ruszać do przodu. Plusem który znalazłam jest nieprzewidywalność, bo jednak dość ciężko domyślić się kto stoi za morderstwami. Mimo tego że pierwszy tom nie do końca mnie zadowolił, przede mną jeszcze dziewięć część które na pewno przeczytam, bo pocieszyła mnie mała gdzieś przeczytana opinia że " Człowiek nietoperz" jest jedną z gorszych książek tego autora.
Moja ocena : 6/10

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Nicholas Sparks - Na zakręcie

Autor : Nicholas Sparks
Tytuł : Na zakręcie
Tytuł oryginału : A bend in the road
Stron : 400
Gatunek : Romans


Kiedyś uwielbiałam twórczość Sparksa, namiętnie biegałam do biblioteki przynosząc do domu kolejne jego książki. Przez to przeczytałam chyba większość tego co udało mu się do tamtej pory napisać. Pierwszymi książkami jakie wpadły w moje ręce byłam wręcz zauroczona tematyką i stylem pisania. Niestety im dalej brnęłam w kolejne tytuły, tym jakoś zaczynały mi się trochę nudzić. Głównym powodem był zauważony przeze mnie powtarzający się schemat fabuły. Otóż mężczyzna po przejściach zazwyczaj po ciężkim rozwodzie, związku czy może śmieci partnerki, spotyka na swojej drodze kobietę również z smutną przeszłością. Oczywiście zakochują się w sobie, po czym nagle zdarza się coś po zaburza ich szczęście i najczęściej się rozstają. Pod koniec powieści zazwyczaj zdarza się moment krytyczny, który wywołuje potok łez.

"Na zakręcie" wiele od reguły nie odbiega czego spodziewałam się już przy braniu książki do ręki. Tym razem bohaterem jest Miles Ryan, ojciec Jonaha jak i wdowiec po tragicznie zmarłej Misy. Po dwóch latach od wypadku nadal żyje w żałobie, ale pewnego dnia poznaje nauczycielkę Jonaha, Sarę. Nie zdziwi was ten fakt że zaczęli się spotykać i powoli budować szczęśliwy związek. Jednak sprawa śmierci Misy powraca z wielkim hukiem, przez co Miles zmienia się z delikatnego, romantycznego faceta na człowieka żądnego zemsty. W książce pojawiają się krótkie fragmenty przemyśleń kierowcy samochodu tego feralnego wieczora, kiedy Misy została śmiertelnie potrącona. Oczywiście zakończenie jest smutne, czyli takie jak niemal w każdej powieści Sparksa.

Książka banalna i przewidywana. Pisana lekkim, łatwym językiem przez co szybko się czyta. Gdyby to była pierwsza powieść tego autora którą przeczytałam podejrzewam, że oceniałabym ją troszkę wyżej bo niestety patrzę trochę na nią przez pryzmat poprzednich książek. Czy poleciłabym ? Myślę że jest to dobra książka na odstresowanie się,  więc tak, dla niezbyt wymagających czytelników.


Moja ocena : 6,5/10

czwartek, 16 stycznia 2014

Światowa wojna z zombie - World war Z - Max Brooks

Autor : Max Brooks
Tytuł : World war Z
Stron : 538
Gatunek : Science - fiction



Naczytałam się całą masę pochwał na temat tej książki, oceny zadowalające, no to stwierdziłam że i ja muszę przeczytać. Pobiegłam z wielkim zapałem do księgarni i zakupiłam egzemplarz dla siebie. Po pierwszym obmierzeniu wzrokiem, dojrzałam kolejną zakładkę do kolekcji, jednak w domu szybko stwierdziłam, że drukarnia kleju nie pożałowała i moja zakładka jest wlepiona na amen. Trudno. Na pierwszy rzut pójdzie okładka. Rzadko komentuje oprawę graficzną, bo zazwyczaj nie robią na nie jakiegoś szalonego wrażenia. W wypadku " World war Z" siedziałam dłuższą chwilę i wpatrywałam się w to co się dzieje na okładce, a dzieje się dużo. Zniszczone miasto aż kuje nas po oczach i przygotowuje trochę na to z czym zmierzymy się w trakcie czytania.
Wertując pierwszy raz strony byłam nieco zdziwiona formą w jakiej jest pisana, otóż zaopatrzona jest w rozdziały, ale i wywiady z poszczególnymi uczestnikami  wojny. Już trochę poczułam się zawiedziona, bo najzwyczajniej w świecie nie przepadam za wywiadami, nawet kiedy napotykam jakiś w gazecie, po prostu omijam go. Każdy wywiad oczywiście był przeprowadzany z inną osobą, co z jednej strony jest plusem, bo nie było monotonii, ale nie każdy wywiad był interesujący i to jednak z poprzednim plusem się neutralizuje. Na początku miałam wrażenie, że w książce o zombie jest zdecydowanie za mało zombie, bo autor zarzucał nas polityką której ja osobiście nie trawie. A bo jak to zareagowało dane państwo, co zrobił prezydent, jakie były rozporządzenia, nie zapominając o dużej dawce Chińczyków. Po tych fragmentach naprawdę mocno zastanawiałam się skąd takie wysokie noty ? Dopiero później zrobiło się bardziej post-apokaliptycznie.  Niestety sama jest trochę sobie winna, bo nastawiłam się głównie na walkę a nie na czysto polityczne wątki. Ale nie brakowało też mrożących krew w żyłach opisów, taki mały przedsmak  :
" Natychmiast poczułem, że dłoń się zaciska, a jej stalowy uścisk o mało nie połamał mi palców, Szarpnąłem ręką i próbowałem ją wydostać, ale bez skutku. [...] Spod sterty wysunęło się ramie, a potem głowa, z groteskową, poszarpaną twarzą, a w której błyszczały wielkie, szeroko otwarte oczy i szare wagi. Za chwile pojawiła się jeszcze druga ręka, a kiedy pojawiły się łopatki, miałem dość i chciałem uciekać. Szarpnięcie zbiło mnie z nóg i górna połowa tego czegoś upadła na mnie. Dolna połowa ciała pozostała pod kamieniami, a górną łączyły ją tylko ciągnące się po ziemi wnętrzności."
Czytając " World war Z" ma się wrażenie, że nie czyta się o zdarzeniach fantastycznych, tylko o prawdziwej wojnie, realnych wydarzeniach. Autor odkrywa przed nami różnego rodzaju sposoby unicestwiania zombie do takiego stopnia, że czytelnik jest w stanie przy prawdziwym spotkaniu poradzić sobie z zakażonym. Oczywiście jeśli do takowego by doszło ;). Jestem w stanie stwierdzić, że Brooks nie zapomniał o niczym, mogę tylko pogratulować tak genialnej wyobraźni. Książka zdecydowanie niebanalna, mogę nawet powiedzieć, że sprosta nawet wybrednym czytelnikom, nieprzewidywalna. Jednak mimo tylu pochwał i tak jestem lekko zawiedziona przez nieszczęsną politykę której było dość niestety sporo.
Moja ocena : 7/10



wtorek, 7 stycznia 2014

Co przyniesie nam nowy rok?

Witam was w nowym roku ! :) U mnie również zaowocował on w kilka nowych tytułów. Co prawa 2 z nich należą do starszych, może nawet dobrze znanych dla was. Kilka postów w dół pisałam o " World war Z" o którym naczytałam się tyle dobrych opinii, więc postanowiłam zrobić sobie mały prezent świąteczny i "wrzuciłam" sobie pod choinkę :) Moda na zombie mnie trochę poniosła i dorzuciłam jeszcze " Feed, Przegląd końca świata". Mam nadzieje, że się będzie dobrze czytać ;)

A co do roku 2013 jestem nawet zadowolona moimi efektami czytelniczymi. Odwiedzam wasze blogi i wiem ,że znajdzie się sporo osób które "obalają" w ciągu miesiąca jeszcze raz tyle albo i więcej książek co ja, jednak mimo wszystko jestem zadowolona ;)

A co do Nowego Roku życzę wam i sobie więcej czasu na czytanie, bo jak to się mówi " tyle dobrych książek a tak mało czasu!". Pozdrawiam :)