wtorek, 15 marca 2016

Simon Beckett - Zapisane w kościach

2
Autor : Simon Beckett
Tytuł : Zapisane w kościach
Tytuł oryginału : Written in bone
Stron : 331
Gatunek : Kryminał 
Tłumaczenie : Jan Kraśko
Cykl : Dr David Hunter Tom 2





Chyba powinnam zmienić nazwę bloga sugerującą, jaki gatunek najczęściej znajdziecie u mnie na stronie. Oczywiście o jakim gatunku dzisiaj będziemy rozmawiać? A jakże o kryminale i to jakim! Simon Beckett, całkiem już chyba znany autor, wydaje mi się również, że i szanowany właśnie przez serię z doktorem Davidem Hunterem. Jest to już drugi tom, który wpadł w moje ręce i jestem pewna, że nie ostatni, ponieważ autor zaczyna się chyba dopiero rozkręcać w swojej twórczości, produkując fenomenalną atmosferę od której nie można się oderwać.


Kolejne zwłoki, kolejna zagadka. Tym razem doktor Hunter musi odgadnąć historię tajemniczych zwłok a raczej spopielonych resztek kości znalezionych w ruinach chatki znajdującej się na małej wyspie. Pozornie zagadka powinna być łatwa, ponieważ wyspa jest na tyle mała, że każdy wie wszystko o swoim sąsiedzie, a turystów którzy mieliby chęć odwiedzić wioskę w tym okresie jest niewielu. Jednak następujące po sobie dziwne wydarzenia, które uniemożliwiają identyfikacje i utrudniają dojście do prawdy.


Powiem szczerze, że dawno nie czytałam tak wciągających kryminałów.. Od początku do końca czułam napięcie i nieodpartą chęć czytania. Mimo tego, że moje oczy już polegały sile grawitacji nadal parłam do przodu przewijając kolejne strony. Uwielbiam kiedy akcja toczy się szybko, nie pozostawiając czytelnikowi chwili na wytchnienie. Jestem przeciwniczką czytania serii książek losowo, dlatego i tutaj staram się to robić po kolei. Sądzę jednak, że nie zrobiłoby to wielkiej różnicy w jakiej kolejności się za nie weźmiemy. Można znaleźć powiązania z poprzednią częścią, jednak wszystko idzie tak naprawdę wyczytać w reszty tekstu, bo nie jest to aż tak istotne dla fabuły. Uważam, że książka posiada wszystkie elementy jakich możemy oczekiwać po dobrym kryminale. Dobra zagadka, którą rozwiązujemy wraz z bohaterem i całe mnóstwo grozy, którą spotykamy na każdym rogu tego małego miasteczka odciętego od reszty świata podczas wichury i sztormu, a na dokładkę dostajemy szalone tempo wydarzeń. Czego jeszcze możemy wymagać? Co prawda nie jestem wymagającą osobą, jednak myślę, że Beckett funduje mam naprawdę dużo dobrej rozrywki. A dodatkowo te zakończenie, którego jestem pewna, że żaden z czytelników się nie spodziewał.
Jestem w stanie pokusić się o stwierdzenie, że drugi tom powieści podobał mi się znacznie bardziej niż pierwszy, chociaż przecież i " Chemia śmierci" jest genialną lekturą. Zazwyczaj znajduje jakieś małe haczyki w tekście które nie koniecznie podchodzą pod mój gust, ale książka jest zupełnie czysta od jakichkolwiek błędów do których mogłabym się przyczepić. Książka jest godna polecenia, przez co gorąco zachęcam do czytania.


Moja ocena : 9,5/10
Czytaj dalej »

poniedziałek, 7 marca 2016

Joe Hill - Rogi

1
Autor : Joe Hill
Tytuł : Rogi
Tytuł oryginału : Horns
Stron : 376
Gatunek : Horror
Tłumaczenie : Maciejka Mazan






Znacie może Joego Hilla? Myślę że, nawet jeśli nie kojarzycie jego nazwiska to na pewno znacie Stephena Kinga. Otóż Hill jest synem Króla grozy. Całe szczęście nie przestawia się takim samym nazwiskiem co ojciec, ponieważ wydaje mi się, że od samego początku byłby spalony na rynku. Wiele ludzi z góry zakłada sobie, że dzieci popularnych aktorów, pisarzy czy innych ludzi, którzy osiągnęli sukces dzięki rodzicom. Podejrzewam że, wiele z nich właśnie w taki sposób się wybiło, no bo zdecydowanie łatwiej jest budować renomę już pod zaistniałym nazwiskiem, aniżeli tworzyć swój wizerunek od zera. Jestem pewna, że większość fanów Kinga, kiedy dowiedziała się o istnieniu Hilla zapragnęła sięgnąć po jego twórczość, chociażby żeby sprawdzić jak radzi sobie w gatunku, w którym nie ukrywając pisze również ojciec. Pojawia się pytanie, czy ojciec zasiał ziarenko talentu w potomku, czy też może u Hilla przebiła chęć dorobienia się dzięki rodzinie. Więc jak wygląda tekst, czy jest dobry, czy może wywołuje jedno uczucie u czytelnika - a mianowicie chęć rzucenia książki w kąt?


Kac. Znacie to uczucie prawda? Budząc się rano, usilnie starając się przypomnieć jak zakończył się wczorajszy dzień. Urwany film nie tak łatwo posklejać, nawet jeśli rozum podpowiada, że ilość głupstw jakie popełniliśmy zdecydowanie wykracza ponad normę.A  przed lustrem zauważasz nic innego jak najprawdziwsze rogi. Tak rozpoczął dzień Ig Perrish. Pojawiające się znikąd rogi nie wróżą niczego dobrego, więc ten udaje się do lekarza, żeby rozwikłać zagadkę pochodzenia tej dziwnej i bolesnej rzeczy. Jednak każdy kto go zobaczy zaczyna mówić mu co myśli, zupełnie bezwstydnie wylewając z siebie potoki słów, których każdy z nas by się wstydził. Mało tego, Ig dotykając innych jest wstanie zobaczyć ich przeszłość. Rok wcześniej została zamordowana jego dziewczyna Merlin, przy czym jedynym oskarżonym okazał się on sam, a wszystkie dowody jakie mogły go oczyścić z winy zostały spalone. Czy uda mi się dowiedzieć, kto stoi za śmiercią ukochanej i jak skończy się historia Rogów?


Czytałam już kilka książek Hill i zauważyłam to jak bardzo rzuca się w oczy charakterystyczny styl pisarski, który możemy również znaleźć u Kinga. W sumie jest to plus dla osób, które uwielbiają taki klimat, ale czy styl pisania nie jest odzwierciedleniem autora? Wydaje mi się że tak, więc po co mam sięgać po książki dwóch innych autorów, które dublują swój klimat. Jednak mimo wszytko coś ciągnie mnie do jego książek. są niesamowicie mroczne, przez co czasami mocno zastanawiam się co autor musiał mieć w głowie, żeby utworzyć taką historię. Nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy, aby wcielić diabła w postronnego człowieka. A tutaj mamy najprawdziwsze rogi wyrastające prosto z czaszki i to nie byle jakie rogi a posiadające nadzwyczajną moc. Okazuje się, że każdy z nas ma swoją ciemną stronę, o której nigdy nie mówi, a pewnie nawet i nie myśli, ale czasem najczarniejsze myśli kłębią się gdzieś na dnie naszego rozumu, odpychane przez sumienie. Widok rogów odkrywał przed światem nagą prawdę, gdzie własnie te najgorsze myśli wychodziły z ludzi bez zająknięcia się, czy tym bardziej odrobiny wstydu. Pojawia się również wątek kryminalny, otóż Ig próbuje dowiedzieć się co tak naprawdę zdarzyło się w noc, kiedy Merlin została zamordowana. Dzięki retrospekcją odkrywamy nowe fakty i odpowiedzi na pytania zadane wcześniej. Każde zachowanie zostaje wyjaśnione, co prawda nie zawsze w tym samym czasie, więc trzeba czujnie czytać, aby wyłapać i połączyć ze sobą fakty. Cofamy się coraz to dalej w przeszłość Merlin, Iga i Lee, przyjaciela z dzieciństwa, dowiadując się co każdy z nich myślał i dlaczego postąpił tak a nie inaczej. Na pewno nie mamy co liczyć na dreszczyk grozy, jednak całość trzyma bardzo wysoki poziom od samego początku, do ostatniego zdania. Całość uważam za dobrze przemyślaną i dopracowaną, dzięki czemu czyta się bardzo dobrze wraz z chęcią na jeszcze. Mimo tego, że podobny styl pisarki rzuca się w oczy, przeczytam każdą wydają przez tego autora książkę i to z wielką chęcią, ponieważ nie jest to jedynie wybicie się w mediach przez Kinga a wielki talent.

Moja ocena : 8,5 /10
Czytaj dalej »

poniedziałek, 29 lutego 2016

Simon Beckett - Chemia śmierci

3
Autor : Simon Beckett
Tytuł : Chemia śmierci 
Tytuł oryginału : Chemistry of Death 
Stron : 352
Gatunek : Kryminał 
Cykl : Doktor David Hunter Tom 1





Jestem zapisana w kilku grupach na Facebooku, gdzie ludzie często piszą o książkach, które polecają bądź udostępniają swoje  notki na swoich blogach. Właśnie w taki sposób odnalazłam nazwisko Simona Becketta, nazwanego mianem świetnego autora kryminałów, a więc kto jak nie ja miałby się podjąć wyzwania i sprawdzić czy faktycznie książki są takie dobre jak to mówią inni? Z chęcią wzięłam do ręki pierwszy tom zatytułowany " Chemia kości", w przyjemnym dla oka wydaniu, nie za dużym ani nie za grubym, pisanym czcionką pozwalającą szybko przebrnąć przez tekst.


Doktor David Hunter postanawia przeprowadzić się do małego miasteczka Manham, gdzie podejmuje pracę w przychodni lekarskiej. Nikt nie zna jego przeszłości, która wydaje się nie być kolorowa, a on sam postanawia zachować ją dla siebie. Wydaje się, że przyjechał tam, aby oderwać się od nieprzyjemnych wspomnień. Miasteczkiem jednak wstrząsa fala brutalnych morderstw. Wiele podejrzeń, żadnych dowodów. Manham jest na tyle małe, że każdy może stać się ofiarą, ale i każdego można zacząć oskarżać o popełnienie zbrodni. Okazuje się, że Hunter nie jest jedynie zwykłym lekarzem a cenionym antropologiem sądowym. Zaczyna ginąć coraz więcej kobiet, a dzieci w lasach odnajdują kolejne szczątki.



Na tyle kryminałów co przeczytałam już przez swoje życie, nie wiele jest takich które już faktycznie mogą mnie zaskoczyć czymś nowym. Tutaj spotykamy motyw antropologa, gdzie znajdujemy również bezpośrednie nawiązanie do książki " Trupia farma "  którą również czytałam, a do recenzji odsyłam (TU), a ta w dużym skrócie mówiąc bardzo mi się podobała także podejrzewałam, że z tą również będzie podobnie. Na okładce możemy przeczytać :

"Już po trzydziestu sekundach przechodzi cie dreszcz. Po minucie masz serce w gardle. A kiedy kończysz czytać dziękujesz Bogu że to tylko powieść.  "

Te trzy zdania są tak przerażające, że aż chce się sprawdzić ich prawdziwość. Głównym motywem są tutaj kości, z resztą ten fakt możemy wyczytać z tytułu, ale również nie obędzie się bez krwi. Jeśli ktoś nie czytał wcześniej " Trupiej farmy "  może bardziej zszokować się opisami czynności, do których przystępuje Hunter. Oczywiście niektóre z nich mogą nieco przewrócić niektórym, delikatniejszym czytelnikom w żołądku. Ja chyba należę do tych odpornych, ponieważ nawet książka do śniadania jest czymś normalnym, nawet jeśli czytam w tym momencie o larwach much plujki, czy o obgotowywaniu kości w celu pozbycia się resztek tkanki. Autor sprawnie przekazywał nam - czytelnikom dowody, dzięki którym już zaczynało podejrzewać się każdego, kto pojawił się na naszej drodze. Okazuje się, że Beckett nie jest podobno dobrym autorem, a jest kimś naprawdę utalentowanym w swojej dziedzinie. Na pewno nie będzie to ostatnia książka Simona jaką przeczytałam, a nawet nie jestem w stanie zaprzeczyć, że zostanę jego wierną fanką i książki jego autorstwa będzie pojawiać się na blogu o wiele częściej.Szczerze polecam tego autora osobą o mocnych nerwach,

Moja ocena : 8,5/10
Czytaj dalej »

środa, 24 lutego 2016

Zygmunt Miłoszewski - Domofon

3
Autor : Zygmunt Miłoszewski
Tytuł : Domofon 
Stron: 360
Gatunek : Horror


Ostatnią książką, którą miałam okazję przeczytać w Polsce był " Domofon " . Szukałam czegoś nie za grubego, co będzie się również przyjemnie i szybko czytać. Pani w bibliotece poleciła mi właśnie tą książkę. Nie spodziewałam się po niej zbyt wiele, bo Polskie horrory z reguły nie mają za dużo do zaoferowania. Ale czy koniecznie trzeba się bać, żeby uznać lekturę za dobrą? Wydaje mi się, że jednak strach jest podstawą dobrego horroru, jednak tekst również nie może pozostać nijaki i nudny.

Bródno, mała miejscowość do której przeprowadza się młode małżeństwo Agnieszka i Robert. Z myślą o lepszym życiu wybierają blok, mówiąc wprost brzydki moloch, gdzie sąsiedzi się nawet nie znają. Już pierwszy dzień nie zapowiadał niczego dobrego, na zalanej krwią klatce schodowej leży głowa. Ludzka głowa, a reszta ciała znajduje się za drzwiami windy. To wydarzenie było zwiastunem dalszych kłopotów, blok dosłownie zamyka się, nie dając możliwości, ani wejścia, ani tym bardziej wyjścia z budynku. Mieszkańcy muszą zmierzyć się z klątwą, aby wydostać się z pułapki, która może okazać się śmiertelną.

Pierwszy raz miałam styczność z tym autorem, ogólnie nawet dość rzadko sięgam po naszych autorów, zupełnie nie wiem dlaczego. Może ktoś jest w stanie polecić mi jakąś dobrą książkę Polskiego autora ? Ogólnie do książki podeszłam dość sceptycznie ponieważ sprawdzając na stronie znanego portalu czytelniczego doczytałam, że książka należy do gatunku kryminałów, jednak na okładce jak byk jest napisane horror. Więc o czym jest tekst? Nie dojrzałam tam choćby szczypty kryminału. Może i na moje szczęście, ponieważ niemal wszystkie książki, które czytałam w ostatnim czasie były właśnie kryminałami. Zrobiłam sobie chociaż mały odpoczynek od morderstw. Chociaż w przypadku " Domofonu" trochę krwi się polało, jednak próżno było szukać mordercy wśród ludzi. Sam klimat jaki zaprezentował nam Miłoszewski spodobał mi się, ogólna "dziwność" sytuacji zainteresowała mnie i zachęciła do dalszego czytania. Jednak autor mógł się trochę postarać i nie spolszczać " Makdonalda", bo zdecydowana większość czytelników doskonale wie co kryje się pod tą nazwą. Bohaterzy są ciekawie wykreowani, możemy poznać ich przyzwyczajenia i codzienne obyczaje, jak chociażby ulubiony serial, w tym przypadku " M jak Miłość" czy " Na dobre i na złe", przez co również możemy wywnioskować, że akcja toczy się w czasach teraźniejszych. Ale czy dziwne sytuacje i przypominające schizofrenie zachowania niektórych bohaterów wywołały u mnie chociażby gęsią skórkę? Niestety nie. Nie było ani jednego, nawet najmniejszego momentu strachu i tutaj się trochę zawiodłam, ponieważ doskonale wiem jak działa na czytelnika dobrze napisany horror i własnie czegoś takiego oczekiwałam. Jednak książkę oceniam całkiem pozytywnie, nawet mimo tego ,że nie wystraszyła mnie nic a nic, Tekst był napisany ciekawie, wszystkie wydarzenia były opisane w sposób takie nie realny, że aż ciekawy. Po przeczytaniu nawet do głowy przyszła mi myśl " a co by się stało jeśli taka sytuacja naprawdę miałaby miejsce?" Tą myślą żegnam na dzisiaj i zachęcam do czytania.

Moja ocena : 7,5 /10
Czytaj dalej »

czwartek, 18 lutego 2016

Andrzej Sapkowski - Krew Elfów Wiedźmin

3
Autor : Andrzej Sapkowski
Tytuł :  Krew Elfów
Stron: 340
Gatunek : Fantastyka
Cykl : Saga o Wiedźminie tom 1





Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że uwielbiam Wiedźmina! A szczególnie z gier, gdzie tak właściwie go dopiero poznałam. I tak jestem kobietą i gram w gry. Dla wielu może wydawać się to dziwne, ponieważ dla niektórych gry kojarzą się tylko i wyłącznie z dziećmi, albo ewentualnie z facetami. Jednak Wiedźmin nie jest stanowczo ani grą, ani też książka dla dzieci. Zdecydowanie za dużo nagości i powalających, mega bezpośrednich tekstów z których nie jednokrotnie śmieje się na głos. Spodziewałam się jednak, że książka będzie zawierać trochę więcej tekstów podobnych do tych które zawiera gra, jednak były one o wiele łagodniejsze.

Kim w ogóle jest Wiedźmin Geralt ? Otóż Wiedźmini byli pogromcami potworów, które czaiły się w lasach, czy tuż za granicami wiosek. Za pieniądze dbali o bezpieczeństwo ludzi. Wiedźminem zostawali tylko chłopcy, którzy od wczesnych lat poddawani byli różnym próbom i morderczym treningom, przy których ich organizm zmieniał się genetycznie poprzez przyjmowanie różnych eliksirów. Celem Wiedźminów było znalezienie takiego dziecka, które mogłoby zostać jednym z nich bez przemian genetycznych, właśnie taką kandydatką była Ciri, wyjątkowo dziewczynka.  Dzięki przemianą zyskują refleks, siłę, wyostrzone zmysły a to wszystko po to aby uskutecznić walkę z potworami.


Wizerunek Geralta mam już wykreowany, jednak ten książkowy wydawał mi się trochę bardziej płaski niż komputerowy. Ogólnie spodziewałam się, że Wiedźmina w Wiedźminie będzie dużo więcej, jednak czytamy o nim może w 1/3 książki. W tym tomie Sapkowki skupia się przede wszystkim na Ciri i jej wychowaniu, ale cóż mi po Ciri kiedy ja pragnę Geralta i jego historii? Bardzo podobają mi się postacie które wykreował autor, są aż chciałoby się powiedzieć realistycznie. Jak na tak krótką książkę ( mimo stron moje wydanie było malutkie, pisane dość sporą czcionką ) znajdujemy całą masę imion w których można się trochę pogubić. Odnalazłam w internecie informacje, że przed rozpoczęciem pierwszego tomu warto zapoznać się z opowiadaniami Sapokowskiego, które wprowadzają nas w świat Wiedźmina. Niestety nie byłam świadoma ich istnienia do chwili obecnej, jednak uratował mnie fakt kilku godzin rozgrywki, ponieważ książka zaczyna jakby od środka, przez co byłam trochę zdezorientowana, no bo jak pierwszy tom może zaczynać się od środka? Tak więc wertowałam strony w poszukiwaniu jakiejkolwiek informacji, czy aby przez pomyłkę nie wzięłam któregoś z kolejnych tomów powieści. Spodziewałam się, że akcja będzie wartka jednak wszystkie zdarzenia toczyły się dość powoli i mozolnie, jednak nie brakuje tutaj charakterystycznego stylu Sapkowskiego, który w umiejętny sposób dodając szczypty humoru i genialnych dialogów, podsyca atmosferę zachęcając do dalszego czytania. Jestem pewna, że nie skończę mojej przygodny z Geraltem z Rivii na tym  jednym tomie, a jak tylko będę miała okazję przeczytam następne. Ot taka ciekawostka, Wiedźmin został przetłumaczony na kulka języków w tym nawet Chiński! Jestem ciekawa jak tamtejszej społeczności spodobał się Geralt.

Moja ocena : 8,5/10
Czytaj dalej »

czwartek, 11 lutego 2016

Robert Galbraith - Wołanie kukułki

6
Autor : Robert Galbraith
Tytuł : Wołanie kukułki
Stron : 452
Gatunek :  Kryminał
Tłumacz : Anna Gralak



Wiele lat temu, kiedy zaczynałam jeszcze gimnazjum wpadłam w sidła Harrego Pottera. Pochłaniała jeden tom po drugim i biegłam do biblioteki po kolejny. Po zakończeniu serii spodziewałam się, że autorka wypuści pewnie jakąś kolejną serię dla młodzieży. Potem kompletnie o tym zapomniałam, znalazłam sobie inne książki którymi była zauroczona, ale napotkałam się na " Trafny wybór" który wywołał u mnie nie lada zaskoczenie, ponieważ tematyka zdecydowanie różniła się od poprzednich. Przede wszystkim była przeznaczona dla dorosłych. Nie trzeba było długo czekać na kolejny tytuł, również kryminał.

Ginie Lula Landry, super modelka, która wyskakuje z balkonu. Policja stwierdza ewidentne samobójstwo, jednak sąsiedzi zeznają, że w tym czasie w apartamencie modelki było słychać kłótnie. Niestety zeznania nie są byt wiarygodne, dlatego śledztwo zostaje umorzone, jednak brat celebrytki nie wierzy w samobójstwo, dlatego zatrudnia prywatnego detektywa, Cormorana Strika. Dla Cormorana jest to szansa dla odbicia się od dna, po ciężkich życiowych przeżyciach.


Kryminały swoją u mnie równie wysoko co horrory, zawsze chętnie po nie sięgam. Kiedy zobaczyłam w bibliotece " Wołanie kukułki" które od dawna chciałam przeczytać, bez zastanowienia ją wybrałam. Na początku książka mnie trochę nudziła, dodatkowo wydrukowana jest malutkimi literkami, więc na jednej stronie zmieściło się sporo tekstu, przez co czasami czytanie wydaje się przedłużać, w szczególności, kiedy tekst jest trochę nudnawy, a strony wydają się nie przewijać. Ale w miarę czytania zaczęły pojawiać się nowe wątki, które nadawały całej sprawie tajemniczości. Mimo tego, że sprawa śmierci Luli wydaje się nie mieć końca i większość dowodów jasno przemawia przed tym, że nie było żadnego morderstwa, Strike pewnym krokiem idzie ze sprawą do przodu, znajdując kolejne poszlaki. Zwykły czytelnik, sam zaczyna wątpić w słuszność stwierdzenia brata dziewczyny, że ta została zamordowana. Rowling a raczej Glabraith doskonale manipuluje wątkami, kreując przy tym świetnego głównego bohatera, który wydaje nam się typową ofiarą losu,  tracąc nogę na wojnie, którego zostawiła narzeczona, i takiego człowieka, który nie posiada nawet swojego własnego kąta, prócz służbowego gabinetu w którym śpi, je i przyjmuje klientów. Wizualnie również nie zachwyca, spora tusza i bardzo przeciętna twarz na pewno nie dodawaną pewności siebie. Wydaje się być osoba na skraju załamania, ale po otrzymaniu zlecenia odżywa z dnia na dzień, kiedy znajduje nowe fakty które może dołączyć do sprawy.Okazuje się być elokwentnym i szybko łączącym fakty facetem. Od połowy książki akcja zaczyna nabierać rozpędu. Z opisów Londynu możemy poczuć się jakbyśmy przechadzali się tuż obok Cormorana, poznając jego zakamarki. Książkę polecam, na pewno nie odstaje ona od innych w tym gatunku.

Moja ocena : 7/10
Czytaj dalej »

poniedziałek, 1 lutego 2016

Guilliame Musso - Central Park

2
Autor : Guillaume Musso
Tytuł : Central Park 
Stron : 352
Gatunek : Kryminał 
Tłumaczenie : Joanna Prądzyńska




Przez okres mojej nieobecności w rodzinnym mieście moja biblioteka zdążyła nabyć kilka nowych ciekawych tytułów. Uwielbiam własnie takie dostawy i za każdym razem z radością wygrzebię jakąś perełkę, na którą polowałam, jeszcze prawie nową i pachnącą księgarnią ( uwielbiam ten zapach! ). Zazwyczaj te " nówki " są bardzo chodliwe, także trzeba trafić w idealny moment, aby w końcu zdobyć to docelowy tytuł. Ja nigdy nie wychodzę z pustymi rękami i na całe szczęście bibliotekę mam blisko ;)


Chyba każdy z nas kojarzy Central Park znajdujący się w centrum Nowego Jorku, w zasadzie pewnie z filmów, co niektórzy mieli również szczęście zobaczyć go na własne oczy, przy czym mam nadzieje, że i ja będę kiedyś taką szczęściarą i spełnię swoje małe marzenie ;) Tak więc na ławce w najodleglejszej części Parku, w kompletnej głuszy, budzi się para spięta kajdankami. Ona - policjantka z Paryża, z obcą bronią w kieszeni i zakrwawionej koszulce, a on elegancko ubrany muzyk z Dublina, obydwoje bez dokumentów, telefonów czy pieniędzy. Dwoje nieznajomych, niemających pojęcia jak znaleźli się w tej dziwnej sytuacji, przecież obydwoje swój poprzedni wieczór zakończyli na innym kontynencie, więc jakim cudem znaleźli się w NY? Czy to wydarzenie łączy się z mordercą którego od dawna poszukuje Alice, jeśli tak to dlaczego wplątany jest w to również Gabriel?


Kiedy zaczęłam czytać tą książkę, od razu zaczęła mnie odrzucać główna bohaterka. Niesamowicie arogancka, wredna i okropnie krzykliwa, gdzie przy większości jej wypowiedzi na końcu zdania pojawiały się wykrzykniki. W życiu prywatnym nie przepadam za takim ludzi, także z Alice również nie podpadłyśmy sobie do gustu. Jednak brnęłam dalej w lekturę, momentami nawet zatrzymując się i zastanawiając się co ja do diabła czytam, ale po jakiś 100 stronach uznałam się książka nie jest taka zła jak mi się wydawało. Niestety nie polubiłam Alice, ale stała się bardziej znośna i chociaż po części zrozumiałam jej zachowanie. Spotkałam się już z tym autorem i wspominam to bardzo dobrze. W tym przypadku mój pogląd na Musso się nie zmieni. Na początku książki nie czuć napięcia mimo tego, że sytuacja tego wymagała, jednak autor doskonale nam te uczucie dawkuje. W marę czytania dowiadujemy się co róż to nowych faktów, które w żaden sposób się ze sobą nie łączą, jednak cały czas dotyczą tego niecodziennego wydarzenia.  Co mają ze sobą wspólnego? Na to chyba nikt nie wpadnie. Zwrot akcji zadziwił nawet mnie, osobę która twierdzi, że widziała już tyle dziwnych rzeczy w ciągu swojego życia, że mało co jest w stanie ją zaskoczyć. Jednak autorowi w mistrzowski sposób się to udało! Nigdy nie wpadłabym na taki pomysł. Jednak spodziewałam się zupełnie innego zakończenia, które niestety w tym przypadku wydało mi się trochę tandetne.
Książkę będę wspominać pozytywnie, jest to bardzo dobrze napisany kryminał i jestem pewna tego, że jak następnym razem natrafię na Musso na pewno sięgnę po jego powieści po raz kolejny. Dodatkowo czyta się ją w tempie ekspresowym!


Moja ocena : 8/10
Czytaj dalej »

piątek, 29 stycznia 2016

Pierwszy stosik w tym roku !

4
Dawno nie prezentowałam Wam  żadnych stosików. Całe szczęście mam w mieście 2 biblioteki ( mieszkam w małym mieście, nie dziwcie się tą zatrważającą ilością ) i jeśli w jednej mnie nic nie zainteresuje to idę do drugiej, gdzie zawsze coś wybiorę. Uzbierało mi się trochę książek, dlatego chętnie podzielę się z Wami moimi planami na najbliższe dni. Mam nadzieje, że będzie ciekawie ;)


1. Sławomir Sikora - Mój dług - Bardzo zaintrygował mnie tytuł jak i po chwyceniu do ręki okładka, na której nie ma tak faktycznie nic powalającego na kolana, jednak od razu możemy domyślić się czego będzie dotyczył tekst. Po przeczytaniu krótkiego opisu stwierdziłam, że książka może być albo bardzo dobra, poruszająca najważniejsze aspekty życia, albo nudna, opisująca w nijaki sposób życie więzienne. Otóż jest to autobiografia, a tytułowym długiem jest pobyt w więzieniu.
2. Andrzej Sapkowski - Krew elfów - Bardzo długo polowałam na tą książkę, a w szczególności, że jest to pierwszy tom! Uwielbiam Wiedźmina, a przygodę zaczęłam z grami, które są naprawdę dobre, przez co liczyłam na to, że lektura wciągnie mnie jeszcze bardziej.
3. Simon Beckett - Zapisane w kościach - Jest to druga część popularnego kryminału. Pierwsza już za mną, niedługo powinna pojawić się jej recenzja.
4. Guillaume Musso - Central Park - Liczyłam na lekką lekturę na zimowe wieczory, myślę że ta nadaje się idealnie ;)
5. Robert Galbraith - Wołanie kukułki - Od momentu przeczytania " Trafnego wyboru " polowałam na tę książkę. O mały włos nawet nie kupiłam jej w wydaniu anglojęzycznym, ale opanowałam się i znalazłam ją w mojej bibliotece - oczywiście po polsku.
6. Carla Montero - Szmaragdowa tablica - Kiedyś podczas wycieczki po Empiku widziałam tę książkę na półce najlepszej 10, chwyciłam do ręki, pomacałam i odłożyłam z mieszanymi uczuciami. Biorąc książki z biblioteki nie mam obaw, czy aby książka mi się spodoba i czy nie wyrzuciłam pieniędzy w błoto, bo tekst mnie znudzi. Zaryzykowałam z myślą, że jak mi się nie spodoba to wymienię na inną. Jednak nie był to zły wybór.



Ten miesiąc u mnie wypadł bardzo pozytywnie co do czytelnictwa. Wiem, że na blogu pojawiła się jedynie pojedyncza notka, ale kilka już czeka aby je tylko opublikować :) A jak Wam minął styczeń?
Czytaj dalej »

sobota, 16 stycznia 2016

Tess Gerritsen - Skalpel

1
Autor : Tess Gerritsen
Tytuł : Skalpel 
Stron : 392
Gatunek : Kryminał 
Tłumaczenie : Zygmunt Halka






Przeczytała wiele książek tej autorki, ale cały czas liczyłam, że jeszcze czymś mnie zaskoczy, czymś o czym jeszcze nie czytałam. Spędziłam wiele godzin na przeżywaniu wraz z bohaterkami śledztw przepełnionych brutalnością i krwią która przelewała się litrami. Przestały mnie nawet ruszać ludzkie zwłoki, które nieuchronnie pojawiały się na kartach książek Gerritsen, ale w jakim kryminale się one nie pojawiają ? Mimo tego każdy tytuł tej autorki pochłaniałam w momencie. Uwielbiam kryminały i niespodziewane zwroty akcji, dlatego szykowałam się na dobrą zabawę.

Boston paraliżuje kolejna fala bestialskich morderstw. Wszystkie poszlaki wskazują na morderce, który został potocznie nazwany Chirurgiem, który już kiedyś specjalizował się w zabijaniu kobiet w niemal identyczny sposób, jednak ma alibi nie do podważenia - odbywa swoją karę w więzieniu. To właśnie Jane przyczyniła się do dożywotniej kary więzienia, tuż po tym jak udało jej się znaleźć morderce, jednak nie obyło się bez przykrych wspomnień, które dręczą ją do tej pory. Kim więc jest zabójca i skąd zna tajniki Chirurga? Rizzoli podejrzewa, że nie jest to zwykły naśladowca, ale morderców łączy wspólna więź, tylko jakim sposobem udało się ją nawiązać? Kiedy Chirurga podstępem ucieka z więzienia Jane staje się głównym obiektem polowań.


"Skalpel" jest drugą książką Gerritsen w serii " Rizzoli i Isles", gdzie zaczynamy dopiero poznawać obydwie bohaterki. Lektura jest bezpośrednio powiązana z" Chirurgiem", gdzie opisane są wydarzenia poprzedzające morderstwa pojawiające się w " Skalpelu". Dlatego zdecydowanie trzeba przeczytać pierwszą część, alby zrozumieć cały sens śledztwa. Przypominamy sobie okaleczoną Rizzoli, która ledwo uszła z życiem, przez mężczyznę okrzykniętego Chirurgiem, ponieważ doskonale znał się na ludzkim ciele, przez co wiedział jak sprawić największy ból swojej ofierze, a ból i krew to jedne z rzeczy, które podniecały go najbardziej. W drugim tomie spotykamy się z bardzo podobnymi morderstwami, jednak udział Chirurga jest wykluczony, ponieważ w tym czasie odsiaduję swoją karę w wiedzeniu.
Nie czytam serii po kolei i wiem, że tutaj popełniam błąd ponieważ, wszystkie bezpośrednio są ze sobą połączone i nie jednokrotnie wspominane są poprzednie części, podobnie jest i w tym przypadku. Na szczęście mam dość dobrą pamięć i główne szczegóły zapadają mi w pamięć.
Jakimś cudem "Skalpel" nie wywołał we mnie takich doznań jak poprzednie książki. nie zaszokował mnie, ani praktycznie nie poruszył na tyle jak tego oczekiwałam. Nie zaprzeczam jednak temu faktowi, że książka jest dobra, bo jest, ale nie spełniła moich oczekiwań, które przyznam, że były bardzo wysokie. Zakończenie w ogóle mnie powaliło na łopatki i to w złym tego słowa znaczeniu. Jest mega tandetne i przewidywalne. Brak jakichkolwiek emocji, bo kiedy zaczęła się akcja, czytelnik jest przekonany, że dopiero wszystko się rozkręca ( mimo tego że zostaje zaledwie kilkanaście stron do zakończenia książki ) nagle wszystko się kończy i pozostaje jedynie niedosyt, bo mieliśmy chęć na świetny kryminał z dreszczykiem emocji, a nie dostajemy zaledwie namiastkę. Tak więc podsumowując, jest to jedna według mnie z gorszych książek pani Gerritsen. Mam nadzieje, że następna jej książka po którą sięgnę ( a jestem przekonana, że to zrobię, możliwe nawet że i w najbliższym czasie ) spełni moje wymagania i będę nią zachwycona jak większością lektur wychodzących spod pióra tej autorki.

Moja ocena : 7/10
Czytaj dalej »

czwartek, 10 grudnia 2015

Stephen King - Cmętarz zwieżąt

4
Sporo czasu minęło od momentu kiedy ostatni raz się tutaj pojawiłam. Niestety nie dałam żadnych oznak życia z powodu najzwyklejszego wypalenia. Nie miałam ochoty ani pisać, ani czytać. Od pewnego czasu trafiałam na książki które nie potrafiły mnie zainteresować, przez co nie potrafiłam nawet wypowiedzieć kilku słów na ich temat, przez co nawet nie pojawiały się ich recenzje na blogosferze. Myślę, że taki okres wolności dobrze wpłynął na bloga, ponieważ notki pisane na siłę nie są niczym dobrym. Zdecydowanie lepiej czyta się coś pisanego z sercem niż na siłę. Tak więc powoli wracam. Przyczyniła się do tego po prostu dobra książka, której od dłuższego czasu poszukiwałam. Trafiło na " Cmętarz zwieżąt", który interesował mnie już od dłuższego czasu, jednak w ostatnich dniach natrafiłam na krótką informacje na temat filmu, nakręconego na podstawie książki, który przypomniał mi o istnieniu tego tytułu. Tak więc z radością i nadzieją, że właśnie King rozbudzi na nowo we mnie chęć czytania sięgnąłem po lekturę. Oczywiście się nie zawiodłam.

Przeprowadzka do nowego domu, z odległego miasta wiąże się z rozpoczęciem nowego życia, z czystą kartą, wśród nowo poznanych ludzi. Przeprowadzając się do nowego miejsca, rzadko kto zastanawia się nad historią domu w którym planuje się osiedlić. W przypadku rodziny Creed'ów sam dom nie był owiany tajemnicą, ale zdarzenia następujące po przeprowadzce nie mają jednoznacznego wyjaśnienia. Na tyłach podwórka, do którego prowadzi ścieżka przez las od lat istnieje cmentarz zwierząt, który jest miejscem pochówku dziecięcych pupili, jednak ścieżka prowadzi jeszcze dalej, gdzie gęsty las i mroczny las nie zaprasza do zapuszczania się na dłuższe spacery.


Przeczytałam już nie jedną książki Króla grozy i odnoszę wrażenie że jego starsze "dzieci" mają w sobie więcej grozy, niż te napisane w ostatnich latach. Może się mylę? Jeśli tak, proszę podsuńcie mi jakiś tytuł, który może mnie tak samo mocno, albo i podobnie przestraszy. Mogę oznajmić że " Cmętaż zwieżąt" jest na prawdę dobrą lekturą grozy! Kilka krotne poczułam jak mój puls przyspiesza, szczególnie przy końcówce kiedy zabrałam się za czytanie prawie w środku nocy, mając za kompana jedynie książkę i lampkę. Nawet szelesty dochodzące z kuchni, których prowodyrem była zapewne lodówka, czy inny sprzęt agd, wydawały się dziwne. Książka posiada głęboki morał, z którym każdy z nas kiedyś będzie musiał się zmierzyć. Otóż strata bliskiej osoby czy zwierzęcia jest traumatycznym przeżyciem, musimy się zmierzyć z bólem i smutkiem oraz ze świadomością, że ta osoba już nigdy nie zagości w naszym życiu fizycznie. Nie możemy już tego zmienić, jednak Louise znalazł sposób na to, ryzykowny, mimo ostrzeżeń. Książka pokazuje sposób w jaki człowiek próbuje ingerować w sferę życia i jak bardzo jest to niebezpiecznie. Autor boleśnie uświadamia nas, że życia które już zgasło, nie można na nowo odrodzić w żaden sposób. Rozpacz, która ogarnia człowieka po stracie może prowadzić po przekraczania wszelkich granic.
Widząc ten tytuł na półkach bibliotek, czy księgarni zawsze zastanawiałam się nad ideą nazwy lektury, a okazała się ona banalnie prosta. Otóż tak właśnie nazywał się cmentarz prowadzony przez dzieci, stąd błędy ortograficzne.
Jest to książka która na pewno długo zostanie w mojej pamięci, Gorąco polecam.

Moja ocena : 9/10
Czytaj dalej »

niedziela, 23 sierpnia 2015

Veronica Roth - Niezgodna

4
Autor : Veronica Roth
Tytuł : Niezgodna 
Tytuł oryginału : Divergent
Stron : 352
Gatunek : Dystopia, Fantastyka


Nie często zdarza mi się czytać fantastykę, a tym bardziej fantastykę młodzieżową. Zazwyczaj wolę obracać się w bardziej realnym świecie, jednak taka odskocznia czasem wychodzi na dobre. Od czasu przeczytania " Igrzysk śmierci" zauroczyłam się w sposobie pisania autorki i bardzo chciałam znaleźć coś podobnego, pisanego właśnie w tym stylu, co wyszło spod innego pióra co " Igrzyska". Nie było z tym większego problemu, ponieważ po sukcesie wyżej wymienionej książki posypała się lawina podobnych i całym problemem było jedynie znalezienie sobie czegoś, co poruszy mnie równie mocno. W przypadku " Niezgodnej" pierwszy obejrzałam film do którego poniekąd zostałam trochę zmuszona, ponieważ utwierdziłam się w przekonaniu, że nie jest to moja tematyka i że będę wpatrywać się przez jakieś 2,5h na kolejny kit dla nastolatek. A to, że nastolatką już od jakiegoś czasu nie jestem i chyba nauczyłam się już trochę realniej patrzeć na świat, nie bardzo chciało mi się oglądać kolejną szaloną i równie nierealną dziecięcą miłość, jak to dwoje 16-latków zakochuje się w sobie, zalewając cały wątek wspaniałością ich związku. Jednak stwierdziłam, że "Niezgodna" okazała się całkiem miłym zaskoczeniem.


Bohaterką jest Beatrice, 16- letnia dziewczyna wychowująca się w rodzinie altruistów, czyli jednej z pięciu frakcji. Każda z nich ma swoje własne zadania które musi wykonywać. W wieku 16 lat każdy młody człowiek musi wybrać nową frakcje, w której zostanie do końca życia i będzie jej wierny lub zostanie z rodziną we frakcji w której się wychował. Dokonanie wyboru ułatwia test przynależności, który poprzez symulacje ujawnia cechy pożądane w danej frakcji. Niestety zdarzają się osoby, które nie przechodzą testu pomyślnie, posiadając więcej cech, dzięki którym mogą przynależeć do więcej niż jednej frakcji. Wtedy takie osoby nazywane są Niezgodnymi, ponieważ każdy może przynależeć tylko i wyłącznie do jednej frakcji, przez co osoby wyróżniające się są uznawane za niebezpieczne. Tris porzuca swoją frakcje i wybiera Nieustraszonych, gdzie czeka ją wyciskający siódme poty trening, ale to nie jest jedyna opcja, którą po teście wyboru mogła wybrać.


Gdyby nie to, że najpierw oglądałam film, spodziewałabym się, że książka jest małą kopią " Igrzysk śmierci", jak to było w przypadku "50 twarzy Greya", gdzie tuż po sukcesie wysypała się fala książek po podobnej treści, w nadziei autorów, że sprzeda się równie dobrze jak pierwowzór. "Niezgodna" zupełnie odbiega od tematyki " Igrzysk", na całe szczęście, bo nie lubię kopiowania fabuły, jak i również po głębszym przemyśleniu nie rozumiem tego porównania, bo jedynym rzucającym się w oczy podobieństwem jest jedynie gatunek. Posiada całkiem sporo niespodziewanych zwrotów akcji, przez co czyta się dobrze i szybko. Tematyka moim zdaniem typowo młodzieżowa, dlatego nie poleciłabym tej książki osobą starszym. Sama bohaterka jest moim zdaniem trochę, aż za idealna. Brak wad i bezinteresowność trochę kuje po oczach, tym bardziej, że książka pisana jest w pierwsze osobie. Trochę krytyki dla samej siebie czasem by się przydało. Oczywiście wątku miłosnego nie zabrakło. Spodziewałam się większej ilości stron, zważając na to jak długi był film. Na pewno jest to lektura przy której można się odprężyć. Na pewno nie straciłam czasu na przeczytanie jej, także z chęcią sięgnę po kolejny tom.

Moja ocena : 7/10
Czytaj dalej »

piątek, 17 lipca 2015

Cathy Wilson- Byłam żoną seryjnego mordercy

0
Autor : Cathy Wilson
Tytuł : Byłam żoną seryjnego mordercy
Stron : 348
Gatunek : Autobiografia
Tłumaczenie : Joanna Lipińska

Bezpośredniość czasem się opłaca. Ta książka mogłaby nawet zamiast kolorowej zadrukowanej okładki, posiadać jedynie wypisany wielkimi czarnymi tytuł na białej kartce. Jest on na tyle intrygujący, że nie sposób przejść wokół tej książki i nie skupić na niej spojrzenia na chwilę dłużej niż zazwyczaj. Troszkę niżej wypisana mniejszymi literami widnieje informacja, iż nie jest to fikcja literacka, a historia pisana przez życie. Więc czemu nie przeczytać?

Tylu ludzi codziennie mijamy na ulicach, bez świadomości gabarytów bagażu życiowego, który co niektórzy muszą dźwigać. Osoba zupełnie nie wyróżniająca się z tłumu, może kryć w sobie historię której żaden z nas nie chciałby przeżyć, ale i też ukrywać w sobie najmroczniejsze czyny o których wolelibyśmy nigdy nie usłyszeć. Cathy nie dosyć, że była zmuszona dorastać w tempie ekspresowym, to kiedy jej życie wydawało się być już ustabilizowane jak nigdy dotąd, znowu wszystko się komplikuje. Już o dziecka musiała sama radzić sobie wy życiu, kiedy to jej matka odsypiała wieczorne imprezy czy spała na narkotykowym haju, to właśnie ona musiała opiekować się nie tylko sobą, ale i własną rodzicielką. Mała Cathy nawet nie zdawała sobie sprawy z tego jak jej życie odbiega od normy, przez co nie widziała nic złego w zachowaniu matki. Bez pieniędzy na życie, ciepłego posiłku, jedynie z dachem nad głową pod którym nie było nawet prądu, czy ogrzewania. Kiedy jej matka umiera, trafia do dziadków, gdzie pojęcie normalnego życia wraca na swoje miejsce. W wieku 16 lat wyprowadza się z domu, nieświadomie pakując się w jeszcze większe piekło. Poznaje Petera, który na pierwszy rzut oka wydaje się idealnym kandydatem na towarzysza życia. Jednak okazuje się psychopatą, który nie powstrzyma się przed niczym. Bicie, terroryzowanie i upokarzanie są na porządku dziennym.

No ale skąd ten tytuł? Otóż Peter zostaje o zabójstwo. Najpierw jedno, potem drugie i tak zaczyna wychodzić na jaw jego przeszłość.
Jak żyć z myślą, że mieszkało się pod jednym dachem z osobą, która zamordowała 48 kobiet? Jedną z nich jest nawet dwudziestotrzyletnia Polka, mieszkająca wtedy w Glasgow. Kiedy niejedno kronie Cathy była bliżej ludzkich zwłok, niż byłaby w stanie pomyśleć? Przecież jakże idealnym miejscem na ludzkie zwłoki jest wykopany dół pod piaskownicą w której później będzie bawił się syn. W ogóle jest to dla mnie nie do pomyślenia, aby zostawić dziecko z taką osobą, która wykazuje agresje do najbliższych, nie pomijają gróźb ? Wmawianie sobie, że lepszy taki ojciec, niż żaden jest dla mnie absurdem.

Powiem szczerze, że czytałam tę historię ze świadomością, iż te wydarzenia na prawdę miały miejsce, ale chyba nie do końca to do mnie dotarło. W momencie kiedy z ciekawości wyklikałam sobie w google nazwisko Petera Tobin'a zaszokowała mnie ilość informacji zamieszczonych w sieci i załączonych do tego zdjęć. Ba! Nawet filmy dokumentalne możemy obejrzeć, nawet w języku polskim. Polecam przeczytać nie tylko książkę, a zagłębić się dokładniej w temat.


Moja ocena : 8,5/10
Czytaj dalej »

wtorek, 30 czerwca 2015

Caitlin R. Kiernan - Tonąca dziewczyna

2


Autor : Caitlin R. Kiernan 
Tytuł : Tonąca dziewczyna
Tytuł oryginału : The drowning Girl
Stron : 336
Gatunek : Science fiction 
Tłumaczenie : Paulina Braiter


Sięgając po " Tonącą dziewczynę" uwagę moją skupiła w całości okładka, zapominając w ogóle, o tym z czym będę musiała zmierzyć się czytając. Standardowo nie przeczytałam krótkiego streszczenia znajdującego się na tyle, jedynie po szybkim obeznaniu się z okładką i rzuceniu okiem na rekomendacje The New Jork Times'a i kilku innych osób niestety nie znanych , ale zapewne wystarczająco wpływowych aby zachęcić , zabrałam się za czytanie z myślą, że trafiłam na fajną powieść z przeważającą nutą dreszczyku. Patrząc na okładkę, czy nie pomyślelibyście podobnie? Niestety jak nie raz się już przekonałam, książki nie ocenia się po okładce, więc po pierwszych kilkudziesięciu stronach dałam sobie spokój z nadzieją na skoki adrenaliny.

Nie często czyta się wyznania schizofrenika. Kiedyś trafiłam na nagranie na jednym z portali internetowych, którego nazwę zna każdy, ale pozwolę sobie jej nie wymienić, na którym przy odsłuchaniu tylko i wyłącznie na słuchawkach, można było doświadczyć części tego co przeżywają na co dzień ludzie chorujący właśnie na tą chorobę. Nie dotarłam nawet do połowy. Główną bohaterką książki jest dziewczyna chorująca na schizofrenie, która od lat boryka się z nasilającymi z wiekiem wizjami i urojeniami. Nie jest już pewna co jest prawdą,a co obrazem wytworzonym przez jej wyobraźnie.

Już zauważyłam to po nie jednej lekturze, że nie jestem jakąś nadgorliwą fanką fantastyki, mimo to nagminnie do niej wracam. Nie powiem ,że nie zdarzały mi się książki z tego gatunku przy których świat przestawał istnieć, a jego miejsce zajmowała lektura, jednak są to tylko epizody, bo nie zdarza mi się to za często. Tekst musi naprawdę skraść moje serce, żebym nie mogła się od niego oderwać. No cóż, może i jestem wybredna ;) No ale jak wpłynęła na moje uczucia " Tonąca dziewczyna"? Powiem szczerze nijak. Były momentu, gdzie z zapałem czytałam, aby dowiedzieć się co będzie dalej, ale bywały również chwile, których niestety było trochę więcej, gdzie podnosiłam wzrok z nad tekstu i chętnie poszukałabym sobie innego zajęcia, niż czytanie. Mnie osobiście autorka trochę przy nudziła. W ostatnim czasie w ogóle mam wrażenie, że stałam się wymagającą czytelniczką, która nie będzie czytać byle czego, która po tylu latach czytelnictwa zaczyna w końcu wiedzieć co chce wyciągnąć z danej książki. Jednak nadal zdarza mi się chwytać za powieści, które nie satysfakcjonują mnie wystarczająco, a niestety nie lubię odrzucać takowych w kąt z nadzieją, że a nóż uda mi się wyłapać z nich coś ciekawego. Takim sposobem niestety tracę mnóstwo czasu, bo takich tekstów najnormalniej w świecie nie chce mi się czytać, przez co czas dotarcia do ostatniej strony wyjątkowo się przedłuża. W tej książce nie było tragedii mimo tego, że jest ona średnich rozmiarów. Co prawda nie odliczałam ilości dni przy jakich zeszło mi do obejrzenia ostatniej kropki w zdaniu, ale znając moje umiejętności mogło trwać to o wiele dłużej.

Moje ocena : 7/10





Czytaj dalej »