poniedziałek, 30 marca 2015

Joe Hill - NOS4A2

9
Autor : Joe Hill
Tytuł : NOS4A2
Tytuł oryginału : NOS4A2
Stron : 752
Gatunek : Horror




Zawsze chętnie zabieram się do czytanie thrillerów czy horrorów, a nawet czasami fantasy, szczególnie takich, które wywołują dreszczyk emocji. Dlatego własnie lubię czytać Kinga, który chyba jeszcze ani razu mnie nie zawiódł. Od pewnego czasu zaczęły pojawiać się na półkach księgarń książki Joe Hilla, który obraca się w podobnej tematyce i charakterystycznym stylu dla King. Jak się okazało ukryty za nazwiskiem Hill to nikt inny niż syn " Króla" horroru. Tematyka podobna, prosty i bezpośredni tekst różnie, ale czy to wpłynęło w jakikolwiek sposób na odbiór książki ? Mimo tylu podobieństw tekst jest nadal godny zapoznania.

Chyba każdy by chciał mieć moc przenoszenia się w przestrzeni, szczególnie dzieci. Kiedy poznajemy Vic ma ona zaledwie kilka lat i to właśnie ona dostaje tą tajemniczą moc. Dzięki swojemu rowerkowi odkrywa most " Krótsza droga", dzięki któremu może przemieszczać się setki a nawet tysiące kilometrów dalej, w zaledwie kilka sekund, przez co zaczyna dawać upust swoim problemom.  Jednak beztroskie korzystanie z " Krótszej drogi" nie pozostaje bez konsekwencji. Po jakimś czasie kiedy Vic dorasta szufladkuje swoje wspomnienia jako wymyślone i nierealne, jednak kiedy postanawia sobie udowodnić że most nigdy nie istniał, nie musi go długo szukać, bo ten pojawia się przed nią. Trafia ona wtedy w sidła Charliego Manxa, którego celem życiowym jest ratowanie dzieci dręczonych przez swoich rodziców. Brzmi bardzo bohatersko, jednak w praktyce dzieci nigdy nie wracają do swoich domów rodzinnych, tylko trafiają do " Gwiazdkowej krainy", w której zostają dziećmi na wieczność, zamieniając się w żądne śmierci zombie. Pierwsze spotkanie Vic z Upiorem kończy się wygraną, jednak na pewno nie będzie to ostanie spotkanie.Tylko jak skończy się kolejne?


Joe Hill nie dorobił się jeszcze tylu książek co ojciec, bo zaledwie 3 powieści i kilkanaście opowiadań, jednak jest to już druga lektura po którą sięgnęłam i nie żałuje. Podczas czytania pierwszej z nich - " Pudełko w kształcie serca" - wiedziałam już, że jest to pisarz godny mojej uwagi. Jedna z nich dorobiła się już ekranizacji, ale " Rogi" bo to o nich mowa, są jeszcze przede mną, ekranizacja jak i książka czekają cierpliwie w kolejce. Ale co do NOS4A2. Książka podzielona na rozdziały i podrozdziały, które nie są ani za krótkie ani za długie, przez co nie zdążymy się znudzić przeciągającym wątkiem, zważywszy na to że książka ma dość spore rozmiary. Zdarza mi się czasami czytać jakąś książkę, ale kiedy ktoś zada mi pytanie o tytuł w głowie mam czarną dziurę, mimo tego, że tekst potrafię bezproblemowo streścić.  W tym przypadku było podobnie, za żadne skarby nie potrafiłam zapamiętać tytułu, wiedziałam że są to tablice samochodowe jednak nie potrafiły mi one utkwić w pamięci, do momentu kiedy samo znaczenie nie zostaje wytłumaczone w książce. Otóż Nosferatu, ma swoje drugie dno, możemy tłumaczyć te słowo jako wampir, który jest odniesieniem do Upiora, czyli starego Rolls Royca, jak i tego co dzieje się z dziećmi, które wsiadają do samochodu. Czyta się bardzo dobrze i całkiem szybko. Jedynym elementem który trochę mnie drażnił była niezniszczalność Vic, która pobita, sponiewierana na wszelkie sposoby, nadal potrafiła podnieść się na nogi i walczyć. Ok, spoko rozumiem, że kiedy ludzie mają cel do wykonania, na śmierć i życie potrafią wykrzesać z siebie na prawdę dużo energii, jednak tutaj Hill moim zadaniem za bardzo fantazjował. Powieść jest połączeniem fantasy i horroru, nie brakuje tutaj cukrowego śniegu i cudownej krainy, ale i dzieci z zestawem haczykowatych zębów, które śpiewają kolędy do słuchawki telefonu nie są niczym dziwnym. Wszystkie te elementy są połączone w wyśmienitą całość, którą można delektować się godzinami. Mam nadzieje że i ta książkę będę miała okazje obejrzeć na dużym ekranie, bo naprawdę jest tego warta.

Moja ocena : 9/10
Czytaj dalej »

niedziela, 15 marca 2015

Celine Raphael - W niewoli ambicji

1
Autor : Celine Raphael
Tytuł : W niewoli ambicji
Tytuł oryginały : La demesure
Stron : 240
Gatunek : Biografia





" W niewoli ambicji" praktycznie od samego początku skojarzyło mi się z serią programów, które jakiś czas temu leciały w telewizji ( a może i nadal lecą, nie orientuje się ) na temat kilkuletnich a nawet kilkumiesięcznych modelek zachęcanych, a zazwyczaj wydaje mi się zmuszanych przez swoich rodziców do występowania na pokazach. Doliczając do tego koszty samego wpisowego, nie pomijając solarium, malowania paznokci i innego kosmetycznego upiększania, dodając do tego super drogie stroje, a wszystko po to aby mama, czy tata byli szczęśliwi, a dziecko, no cóż nie koniecznie. Niestety tak jest kiedy rodzicie próbują spełniać swoje marzenia kosztem dzieci. Podobna sytuacja została przedstawiona na kartach tej książki, tylko tym razem padło na fantazje muzyczne w których główną rolę gra fortepian.

Książka opowiada historię Celine na przestrzeni kilku lat, gdzie poznajemy ją jako 2 latka, która zaczyna swoją przygodę z grą na fortepianie. Na początku jeszcze można było nazwać to przygodą, niestety w bardzo krótkim czasie przerodziło się to w " drogę przez mękę". 8 godzinne ćwiczenia, odbywające się codziennie, nie zależnie do samopoczucia czy innych czynników mogłoby zwalić z nóg każdego. Ma 8 lat kiedy wygrywa swój pierwszy konkurs, który tylko chwilowo zaspokaja ambicje ojca. Z biegiem czasu ojciec zaczyna pozwalać sobie na coraz to drastyczniejsze kary za popełnienie najmniejszego błędu, zabraniając jeść, izolować czy wymierzać kary cielesne. Nikt nie potrafi jej pomóc, dlatego w wieku 14 lat w końcu bierze sprawę swoje ręce i przerywa swoje męczarnie, zgłaszając sprawę do prokuratury, po czym nawet wizja tułaczki po domach dziecka, czy rodzinach zastępczych wydaje się lepszą wizją dalszego życia. 


Niesamowicie cieszę się z tego że mam możliwość wypowiedzenia swojego zdania i podążania tą ścieżką którą sama sobie wyznaczę. Nie potrafię sobie wyobrazić, kiedy teraz nagle zaczyna mi ktoś dyktować co mam robić i jakie wybory podejmować, może dlatego że jestem już starsza niż bohaterka książki i nie jestem już tak podatna na sugestie. Im jesteśmy młodsi tym łatwiej nami rządzić. Problem poruszany w " W niewoli ambicji" jest powszechny, może nie zawsze się o tym mówi głośno, dlatego tym bardziej ciężko jest czytać takie historie, które streszczając czyjeś życie. Ludzie z dobrych domów zazwyczaj utożsamiani są z rodziną idealną, gdzie pieniądze nie są problemem, dzieci mają wszystko, markowe ubrania, czy sprzęt z wyższej półki, przez co nikomu do głowy nawet nie przychodzi, że życie w takim domu nie zawsze jest tak perfekcyjne, no bo przecież tylko w domach biednych i patologicznych może tylko dziać się krzywda. Niesamowicie podziwiam Celine za wytrwałość i cierpliwość, ale i za walkę o samą siebie.Jest to książka, z którą na prawdę warto się zapoznać.

Moja ocena :  8/10
Czytaj dalej »

sobota, 28 lutego 2015

Bill Bass, Jon Jefferson - Trupia farma

5
Autor : Bill Bass, Jon Jefferson
Tytuł : Trupia farma
Tytuł oryginału : Death's Acre
Stron : 344
Gatunek : Literatura faktu



W ostatnim czasie zrobiłam sobie małą przerwę w blogowaniu. Jakoś brakło mi czasu a przede wszystkim chęci i weny do pisania. Tak więc odcięłam się od blogowego świata prawie na miesiąc, odwiedzając nawet w tym czasie Polskę, dając w ten sposób odetchnąć sobie od codzienności. Oczywiście fakt, że nie odzywałam się przez tak długi czas nie oznacza, że zaprzestałam również czytania. Tak więc zapraszam do czytania recenzji jednej z ostatnich przeczytanych przeze mnie pozycji.

Uwielbiam medyczne wątki, nie ważne czy pojawiają się w filmach, serialach ( Chirurdzy ! :)) czy książkach, nawet jeśli nie czytałabym ich dla przyjemności a w celach edukacyjnych. "Trupia farma" może nie koniecznie porusza wątki wspomagające zdrowie człowieka, a raczej anatomię i to dogłębną. Otóż tak mówi tytuł, autor książki nie zajmuje się leczeniem ludzi, a odkrywaniem zagadek jakie ciała z raczej zwłoki, czasami porzucone na bezdrożach skrywają. Temat jest dość intrygujący i nie jestem pewna jak na niego zareagują osoby o słabych żołądkach. Według mnie temat jest niesamowicie ciekawy i wyczerpująco opisany, dzięki czemu  czyta się z przyjemnością a i przy okazji dowiadujemy się kilka ciekawych faktów o naszej anatomii. Jednak jeżeli ktoś liczy na to że książka zawiera wyłącznie opisy zwłok ludzkich, będzie musiał się trochę zdziwić a i może podjąć próbę utrzymania zawartości żołądkowej na miejscu, ponieważ nieodłącznym obiektem, który zamieszkuje rozkładające się zwłoki jest larwa muchy plujki, czyli czerw. Otóż według mnie czerwie są jednymi z najobrzydliwszych owadów jakie można spotkać, ale czytanie o nich nie wywołuje u mnie, aż taki gwałtownych reakcji jak patrzenie na nie. Okazuje się, że maleńkie i jakże obrzydliwe robaczki są przyjaciółmi antropologów, którzy dzięki nim często są wstanie określić czas zgonu ofiary. Procesy jakim poddane są zwłoki w celu określenia wielkiej czwórki, czyli rasy, wieku, wzrostu i płci są bardzo dokładne, począwszy od wygotowywania resztek tkanki z kości, po wyszukiwanie najmniejszych różnic w strukturze kości (nawiązując do tematu, nawet nie spodziewałam się ile informacji może przekazać nasza czaszka). Autor czasami używa słów niezrozumiałych dla przeciętnego czytelnika, ale albo wytłumaczenie znajdujemy od razu w tekście albo w słowniczku, który znajduje się na samym końcu książki, na nawet znalazło się miejsce dla kilku obrazków, przedstawiających ludziki szkielet wraz z opisem poszczególnych kości.


Na mnie osobiście książka wywarła spore wrażenie, wcześniej nigdy nie interesowałam się pracą antropologów, czy nawet lekarzy sądowych, którzy zajmują się bardzo podobną brudną robotą. Nie spodziewałam się ile zamiłowania i fascynacji można wkładać w taką pracę, zawsze ta kojarzyła mi się z czymś obrzydliwym, no bo jak można lubić grzebać w ludzkich zwłokach, które są pełne robali i wydzielają zapach daleki od nawet najtańszych perfum. Jak się okazuje istnieją tacy ludzie, zupełnie normalni, nie będący cichymi zwyrodnialcami, chociaż kto wie co może człowiekowi odbić po latach pracy z trupami :) A jeśli chodzi o okładkę, to jeżeli można by było ocenić książkę po niej to musiałaby być świetna :)

Moja ocena : 8,5/10
Czytaj dalej »

poniedziałek, 2 lutego 2015

Ralph Sarchie, Lisa Collier Cool - Zbaw nas ode złego

6
Autor : Ralph Sarchie, Lisa Collier Cool
Tytuł : Zbaw nas ode złego
Tytuł oryginału : Deliver Us from Devil
Stron : 448
Gatunek : Horror



Wiecie po czym poznaje dobry horror? Po gęsiej skórce i po podskakiwaniu do góry przy najmniejszym i najcichszym niezidentyfikowanym dźwięku. Podobnie było i w tym przypadku, kiedy  ktoś brutalnie przerwał mi czytanie w momencie, kiedy byłam pochłonięta niczym innym, niż trawieniem egzorcyzmów. ;P Uwielbiam horrory w postaci filmu, kiedy wszytko mogę zobaczyć, a i wyobraźnia sama dodaje swoje szczegóły, jednak książka jest dla mnie zawsze wartościowsza, niezależnie od gatunku.  Nie trafiłam na książkę, która była by na tyle upiorna, żeby mnie przestraszyć, do tej pory.

Na samej okładce wielkimi literami widzimy napis - historia prawdziwa. Pytanie, czy jest to tylko chwyt marketingowy czy faktycznie opisane wydarzenia miały miejsce na prawdę. Autorem książki jest Ralph Sarchie, weteran nowojorskiej policji, który na co dzień walczy z przestępczością, a poza posterunkiem policji zajmuje się poskramianiem sił nieczystych, o których mówi " zło pierwotne". Wprowadza nas w świat egzorcyzmów i mrocznych rytuałów, o których przeciętny człowiek nie ma zielonego pojęcia, a zło może czyhać tuż za rogiem.

Kiedyś czytałam, że kiedy w nocy obudzimy się bez żadnego powodu, to bardzo prawdopodobne jest że ktoś aktualnie nas obserwuje. A najczęstszą godziną takich pobudek jest 3 nad ranem, gdzie dziwnym trafem jest to godzina duchów. Demony uwielbiają liczbę 3, zamęczając ludzi trzema niewinnymi stuknięciami, trzema sygnałami telefonu czy krokami tuż nad głową. Jak się okazuje może to spotkać każdego z nas. Niejednokrotnie w tekście znajdujemy ostrzeżenie autora, o tym żeby jak najmniej interesować się siłami nieczystymi, a najlepiej w ogóle o niech nie czytać, nie myśleć, ani nie oglądać. Skoro sam autor nas ostrzega, to po co piszę książkę, teoretycznie zmuszając nas do czytania i mimo woli myślenie o tym, czyli idąc tokiem myślenia autora, w takich momentach jesteśmy o wiele bardziej narażeni na atak demonów. Więc albo książka jest stekiem bzdur, albo jest pisana dla pieniędzy. Sama nie wiem co o tym myśleć. Tekst napisany bardzo realistycznie według mnie, a nawet na ostatnich stronach możemy znaleźć modlitwy, którymi autor posługuje się, aby odpędzać złe duchy. Nie ważne z jakich powodów była napisana ta książka, mnie się ona bardzo podobała, nawet na tyle, że  nie mogłam się od niej oderwać, a w momentach gdzie byłam już zmuszona ją odłożyć, cały czas wracałam do niej myślami. Właśnie takich cech szukam w dobrej książce, a niestety nie często trafiam na takowe. Uczucia autora przelewają się na czytelnika, przez co czyta się jeszcze lepiej. Moim zdaniem książka nie ma minusów. Autor poukładał historie od najstraszniejszych, od których na prawdę wieje grozą, do tych lżejszych, chyba że już podczas czytania na tyle uodparniamy się na strach, że nie robią już na nas takiego wrażenia. Gdybym to ja redagowała tekst, ustawiłabym odwrotną kolejność, od lżejszych do straszniejszych, chociażby z tego powodu, aby lepiej przygotować czytelnika na kolejne zdarzenia, ale mi osobiście w odbiorze tekstu taka kolejność kompletnie nie przeszkadzała. Książkę polecam fanom horrorów, w innym przypadku koszmary senne gwarantowane :)

Moja ocena : 9,5/10
Czytaj dalej »

środa, 21 stycznia 2015

Jodi Picoult - Świadectwo prawdy

0
Autor : Jodi Picoult
Tytuł : Świadectwo prawdy
Tytuł oryginału : Plain truth
Stron: 439
Gatunek : Literatura piękna 



Jakoś rzadko zdarza mi się czytać obyczajówki, niestety sama nawet nie potrafię wytłumaczyć dlaczego je omijam, nawet jeśli zazwyczaj spotkania z nimi dobrze wspominam. Podobnie było i w tym przypadku.  Jest to moja o ile się nie mylę druga książka Jodi Picoult i jest to udane podejście. Jodi piszę książki o tematyce życiowej, które mają okazję zdarzyć się na prawdę, zazwyczaj są to tematy bardzo trudne i traumatyczne.

W oborze na farmie zamieszkanej przez rodzinę amiszów, zostaje odkryte ciało noworodka. Pojawia się pytanie kto może być matką dziecka, kiedy na farmie rodzina zarzeka się, że żadna z kobiet nie była ciężarna. Tak więc pojawia się pytanie skąd wzięło się dziecko? Szybko wychodzi na jaw, że prawdopodobnie matką jest osiemnastoletnia córka amiszów, która z kolei nie chce się przyznać, uciekając się do zaprzeczanie faktu, że żadnej ciąży nie było, mimo pozytywnych wyników badań jakie przeszła. Zostaje ta oskarżona o morderstwo, a jej adwokatem zostaje Ellie Hathaway, która utrzymuje, że będzie pilnować oskarżonej, przez co jest zmuszona przeprowadzić się na farmę i nauczyć się żyć bez wszelkich udogodnień techniki. Musi nauczyć się rozumieć swoją klientkę, ucząc się obejmujących zasad wśród społeczności amiszów. Sprawa okazuje się nie być tak łatwą do rozwiązania jak nam się wydaje.

Ze społecznością amiszów miałam jedynie do czynienia oglądając kilka razy program telewizyjny " Zbuntowani amisze" czyli zaledwie "skubnęłam" tematu, ale dzięki czemu mogłam sobie chociaż trochę wyobrazić to jak wyglądają, a w całej reszcie pomogła mi autorka, bardzo mocno zagłębiając się w życie tej społeczności, przybliżając nam ich codzienne życie, bez elektryczności, samochodów, alkoholu czy hucznych zabaw. Czy potrafilibyście sobie wyobrazić życie bez telefonu, komputera czy telefonu, włączając do tego całkowity brak prądu? Myślę że nie, jesteśmy już tak przyzwyczajeni do tych udogodnień, że w momencie jakby tego zabrakło nie wiedzielibyśmy co ze sobą zrobić. "Świadectwo prawy" jest pozycją która łączy ze sobą wątki obyczajowe, ale i trochę wątków kryminalnych. Do ostatnich stron nie wiemy do końca co tak na prawdę się wydarzyło w stodole. Zadajemy sobie pytanie czy Katie upierająca się przy swojej amnezji, spowodowanej szokiem poporodowym jest kolejnym kłamstwem, jakim ubarwia swoja historie, próbując przekonać wszystkich, że to nie ona jest winna morderstwa, czy też mówi prawdę. Otóż jej słowu nie bardzo idzie ufać, o czym przekonujemy się w trakcie czytania. Jednak wszystko ma swoje powody, a tym jest wychowanie amisza, który utwierdza się w przekonaniu że jeśli  wyzna swoje winy, nawet jeśli te nie będą prawdziwe, wszytko zostanie mu przebaczone. Takimi przekonaniami kieruje się Katie, nie orientując się jak wygląda życie w normalnych świecie. Lektura bardzo wciąga i nie pozwala nam oderwać się od zamkniętego świata amiszów. Książka do najkrótszych nie należy ale czyta się ją bardzo szybko. Dodatkowym plusem jest zakończenie, które mnie osobiście bardzo zaskoczyło. Czy polecam? Jak najbardziej, każdemu ;)

Moja ocena : 8,5/10
Czytaj dalej »

środa, 7 stycznia 2015

Nicholas Sparks - Bezpieczna przystań

3
Autor : Nicholas Sparks
Tytuł : Bezpieczna przystań
Tytuł oryginału : Save heven
Stron : 424
Gatunek : Romans



Kiedyś uwielbiałam książki Nicholasa Sparksa, gdy tylko szłam do biblioteki szukałam wzrokiem tych tytułów których jeszcze nie miałam okazji przeczytać, a to było dość trudne, bo te rozchodziły się jak świeże bułeczki. Teraz już trochę nie rozumiem mojej fascynacji tym autorem, może dlatego, że jestem trochę starsza, bądź tematyka zaczęła mnie już przytłaczać. Mimo to kiedy zobaczyłam "Bezpieczną przystań" skusiłam się na zapoznanie z tą historią.

W małym miasteczku znajdującym się na południu USA przyjeżdża młoda kobieta. Ta wyraźnie skrywa jakąś tajemnice, ograniczając informacje o sobie, żyje odosobniona od reszty mieszkańców. Zachowuje dystans do momentu kiedy poznaje Alexa, właściciela miejscowego sklepu i samotnego ojca dwójki dzieci. Jednak mimo szczęścia jakie zaczyna gościć w jej nowym życiu, nie może odmienić swojej szarej przeszłości. Dzięki zmianie tożsamości i ucieczce od męża tyrana, próbuje żyć normalnie, jednak czy jej się to uda?


Czym byłaby książka Sparksa bez nieszczęśliwej miłości, problemów i śmierci, szczególnie któregoś z bohaterów? Oczywiście niczym. Autor nadal kroczy swoim utartym schematem beznadziejnej sytuacji, następujących potem kilku chwil szczęścia, zakończywszy rozpaczą. Teoretycznie nie musiałam nawet czytać całej książki żeby wiedzieć jak mniej więcej potoczy się akcja. Sparks jest beznadziejnie przewidywalny, gdzie czasami kilkanaście stron wcześniej już wiemy co będzie dalej, a to zdecydowanie nie jest cecha pożądana w dobrej książce. Jednak gdyby to była pierwsza książka tego autora którą miałabym okazje czytać, podejrzewam, że byłabym zachwycona sposobem pisania i ubrania w słowa smutnej miłosnej historii. Tym razem Sparks wplótł w historię nawet trochę duchów co dla mnie jest nowością, otóż stworzył postać zmarłej żony Alexa. A co mnie najbardziej irytowało? Gdybym miała więcej czasu to przeliczyłabym ile razy pojawiło się słowo " żona " czy " mąż". Nie mam pojęcia czy nawalił sam autor czy tłumacz miał ograniczony język, przez co odnosiłam wrażenie chwilami że czytam książeczkę dla dzieci a nie literaturę dla dorosłych.

Moja ocena : 6,5/10
Czytaj dalej »

piątek, 2 stycznia 2015

Stephen King - Misery

2
Autor : Stephen King
Tytuł: Misery 
Tytuł oryginału : Misery
Stron : 334
Gatunek : Horror



Znalazłam jedną z nielicznych książek Kinga w mojej bibliotece, której jeszcze udało mi się nie przeczytać. Prawdopodobnie dlatego, że jest cieniutka i jej nie dojrzałam na półce wcześniej :P. Tak więc oprócz nazwiska na okładce do przeczytania zachęciło mnie zdanie które w moim wydaniu ( a jest one starsze nawet ode mnie ! :) znajdowało się na dole wypisane wielkimi literami - " Najbardziej przerażająca powieść Kinga "- no to jak mogłam przejść obok niej obojętnie?

Głównym bohaterem jest Paul Sheldon, popularny powieściopisarz, który zaliczył na swoim koncie sukces serią książkową o Misery. Jednak po kilku wydanych tomach ma dość bohaterki, a najlepszych sposobem do uwolnienia się jest uśmiercenie Misery. Pewnego razu podczas śnieżycy samochód Paula wpada w poślizg i ulega wypadkowi. Nieprzytomny zostaje przetransportowany do domu Annie, byłej pielęgniarki, która wbrew pozorom zaciekle dba o zdrowie Sheldona, usztywniając połamane nogi i karmiąc go lekami przeciwbólowymi. Annie okazuje się być niespełna rozumu psychofanką Misery oraz Paula, przez co jedynym ratunkiem dla mężczyzny jest ożywienie zmarłej bohaterki przez napisanie kolejnej części.

Książkę czytałam w częściach, bo rozpadała się w rękach, dzięki czemu okładka leżała sobie spokojnie obok, a kartki fruwały. Nie miałam serca zostawić takiej jej okaleczonej, więc trochę ją posklejałam, ale ostatecznie uznałam, że operacje dokończę po przeczytaniu, bo 2 bloczki, jeden po 200 kilka, a drugi liczący  100 parę stron czyta się wygodniej.  Tak więc czy mogę uznać, że ta powieść jest jedną z najstraszniejszych ? Miałam nadzieję, że faktycznie odczuje strach i gęsią skórkę, niestety nie, ale co nie oznacza, że historia była zła. Bardziej niż straszna, określiłabym ją mianem obrzydliwej, pełnej bólu i krwi. Na całe szczęście nie ruszają mnie sceny amputacji, także bez problemu mogłam czytać bez przerywania lektury, nawet przy talerzu pełnym jedzenia :) Autor jak zawsze odwalił kawał dobrej roboty, nie brakuje atrakcji, napięcie wzrasta wraz z przewijaniem kolejnych stron. Nieprzewidywalność to jedna z cech charakterystycznych Kinga. Bohaterowie, mimo tego że jest ich mało, bo praktycznie tylko dwóch, są bardzo ciekawie wykreowani, poznajemy ich sposób myślenia, wkraczamy w progi domu osoby psychicznie chorej, pozbawionej hamulców moralnych. Jedynym minusem jaki znalazłam są fragmenty książki którą pisał Paul - niczym brazylijski serial, zawiewający tandetnym romansidłem. Jedynie w tych momentach odczuwałam lekkie znużenie, cała reszta jest pisarskim majstersztykiem.


Moja ocena : 8/10
Czytaj dalej »

piątek, 26 grudnia 2014

John Green - Gwiazd naszych wina

5
Autor : John Green
Tytuł : Gwiazd naszych wina
Tytuł oryginału : The fault in our stars
Stron : 320
Gatunek : Literatura młodzieżowa 



Czy bestsellery są faktycznie takie dobre? Myślę, że chyba każdy z nas czytał kiedyś książkę objętą mianem bestsellera. Jednak nie zawsze  coś co dobrze się sprzedaje powala każdego na kolana. Pierwsza książką, a nawet całą serią która przychodzi mi do głowy jest " 50 twarzy Greya", która ma tyle samo fanów co anty fanów. " Gwiazd naszych wina" również należy do grupy książek najlepiej sprzedających się, jednak w tym przypadku mogę potwierdzić, że ta z pewnością sobie zasłużyła.
Mimo tego, że jestem chyba jedną z ostatnich osób które zabrały się za czytanie tej książki, postaram się przybliżyć jej treść dla takich niedobitków jak ja ;)

Książka opowiada o parze nastolatków. Nie jest to historia romantyczna opowiadająca o miłości idealnej, pisana w pewnym już utartym schemacie książek dla nastolatków. Para spotyka się na zebraniu grupy wsparcia osób chorujących na raka. Ona z rakiem płuc, przywiązana do butki z tlenem, a on z remisją kostniaka. Niestety jak to bywa z nowotworami, nikt nie jest w stanie powiedzieć ile jeszcze będzie tych " dobrych dni", tak więc spędzają jak najwięcej czasu razem, spełniając marzenia.


Od samego początku spodziewałam się, że książka nie skończy się happy endem. Dodatkowo temat poruszany przez autora nie jest ani prosty, ani też miły. Jestem pewna, że autor po wydaniu pierwszego nakładu zaczął otrzymywać masowo listy z pytaniem o prawdziwość historii, dzięki czemu w nowszych wydaniach możemy znaleźć dopisek na jednej z pierwszych stron oznajmiający, że cała historia jest zmyślona. Nie jestem typem płaczka, ale pod koniec książki nie mogłam opanować łez, Niagara lała mi się prosto z oczu, którą próbowałam ukryć chusteczkami. Historia smutna i mimo tego, że wymyślona, bardzo realna. Jest to książka która wyjątkowo daje do myślenia i porusza wyobraźnie. Z tematem trzeba się oswoić, przemyśleć, bo po głowie krąży wiele myśli, które trzeba ułożyć w sensowną całość. Wiele pytań, wręcz bombarduje od środka - Dlaczego dzieci są zmuszone do życia w świadomości, że śmierć może przyjść o wiele szybciej niż się ktokolwiek spodziewał? Dlaczego ktokolwiek musi żyć z taką myślą,w niepewności co pokażą kolejne badania?! I wiele innych pytań na które jak na razie jeszcze nikt nie zna odpowiedzi, niestety. NIESTETY. Książkę polecam każdemu, niezależnie od płci, czy wieku. Na pewno zapamiętacie ją na długo.

Moja ocena : 9,5/10
Czytaj dalej »

wtorek, 23 grudnia 2014

Stosik grudniowy

2
Bardzo lubię czytać posty " stosikowe", sama nawet nie mam pojęcia co aż mnie tak ciągnie do czytania takowych - może sam widok wiekszej ilości książek :)) Do Polski zawitałam w niedziele rano, gdzie niestety bibloteka była oczywiście zamknięta, jednak poniedziałek był mój, więc cel już miałam obrany. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak błogo się czuje, kiedy mogę sobie spokojnie usiąść, wziąć książkę w rękę i czytać bez spoglądania na zegarek czy aby nie zaczynam zaniedbywać innych obowiązków. Uwielbiam być w domu, na prawdę i chcę wykorzystać ten czas jak najlepiej mogę.

A co udało mi się wyszukać w bibliotece?
  1.  John Green - Gwiazd naszych wina - Od dawna polowałam na tą książkę, przez co mam wrażenie, że jestem jedną z ostatnich osób które jeszcze nie znają treści.  Dzień przed moim wakacyjnym wyjazdem z PL zauważyłam ją w nowościach w mojej bibliotece i szalenie żałowałam, że nie wyjeżdżam kilka dni później.
2. Stephen King - Misery - Jedna z niewielu książek Kinga w mojej bibliotece której jeszcze nie czytałam. Ufam Kingowi, a mój zapał do czytania podsyca napis na okładce pt " najbardziej przerażająca książka Kinga!"
3. Cecelia Ahern - Pamiętnik z przyszłości - czytałam jedynie jedną powieść tej autorki - "PS Kocham Cię" - która zrobiła na mnie spore wrażenie.
4.Jodi Picoult - Świadectwo prawdy - trochę cięższej tematyki też się przyda, tak dla urozmaicenia ;)
5. Nicholas Sparks - Bezpieczna przystań - jedna z niewielu książek tego autora, której jeszcze nie czytałam.


Czytaj dalej »

czwartek, 18 grudnia 2014

Terry Pratchett, Stephen Baxter - Długa ziemia

1
Autor : Terry Pratchett, Stephen Baxter
Tytuł : Długa ziemia
Tytuł oryginału The long earth
Stron :368
Gatunek : Fantastyka
Cykl : Długa ziemia tom 1




Niestety nawet nie pamiętam jak długo miałam okazję spędzać wolny czas wraz z tą książką. Mogę tylko niestety liczyć w tygodniach a nie dniach. Od pewnego czasu mój wolny czas był maksymalnie ograniczony a szczególnie w ostatnim tygodniu, gdzie nie dosyć, że przypadła mi druga zmiana w pracy, to dodatkowo pranie, sprzątanie i pakowanie rzeczy do Polski. Jednak cały trud został mi wynagrodzony mnóstwem czasu wolnego, który mogę zagospodarować jak tylko mi się podoba. Oczywiście pierwszą rzeczą jaką zrobiłam po przyjedzie to odwiedzenie biblioteki :))

 Wróćmy do recenzji która będzie jakby to powiedzieć... obojętna. "Długa ziemia" utrzymana jest w kimacie science fiction, gdzie akcja toczy się w latach  2015. Ludzie zaczynają znikać bez śladu, dzięki tajemniczemu przedmiotowi o nazwie koker, który składa się z pudełka mieszczącego kilka prostych obwodów, przełącznika oraz najzwyklejszego ziemniaka. Właśnie ten wynalazek umożliwi ludzkości podróżowanie po świecie, a nawet światach w zupełnie inny sposób niż dotychczas.

Więc jak oceniam książkę? Treść nie porwała mnie, ani też nie zafascynowała, ale co dziwne również nie wynudziła. Czytałam jedynie po kilka stron dziennie, co też może być powodem mojego małego zaangażowania w temat, ale z drugiej strony jeśli wątek bardziej by mnie zainteresował próbowałabym za wszelką cenę znaleźć sobie trochę więcej czasu na zapoznanie się z lekturą. Czy poleciłabym? Oczywiście dla fanów science fiction może to być wisienka na torcie, mnie niestety " Długa ziemia" nie powaliła na kolana. Chyba czas w końcu sięgnąć po coś innego niż fantastyka, bo w ostatnim czasie przeczytałam już stanowczo za dużo książek o takiej tematyce, gdzie każda z nich kusiła mnie dobrymi opiniami innych czytelników, a niestety w moim odczuciu im więcej sięgałam po ten gatunek tyn trafiały mi się większe buble.

Moja ocena : 6/10
Czytaj dalej »

wtorek, 2 grudnia 2014

Listopad - jak minął?

0
Im jestem starsza czas coraz to szybciej pędzi. Jeszcze co niedawno świętowaliśmy początek roku, atu już grudzień. Listopad jest dla mnie miesiącem dość smętnym, mimo tego że jest to miesiąc w którym świętuje urodziny.
Jeszcze nie było takie miesiąca jak ten, przeczytałam jedynie jedną książkę i to jeszcze nie nie całą bo większość przeczytałam w poprzednim miesiącu. Tak źle to jeszcze było :) No cóż nie miałam ani weny na czytanie, ani za dużo wolnego czasu, jak i też nie udało mi się trafić na dostatecznie wciągającą książkę. Za to mój miesiąc był całkiem ciekawy i mile spędzony.


1. Nie myślałam że oglądnie rybek może sprawić tyle radości. Przepiękne kolorowe żyjątka, wraz z tymi roślinkami wywołują naprawdę duże wrażenie, ceny takiej przyjemności również.





2. Liverpool, niestety zdjęcie robione tylko telefonem.


3. Jedno z najdziwniejszych dań jakie miałam okazje zjeść. Kuchnia indyjska. Nie mam pojęcia czym, a tym bardziej z czego była ta " kiełbaska", ale smak miała całkiem nie zły.


4. Główny powód mojej przerwy w czytaniu. Rozrywka idealna na długie jesienno-zimowe wieczory.



Czy mam jakieś plany na grudzień? Chciałabym przeczytać w końcu kilka ciekawych książek i mam nadzieje że kiedy w końcu zjawie się w mojej bibliotece będzie na mnie czekać kilka ciekawych pozycji.
Czytaj dalej »

środa, 5 listopada 2014

George R. R. Martin - Gra o tron

1
Autor : George R. R. Martin
Tytuł : Gra o tron
Tytuł oryginału : A game of thrones
Stron : 844
Gatunek : Fantastyka


 
Jeśli zadaliście sobie kiedyś pytanie jak długo można czasami czytać jedną książkę to przy moim doświadczeniu z ostatnią lekturą mogę powiedzieć, zdecydowanie długo. Długo odpowiada mniej więcej 3 i pół tygodnia. Jakim to cudem?! Mimo tego, że każdego dnia starałam się " coś tam " przeczytać, to nie zawsze mi się to udawało, jak i również chciało. Brak czasu, ale i chęci bardzo mocno odbiły się na przedłużających się tygodniach przy tej samej książce. Nie pamiętam kiedy i czy w ogóle udało mi się spędzić tyle czasu przy jednym i tym samym tytule.
Myślę, że nie muszę za bardzo przybliżać treści " Gry o tron", bo ilość fanów książki jak i serialu jest ogromna, tak więc pozwolę sobie zrobić to ogólnikowo. 

Z ulgą zakończyłam czytanie " Gry..", no bo ile można czytać tą samą książkę,w szczególności jeśli mimo czytania odnosi się wrażenie że strony w ogóle się nie przesuwają. Starałam już osobie odmawiać innych przyjemności byle by tylko zamknąć ostatnie stronice, dla ciekawskich snu i jedzenia sobie nigdy nie odmawiam :P Dawno się tak nie wymęczyłam! Co ciekawe książka nie była nudna, ale nie wciągnęła mnie na tyle,  żebym nie mogła zasnąć bez przeczytania choćby rozdziału, powiedziałabym raczej, że czytałam bo zaczęłam, więc wypadałoby skończyć. Bohaterów jest od zatrzęsienia. W szczególności na początku jeśli nie znamy chociażby mniej więcej fabuły. Zdarzają się również zdrobnienia imion, przez które idzie się jeszcze bardziej pogubić, bo czytamy o tej samej osobie, a jesteśmy prawie pewni, że jest to całkiem inna postać tylko historie się nieco pokrywają. Każdy rozdział jest przydzielony konkretnemu bohaterowi,a dużym ułatwieniem jest fakt, że rozdziały nie mają wymyślnych tytułów, tylko imiona poszczególnego bohatera, co znacznie ułatwia ogarnięcie fabuły która i tak już jest wystarczająco skomplikowana. Opisy akcji są bezpośrednie, przez co zazwyczaj są bardzo krwawe i drastyczne. Nie zaprzeczę faktowi, że autor stworzył arcydzieło, jednak mimo to czuje się trochę zawiedziona. Może jeśli miałabym trochę więcej wolnego czasu, czytanie szłoby mi znacznie sprawniej, bo nie takie tomiska już czytałam w znacznie krótszym czasie. Może nawet kiedyś sięgnę po raz kolejny po " Grę o tron" i to spotkanie będzie znacznie lepsze. Ze względu na bogatą treść nie mam serca dać niższej oceny.

Moja ocena : 7/10
Czytaj dalej »

poniedziałek, 20 października 2014

Andrzej Sapkowski - Wiedźmin Sezon burz

1
Autor : Andrzej Sapkowski
Tytuł : Wiedźmin Sezon burz
Stron : 404
Gatunek : Fantasy, Science fiction 




Od dawna polowałam na " Wiedźmina ". Kiedy tylko wypomniałam o tym, że mam zamiar przeczytać chociaż jedną część, każdy kto miał do czynienia z tą serią szczerze zachęcał mnie do tego. Kiedy poszłam do biblioteki z zapytaniem,  czy posiadają coś takiego w swoich zbiorach, panie dziwnie się na mnie patrzyły, jakbym mówiła w innym języku, co mnie niezmiernie zdziwiło. Jednak świat na bibliotece się nie kończy, więc udało mi się zdobić egzemplarz dla siebie.


Jestem pewna, że pośród moich czytelników znajdą się fani sagi o Wiedźminie, którzy pewnie doskonale wiedzą jak zakończy się ostatnia część. " Sezon burz " nie jest ani kontynuacją serii, ani też nie opisuje wydarzeń poprzedzających pierwszy tom. Aż cisną się na usta słowa autora - " Opowieść trwa. Historia nie kończy się nigdy" - one najlepiej podsumowują ostatnia z jego powieści. W książce nie poznajemy nikogo nowego, poeta i przyjaciel Wiedźmina, Jaskier czy czarodziejka Yennefer cały czas są obecni, może nie zawsze czynnie, ale autor bardzo często o nich wspomina. Fani fantasy myślę, że będą zaspokojeni ilością magii i tajemniczych stworzeń, które czekają tylko alby pożreć nieuważnych. Tym razem Geralt z Riwii będzie musiał zmierzyć się z utratą mieczy, stanie przed sądem, oraz przeżyje burzliwą miłość z kobietą pełną tajemnic o imieniu Koral.

Wiedźminem zainteresowałam się tuż po tym jak mój chłopak zaczął zachwycać się grą. Nie obyło się również bez momentów kiedy siedziałam gdzieś tam z tyłu i przyglądam się grze ( wiem, jakież to ciekawe i inspirujące zajęcie :)). Właśnie mniej więcej w tym czasie ukazała się ostatnia książka Sapkowskiego, dzięki której dowiedziałam się w ogóle, że gra jest tworzona na podstawie powieści. W ostatnim czasie bardzo często dowiaduje się o jakiejś świetnej książce dopiero po ekranizacji itp, ale zawsze lepiej późno niż wcale. Tak więc jakie są moje wrażenia? Otóż bardzo pozytywne. Książka pisana charakterystycznym językiem, którym z resztą również posługują się w grze, przy którym czasami idzie się naprawdę uśmiać :) Tekst też ma taka swoją małą wadę, ja osobiście musiałam się dość mocno skupić, aby czasie zrozumieć co czytam i nie wracać się kilka zdań wcześniej, dlatego czytanie w miejscu publicznym odpada, no chyba, że możemy pochwalić się umiejętnością podzielności uwagi. Tylko czy tak faktycznie mogę nazwać to wadą, czy może bardziej oryginalną i wyróżniającą się cechą autora? Wartka akcja i ciekawa historia to coś co cenie sobie bardzo wysoko, a Sapkowski sprostał moim wymaganiom. Samo zakończenie moim zdaniem pobudza nas do małych refleksji nad całym tekstem, co idealnie kończy powieść. Zdecydowanie polecam!

Mała próbka tego czego możemy spotkać podczas czytania :)

Moja ocena : 8/10
Czytaj dalej »